środa, 6 listopada 2019

„Pozwól mi kochać” Ilona Gołębiewska


Znacie prozę Ilony Gołębiewskiej?
Na pewno. Ja na swoim blogu niejednokrotnie pisałam o jej książkach i niezmiennie są to świetne odczucia. To jedna z autorek, której książki biorę w ciemno.

Jest to już siódma pozycja autorki i wszystkie bez wyjątku są napisane po mistrzowsku. Za każdym razem jestem zachwycona pomysłami autorki i tym, jak potrafi zaczarować czytelnika opisywanymi historiami.

Kolejny raz powracamy na Podlasie, do dworu, który znajduje się na Lipowym Wzgórzu. Ponowne spotkanie tych samych bohaterów sprawiło, że poczułam, jak bardzo mi ich brakowało. Pierwsza część skupia się na życiu właścicielki dworku - Anieli. Teraz poznajemy losy jej córki Sabiny. Kobiety, która od samego początku twardo stąpa po ziemi. 

Czy można wyrzec się własnej matki? Nawet jeśli nić porozumienia doszczętnie się poplątała? Czy Sabina da szansę swojej matce?



Ilona Gołębiewska, tak jak wspomniałam wcześniej, zabiera nas do klimatycznego Podlasia. Nie byłam w tych rejonach i chyba coraz bardziej mam ochotę się tam wybrać. Styl, jakim pisze autorka o tym regionie, sprawia, że jest bardzo namacalny, bardzo plastyczny. Czuć zapachy, łatwo jest wyobrazić sobie rzeczy opisane w książce, odnosi się wrażenie, że uczestniczymy w historii. Bohaterowie to nasi sąsiedzi, z którymi można rozmawiać na wszystkie tematy. Ja idealnie wtopiłam się myślami w te tereny, ponieważ zapach lip, łąk czy natury wołał mnie do siebie, kusił... a tutaj wszystko żyje. Woła do siebie, by poczuć to, co całym sercem opisuje nam autorka. 

Natura woła nie tylko nas, czytelników. Sprawiła, że na jej łono powróciła i nasza bohaterka. Obiecała sobie, że jej noga więcej nie postanie na Lipowym Wzgórzu, a jednak to wołanie Podlasia jest silniejsze, niż upór człowieka.  
W najtrudniejszym momencie życia Sabina postanawia wrócić i odpocząć od problemów, które atakują ją z każdej strony. U kresów wytrzymałości to właśnie tutaj będzie dochodziła do siebie. Życzliwość oraz dowody sympatii, jakie spływają na jej serce, sprawiają, że z całkowitej rozsypki podnosi się i zaczyna na nowo walczyć o swoje życie. 
Razem z nią poznajemy intrygującego znachora, który sam tworzy naturalne kosmetyki. Z ogromną chęcią poznałabym takiego człowieka. Intrygują mnie takie postacie.


Przebywając razem z Sabiną na dworze, poznajemy jej rodzinne sekrety, problemy innych ludzi, przyglądamy się procesom sądowym, w których bierze udział kobieta. 
Doświadczamy absurdu, jakim jest życie po pomówieniu. Jesteśmy świadkami, jak działa hejt rzucony przez dziennikarzy w obronie innych lub w celu zarobku. 

 „Pozwól mi kochać” to wspaniała powieść. Wspaniała pod każdą postacią. Czyta się z ogromną przyjemnością, płynąc wręcz pośród lipowych drzew, szumu traw i zapachu deszczu. Historia otula ciepłem, życzliwością oraz  pogodnym klimatem. Polecam Wam tę książkę, ponieważ z pewnością zaprzyjaźnicie się z bohaterami i tak jak ja, będziecie tęsknić za dalszymi ich losami. 


 Historia kobiet z rodziny Horczyńskich, to wspaniała seria, którą musicie koniecznie przeczytać. 




poniedziałek, 28 października 2019

„Pokurcz” Krystyna Śmigielska


Znacie książki tej autorki? Ja przeczytałam do tej pory wszystkie jej pozycje i powiem Wam, że wciąż mi mało. Za każdym razem bohaterowie powieści Pani Krystyny długo zostają ze mną, myślę o nich, analizuję ich postępowanie. Tak powinno odbierać się dobre książki, prawda?

O czym jest ta powieść?

Jednym słowem napisałabym, że o maskach. O maskach, jakie nakładamy dla świata, by ukryć to, czego się wstydzimy lub po prostu nie chcemy pokazać innym.

Jest to historia o miłości, ale nie takiej słodkiej, lukrowej, lecz raczej trudnej, prawdziwej nawet do bólu. Jest to również historia cierpienia, braku akceptacji odmienności ze strony otoczenia oraz o nieumiejętności zaakceptowania własnej ułomności. Historia o życiu, które niszczy słabszych od siebie przeciwników.

Autorka zabiera nas do nadmorskiej miejscowości. Pod koniec letniego sezonu na deptaku pojawia się tajemniczy chłopak. Ma długie włosy, gęstą brodę, a oczy mają w sobie głębię. Pustą głębię. Każdy, kto go spotka, zastanawia się nad tym, co takiego wydarzyło się w jego życiu, że iskierki radości wygasły w jego źrenicach. 

Spotyka on atrakcyjną dziewczynę. Okazuje się, że jest to córka właściciela kawiarni. Olga pracuje tam jako kelnerka. Mówi chłopakowi, że potrzebują kogoś do pracy. Włodek tylko szukał takiej okazji, by gdzieś się zaczepić i zarobić parę groszy. Tak naprawdę mało o sobie wiedzą, ale nie przeszkadza to w tym, by pomiędzy młodymi ludźmi zaczęło kwitnąć uczucie. Najpierw była to fascynacja nowością, tajemnicą, jaką roztacza wokół siebie nasz bohater, z czasem do fizyczności doszło serce. Można byłoby napisać dalej, że żyli długo i szczęśliwie. Nic bardziej mylnego. Oboje mają przed sobą tajemnice, z którymi nie chcą się dzielić. 

Jedno i drugie zakłada swoje maski i udaje kogoś innego. Ona żyjąca pod dyktando surowego ojca, on skrywający prawdę o sobie. Czy dojdzie do zdjęcia masek i zobaczą swoje prawdziwe twarze? Czy ta rodząca się pomiędzy nimi miłość ma szansę się rozwinąć? Czy despotyczny ojciec zgodzi się na taki związek? Czy można było zrobić coś, by nie nastąpiły tragiczne w skutkach wydarzenia? Przekonajcie się sami. 




Historię Włodka i Olgi przeplata inna historia. Poznajemy życie dwóch młodych mężczyzn. Zostali oni połączeni przez przypadek losowy. Jedna kobieta wykarmiła dwoje niemowląt i tym samym została matką mleczną jednego z nich. Mężczyźni ci, wychowani w rodzinach patologicznych, są bardzo różni od siebie, jednak spędzają większość czasu ze sobą. Na końcu ich drogi rozchodzą się w różnych kierunkach. 

Gdy poznajemy dwie przestrzenie czasowe, gdy zagłębiamy się w treść i życie bohaterów, dostrzegamy klamrę, która wszystko idealnie łączy ze sobą. Autorka poprzez retrospekcje stopniowo nakręca czytelnika, potęgując w nim emocje i niepokój. Sprawia, że zastanawiamy się nad tym, kto tu jest kim. 

„Pokurcz” to niepokojąca pozycja. Ja takie właśnie uwielbiam. Nie ma słodyczy wylewającej się z każdej strony, lecz prawdziwe, czasami bolesne życie. Na głównym planie mamy psychikę głównego bohatera oraz jego przyjaciela. Autorka w rewelacyjny sposób rozłożyła ich umysły na czynniki pierwsze. Pokazała, do czego zdolny jest młody człowiek, który desperacko szuka samego siebie w świecie, w którym tak naprawdę nigdy dobrze się nie czuł. Nie czuł się akceptowany i rozumiany.
Dzięki autorce skupiamy się na skomplikowanych relacjach międzyludzkich, poznajemy bardzo dokładnie bohaterów, ich wybory, oraz konsekwencje, do których dochodzi. 
Dynamika akcji nie powali czytelnika, wszystko dzieje się powoli, jakby z rozmysłem.

W rewelacyjny sposób lawirujemy pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Pomiędzy nadmorskim klimatem a starymi, brudnymi murami starych mieszkań. Z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej zapadamy się w mgłę, w mrok i coraz większą tajemnicę. Cała powieść ma nad sobą wiszące COŚ, które sprawia, że historia jest niesamowita.


Przepiękna i przerażająca historia o ludzkich słabościach, lękach, marzeniach i wielkiej niewiadomej. W tej powieści autorka pokazała swój talent. Ta książka to mistrzostwo!

wtorek, 8 października 2019

„Ciebie szukam” Anna Kasiuk




Tym razem Anna Kasiuk zabiera nas do Kazimierza Dolnego. Nie byłam w tej miejscowości, ale odnoszę wrażenie, że jest to bardzo urokliwe miasteczko. 
W Kazimierzu poznajemy naszą bohaterkę - trzydziestosiedmioletnią Martę, która całe swoje życie spędziła właśnie w tym mieście. Dla niej rodzina jest najważniejsza i właśnie dlatego prowadzi rodzinny sklepik z pamiątkami. 

Odeszła od męża i samotnie wychowuje córkę. Jej mąż, artysta, zaczął zdradzać i pić, a to najkrótsza droga, by się stoczyć na dno. Marta całą swoją miłość przelała na córkę, która to, przechodząc nastoletni bunt, nie ułatwia jej życia. Trudne relacje z nastolatką doprowadzają do tego, że kobieta czuje się bardzo samotna. Próbuje ułożyć sobie życie, ale po kilku randkach utwierdza się w przekonaniu, że ciężko o mężczyznę zainteresowanego poważnymi uczuciami. 
Gdy poznaje Mikołaja, właściciela pijalni czekolady, zaczyna rozkwitać i wierzyć, że jednak wróciło do niej szczęście. Gdy wydawało się, że ich miłość kwitnie, mężczyzna znika bez słowa wyjaśnienia. Na jego miejsce znajduje się ktoś inny, tylko czy Marta potrafi tak skakać z kwiatka na kwiatek? Czy uczucie do Mikołaja weźmie górę i kobieta będzie cierpliwie czekała? Jak poradzi sobie z tęsknotą?
Mikołaj to bardzo tajemnicza postać - Rosjanin wplątany w relacje z mafią. Zaczyna się interesująca akcja, tym bardziej, że do miasta wraca siostra bliźniaczka naszej bohaterki. Są do siebie podobne jak dwie krople wody, różnią się tylko usposobieniem i charakterem. Kobiety nie widziały się kilka lat, rozstając się w niezbyt miłej atmosferze. Co z tego wszystkiego wyniknie? Co wspólnego z życiem Marty ma pewna starsza kobieta, nazwana przez mieszkańców szeptuchą? Potrafi ona uzdrowić jak i przepowiedzieć przyszłość. Czy nudne życie w czarującym Kazimierzu Dolnym odmieni się? Czy Marta będzie jeszcze szczęśliwa?






Uwielbiam książki tej autorki za to, że łączy ona w powieściach obyczajowych wątki, które mogą zakwalifikować się do kategorii psychologicznych. Fabuła nie kręci się tylko wokół życia naszej bohaterki i jej rodziny. Poznajemy również perypetie życiowe innych mieszkańców oraz  Rosjanina, który walczy z demonami przeszłości i ucieka przed mafią.


"Nie bójmy się podejmować wyzwań, które uczynią nas szczęśliwymi. O to chodzi w teatrze, którym jest nasze życie"

Anna Kasiuk pokazuje nam, jak ważne są relacje rodzinne, dobre relacje, nie wieczne spięcia i kłótnie, ale akceptacja i zrozumienie. Jak ważne jest wsparcie drugiej osoby w kryzysowych sytuacjach oraz pokazuje nam siłę przyjaźni. Wszystkie te wątki niczym klamra łączą się w całość, tworząc opowieść pełną pasji, namiętności oraz zwrotów akcji.

„Najbardziej pożądamy tego, czego mamy najmniej. Czyli czasu. Zdajemy się na czas.”

Co sprawiło, że dałam ponieść się tej historii? Myślę, że poruszane tu kwestie, które sprawiły, że nie byłam w stanie oderwać się od książki. Samotność, problemy małżeńskie, kłopoty z dorastającym dzieckiem, tęsknota za prawdziwym uczuciem, poszukiwanie szczęścia i naprawianie relacji rodzinnych, to i wiele innych rzeczy pochłaniają niczym bagno. Mamy tu samo życie, bez lukrowania, lecz takie, jakie jest. Trudne, lecz dające satysfakcję z pokonywanych problemów. Bo jak wiadomo, w życiu musi być równowaga. Nigdy nie jest tylko źle lub tylko dobrze.   

W powieści znalazło się również miejsce dla kobiety, która zbiera zioła i nimi leczy. Bardzo podobała mi się ta postać. Marta również czasami poddawała się rytuałom u siebie w domu, ale akurat to nie przemawiało do mnie. Nie wierzę w takie rzeczy i ich moc, ale nie przeszkadza mi, jeśli stosują to inni. Kobieta w każdy czwartek okadza swoje mieszkanie paloną szałwią, wierząc w jej moc i siłę sprawczą.



„Ciebie szukam” to przepiękna opowieść o woli przetrwania, odwadze, przyjaźni oraz pokonywaniu trudności życiowych. Nie zabrakło tu tajemnic i ciekawych postaci, które zostały tak skonstruowane, by można było się z nimi utożsamić.
Na początku główna bohaterka mnie irytowała, tak samo, jak jej córka, ale z czasem przeszły obie ogromną przemianę i stały się kobietami, które chciałabym poznać, przyjrzeć się im bliżej. Na pewno nie jest to cukierkowa historia, której można się spodziewać po kobiecie na okładce. Nie jest to też banalna historia, lecz posiadająca w sobie ogromne pokłady emocji opowieść o kobietach i ich walce z codziennością. Mogę śmiało dodać, że kolejnym atutem są także zabawne, momentami bardzo trafne dialogi. Jest to naprawdę świetna powieść na wszystkich płaszczyznach, nie tylko tej narracyjnej i językowej.

Polecam!



sobota, 28 września 2019

„Szczęście dla zuchwałych” Petra Hulsmann


Szczęście nie rośnie na drzewach -  czasem trzeba o nie zawalczyć. 

Poznajemy Marię. Jest to młoda dziewczyna, singielka. Żyje dobrą zabawą i wydawaniem pieniędzy od ojca. Wolność i swoboda to przewodnie słowa naszej bohaterki. Mieszka w małej miejscowości razem ze swoją przyjaciółką, a pracuje w kawiarni, zamiast w rodzinnej stoczni. Kiedyś, gdy była małym dzieckiem, uwielbiała żeglować, uwielbiała stocznię i wycieczki statkiem. Gdy w pewnym momencie straciła to, odcięła się i wybrała inne życie, życie z dala od rodziny. Nie angażuje się w nic, nawet w związek. Mężczyzn traktuje jak zabawki. Co takiego wydarzyło się w życiu Marii, że tak boleśnie została zraniona?

Poznajemy również Christine, jej starszą siostrę. Jest ona bardzo rozważną i twardo stąpającą po ziemi kobietą - całkowite przeciwieństwo młodszej siostry. Zarządza rodzinną stocznią i wychowuje dwójkę dzieci. Uwielbia porządek, jest wręcz pedantką. Rodzina na spotkaniach świątecznych zawsze podkreśla różnicę pomiędzy siostrami. Dlatego nasza bohaterka Maria pojawia się w rodzinnym domu tylko z konieczności. 
Gdy razem z kobietą dowiadujemy się, że jej starsza siostra ma raka piersi i od tej pory musi zmienić swój tryb życia, zastanawiamy się, czy poradzi sobie ona w nadanej jej roli. 
Praca w stoczni, opieka nad dziećmi i domem, gdy do tej pory żyło się samemu z dnia na dzień, to niezłe wyzwanie. Imprezy zostaną zamienione na gotowanie obiadków i sprzątanie po maluchach. Od tej pory musi pokochać porządek, wiedzieć, co to punktualność i  praca. Czy podoła nowym wyzwaniom? Co z chorobą jej siostry?





Na początku trochę irytowała mnie nasza bohaterka, ale widząc fantastyczną przemianę, dawałam jej szansę. Od samego początku natomiast polubiłam drugoplanową postać Daniela. Jest on zastępcą ojca kobiet w ich firmie. Rezolutny, potrafiący poradzić sobie z krnąbrną dziewczyną i ustawić ją w odpowiednim momencie. Oczywiście nie ma między nimi odrobiny sympatii, no bo jak leniwej dziewczynie można coś kazać? Czytając perypetie Marii, byłam ciekawa, czy polskie przysłowie spełni się i na końcu ta dwójka się polubi. 

Podczas gdy jedna katastrofa goni kolejną i cały świat staje się chaosem, razem z naszymi bohaterkami doświadczamy natchnienia i zmieniamy tok myślenia.
Mamy tutaj temat choroby, walki o życie, trudnych relacji rodzinnych, z czasem pojawia się również i miłość.
Akcja jednak skupia się wokół choroby i tym, jak na tym cierpi cała rodzina. To próba radzenia sobie z życiem nie tylko dla osoby dotkniętej chorobą, ale też dla pozostałych członków rodziny. Mamy też obraz osoby zranionej i skrywającej swoje emocje za powłoką innego człowieka. Na pozór wydaje się wyluzowana i pozbawiona zdrowego rozsądku, ale pozory mają to do siebie, że lubią zmylić. 

Na naszych oczach widzimy wspaniałe przemiany obu bohaterek. Jest to przemiana prawdziwa i bardzo poruszająca. Wiemy, co choroba potrafi zrobić z człowiekiem, jak go wyniszczyć i zdeptać psychicznie, kwestia tylko samozaparcia i chęci wygranej. Z kobiety silnej i zdecydowanej robiła się słaba i poddana chorobie. Czy wygrała? Czy walka była warta świeczki?

„Szczęście dla zuchwałych” to rewelacyjna historia dwóch różnych kobiet, które w obliczu choroby zmieniają się. Drogę ich przemiany śledzimy, kibicujemy, a bywa, że pomagamy podnieść się w trudnych sytuacjach. Razem z nimi przełamujemy swoje bariery i walczymy o szczęście. Powieść ta posiada w sobie ogromny ładunek emocji. Są momenty, że wzruszamy się, ale bywają też takie, że płaczemy ze śmiechu. Jest taka jak nasze życie - nieprzewidywalna i różnorodna. Takie książki czyta się z zainteresowaniem i przyjemnością. 


Badajmy się! 
Tak wiele można zrobić profilaktyką.




Tłumaczenie - Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo - Initium

Data wydania - 18 września 2019
Liczba stron - 512 





wtorek, 24 września 2019

„Prawy i Lewy” Anna Paszkiewicz, Katarzyna Walentynowicz





Prawy i Lewy to…dwa buty o zupełnie odmiennych temperamentach i upodobaniach.  
Jeden z nich to czyścioszek, nie lubi się brudzić, najlepiej czas spędzałby w szafie, w spokoju i ciszy, odpoczywając. Drugi natomiast uwielbia długie spacery, zwłaszcza te podczas deszczu, podczas których ma możliwość skakania po kałużach. Uwielbia ruch i zabawę na powietrzu. Niby dwa takie same, a jednak różne. Z wyglądu niczym się nie różnią, ale z zachowania prawie jak dwa zupełnie oddzielne, osobne buty. Ich różnice doprowadzają czasami do tego, że nocą w szafie z butami słychać głośne dyskusje. Jedne buty zazdroszczą innym spokoju czy też szaleństw na dworze. Gdy do głosu dochodzi mały pantofelek, pozostali dochodzą do wniosku, że świat nie jest tylko czarno - biały. 



Czytając tę książeczkę, uczymy się poprzez historię butów zamkniętych w szafie. Każdy z nich ma rację i każdy ma coś do powiedzenia. Świetnie napisana historia butów uzmysławia nam, że każdy ma prawo do swojego, bywa, że innego, zdania. Różnica charakterów to normalna rzecz i powinniśmy szanować zdanie innych. Dla jednych szczęściem i marzeniem jest spacer, dla innych błoga cisza, a jeszcze ktoś inny może chcieć po prostu być zauważony. Wiele zależy od punktu odniesienia.




Krótka, bo zaledwie 32-stronicowa książeczka ma w sobie świetny przekaz. Pełna dowcipnych dialogów opowieść przeznaczona jest dla dzieci powyżej 4 lat. Okładka twarda, pięknie wydana z kolorowymi obrazkami. Katarzyna Walentynowicz swoimi grafikami sprawiła, że kolory skaczą, dzieci mają głowę pełną pomysłów i nie są w stanie oderwać oczu od obrazków. Każda kolorowa strona współgra z tekstem sprawiając uśmiech na twarzy i zaciekawienie, co będzie dalej. A to chyba ważna rzecz w książeczkach dla maluchów. 




Jak widać na zdjęciach, czcionka jest duża, czytelna i bardzo łatwo się ją czyta. Autorka posługuje się prostym językiem, co ułatwia czytanie trochę starszym, potrafiącym już czytać dzieciom. 

Ta historia jest naprawdę świetna. Ja czytając ją z 7-letnim łobuzem bawiłam się wyśmienicie. I wiecie co? Miałam ogromną ochotę ubrać swoje pantofle i wyjść pochlapać się w kałuży. Wydawca ostrzegał przed tym, ale chyba inaczej się nie da :D


Polecam!!





niedziela, 22 września 2019

„Tylko dla dorosłych” Nina Majewska-Brown


 Oto romans stulecia. A nawet trzech!



 Poznajemy Klarę. Ma ona 40 lat i jest singielką. Ma stabilną pracę, mieszkanie po babci i żyje sobie spokojnie. Ma również zwariowane przyjaciółki, które to zorganizowały jej urodzinowy dzień w salonie spa. Miała to być niespodzianka stulecia - czy była? 
Po wszystkich wspaniałych zabiegach kosmetycznych, kobiety dochodzą do ostatniego punktu niespodzianki urodzinowej - i tu wydarzyła się tragedia. Klara, upadając podczas nauki tańca na rurze, traci przytomność i... budzi się 1881 roku.


Po pierwszym szoku, w którym to nasza bohaterka, myśląc, że to nadal jakaś niespodzianka urodzinowa, dowiaduje się, co to gorset. Przekonuje się, że w tym czymś nie da się oddychać. Pani matka, która desperacko chce wydać młodą pannę za mąż, nie przebiera w środkach. Czy uda jej się znaleźć odpowiedniego kandydata? 
Nasza bohaterka zauważa również plusy przebywania w dawnych czasach - są to maniery mężczyzn. Tutaj kobiety traktowane są jak prawdziwe damy. No i są mezaliansy! Ach... będzie się działo!




Klara nie wzbudziła mojej sympatii. Zakompleksiona, wiecznie mająca jakieś żale, sama nie wie, czego chce od życia i co ma zrobić, by żyło jej się lepiej. Jej matka to również irytująca kobieta. Natomiast przyjaciółki od razu przypadły mi do gustu. Lubię takie rozgadane i szalone osoby. Sama posiadam takie koleżanki i wiem, że z nimi można wszystko. 

Gdy wkraczamy za Klarą w dawne lata, poznajemy życie kobiet w tamtych czasach, które nie były dla nich łatwe. Musiały słuchać rodziców, nie wychodziły za mąż z miłości. Miały być posłuszne i rodzić dzieci.
Autorka w pewnym momencie skupiła się na opisach i scenach erotycznych, które zasłaniają całkowicie inne aspekty powieści. Będzie dość pikantnie, zmysłowo, ale bez wulgarności. Podczas romansu Klary sporo będzie się działo. Kilkakrotnie spowoduje on uśmiech na Waszej twarzy. No bo wyobraźcie sobie kobietę z pomalowanymi paznokciami oraz całą wydepilowaną w wieku XIX, która bierze codziennie kąpiel w wannie. W głowie jej się poprzewracało!
Zabrakło mi natomiast klimatu tamtych lat, kobiet z parasolkami w pięknych sukniach, mężczyzn w kapeluszach i frakach. Zabrakło mi również fajnego zakończenia. Czuję niedosyt.
 
„Tylko dla dorosłych” podobała mi się. Może nie było wielkiego zachwytu, ale przyjemnie spędziłam czas. Autorka swoją historią przekazała nam, że powinniśmy dbać o siebie, powinniśmy być sobą i doceniać to, co mamy w naszych czasach. 


Wydawnictwo -  Burda
Data wydania - 14 sierpnia 2019
Liczba stron - 320

Kategoria - Literatura obyczajowa, romans










wtorek, 17 września 2019

„Trzecia terapia” Danuta Chlupová



Toksyczne związki, skomplikowane relacje i klątwa dziadka z Auschwitz.

Poznajemy Mathildę w momencie, gdy nasz bohater Grzegorz, starszy od niej o 10 lat, przebywa z córką na niemieckim campingu. Po powrocie do Polski mężczyzna zapomina o poznanej kobiecie, lecz ona go odnajduje. Potrzebuje pomocy i schronienia. Przyjechała z Niemiec do Polski. Postanowiła również odwiedzić Oświęcim i poznać historię swojego dziadka esesmana. Przy okazji liczy na to, że w końcu uwolni się od klątwy, jaka krąży nad jej rodziną. Liczy również na to, że jej ucieczka do Polski sprawi, że wyzwoli się z patologicznego związku.   
Czy Grzegorz, uwikłany w trudne relacje ze swoją matką i córką, będzie potrafił pomóc zranionej przez innego mężczyznę kobiecie? Czy znajdą wspólną nić porozumienia? 





Czytałam wcześniejszą powieść autorki i byłam nią zauroczona. Z ogromną przyjemnością wzięłam się za czytanie najnowszej książki Pani Danuty. 

Recenzję piszę z opóźnieniem, wszystko to wina pracy, która pochłania większość mojego czasu. Mam nadzieję, że szybko kręcące się koło niebawem zatrzyma się i będę mogła na nowo wrócić do normalnego rytmu dnia. 

 Tak to już w życiu jest, że niektóre rodziny mają wszystko: sławę, bogactwo i szacunek. Niestety zdarza się też, że to wszystko okupione jest cierpieniem. Są też rodziny, które nie mają w życiu niczego, choćby starały się ze wszystkich sił. Nic nie idzie tak, jak iść powinno. Niewytłumaczalne zbiegi okoliczności, tajemnicze śmierci w rodzinie, to wszystko niczym fatum wiszące nad rodziną. Czy możliwe jest, że kolejne pokolenia płacą za błędy swoich przodków?

Każdy z nas przecież popełnia wiele błędów podczas swojego życia. Nikt nie jest idealny, a pomyłki zdarzają się każdemu. Dużą część z nich można wymazać z życiorysu tuż po ich popełnieniu, jednak niektóre są o znacznie większej wadze i wymagają swojego rodzaju pokuty. Odkupienie win nie zawsze jest możliwe dla samego sprawcy, a zadośćuczynienie innym osobom nie oznacza czystego konta i spokojnej przyszłości.

Autorka w rewelacyjny sposób pokazała nam oblicza osoby chorej na depresję. Jest nią matka naszej bohaterki Mathildy. Całe swoje życie żyje w poczuciu winy za czyny swojego ojca. Był on SS-manem w Auschwitz. Czy nasza bohaterka również ponosi po części odpowiedzialność za to, co robił jej dziadek? Na pewno wpłynęło to na jej rozwój emocjonalny. Jest zamknięta w sobie, bez poczucia własnej wartości i bardzo łatwo daje się manipulować innym osobom. Uwikłała się w toksyczny związek i tkwi w nim pewna swojej bezradności. Związek z psychoterapeutą, zamiast ją podnieść na duchu i sprawić, by uwierzyła w siebie, ma skutek odwrotny do tego, jaki powinno się oczekiwać po terapii. Tylko czy romans i bycie z niezrównoważonym psychicznie psychologiem to dobre rozwiązanie? Wymyślił on dla niej terapię, która zamiast pomagać kobiecie, sprawia, że ją niszczy - zmusza do ucieczki, chowania się przed całym światem. 
Ucieczka z Niemiec do Polski do mężczyzny, którego poznała przelotnie, to jej ostatnia deska ratunku. Sam Grzegorz ma problemy i z matką i z córką, dodatkowo żyje w przekonaniu, że to on sam doprowadził do śmierci swojej żony. Jaka to będzie ta trzecia terapia? Kto ją wymyśli i do czego ona doprowadzi?

„Trzecia terapia” to powieść, która zostaje na dłużej w czytelniku. To powieść wielowątkowa, wielopoziomowa i zarazem niesamowita. Napisana została pięknym językiem ze świetnymi dialogami. Mamy tu różne czasy, różne miejsca, bardzo różnych bohaterów, którzy to mogliby napisać swoją odrębną historię. Uwielbiam właśnie takie osobowości, ponieważ każdy z nich ma swoją przeszłość i swoje traumy do przeżycia. 
Polecam!!


Wydawnictwo -  Novea Res
Data wydania - 16 września 2019
Liczba stron - 328
Słowa kluczowe - terapia, miłość, psychopatologia
Kategoria - Literatura obyczajowa