poniedziałek, 11 stycznia 2021

„Znajdź mnie. Teraz” Kathinka Engel RECENZJA PATRONACKA/PRZEDPREMIEROWA

Dajmy szczęściu drugą szansę! 

Pierwszy tom bestsellerowej serii.

 

Poznajemy młodą dziewczynę o imieniu Tamsin w momencie, w którym to żegna się z dziadkiem. Niedawno zmarł, a był dla niej przyjacielem i podporą w trudnych chwilach. Rodzice traktują ją jak małą dziewczynkę i narzucają jej cały czas swoją wolę, nie zwracając uwagi na to, czy jest to również zgodne z jej oczekiwaniami. Nasza bohaterka ma dosyć życia pod kloszem rodziców i postanawia wyjechać na studia na drugi koniec kraju. Marzy jej się studiowanie literatury. Przy okazji pragnie uciec od nieudanej przygody z chłopakiem, zapomnieć. 


 „Na stoliku nadal leży podniszczone wydanie Kubusia Puchatka. Jak co wieczór czytam kilka stron. Bo jestem przekonana, że gdy człowiek czyta przed snem, jego sny stają się piękniejsze.”

 

Książki stają się jej całym życiem do czasu, aż poznaje chłopaka z przeszłością - Rhysa, który jest byłym więźniem. Został wrobiony i musiał odsiedzieć za kratami, zamiast cieszyć się młodością. Teraz nie pozostaje mu nic innego, jak żyć z traumą z przeszłości i wierzyć, że przyszłość będzie lepsza.

Dostaje pracę w kawiarni, do której po przeprowadzce zaczyna przychodzić nasza bohaterka. Tamsin, szczęśliwa, że uwolniła się ze złotej klatki i może studiować na wymarzonej uczelni, tryska dobrym humorem i energią. 

 

 „To jakieś szaleństwo. Zawsze gdy przychodzi Tamsin, robi się głośno, kolorowo i wszystko ożywa. Kiedy jej nie ma, życie tylko odbija się echem od ścian.”

Chłopak na początku nie jest miły, można rzec, że wręcz opryskliwy, ale z czasem zmienia się. Dziewczyna swoim charakterem pomaga mu stanąć na nogi. Czy od tej chwili będzie już tylko pięknie? Czy traumy odejdą w zapomnienie? Czy będą wracały w najmniej odpowiednim momencie? Czy jeszcze jakieś tajemnice są niewypowiedziane?

 


Jest to książka typu young adult, opowiada o młodych ludziach, ale ja, czytając ją, świetnie się czułam. Skomplikowane relacje młodych oraz traumy wyniesione z domów rodzinnych sprawiają, że tę powieść czyta się stopniowo, coraz bardziej poznajemy warstwy osobowości bohaterów, oswajamy się z ich traumami i wynikającymi z nich trudnymi decyzjami. Młodzi uczą się na własnych błędach i dążą do spokojnego życia. Tylko czy będzie im to dane?

 

 „- Sunday Morning, The Velvet Underground. Jedna z moich ulubionych piosenek. Ten instrument nazywa się czelesta. Nazwa pochodzi z łaciny i oznacza niebiański. I tak właśnie brzmi, prawda? Niebiańsko.”

 

Pełno tutaj znanych i mniej znanych tytułów książek i dobrej muzyki. Co jakiś czas włączałam sobie piosenkę, której słuchali nasi bohaterowie, no i przeczytałam raz jeszcze całą książkę o Kubusiu Puchatku. Tutaj bardzo często jest ona wspominana. Miłość do literatury bije z każdej strony. Wspaniale mi się ją czytało.  

Autorka ma niezwykle lekkie pióro, przez co książkę czyta się bardzo płynnie i przyjemnie. Ze znawstwem psychologii przedstawiła nam lęki, uczucia i problemy bohaterów. „Znajdź mnie. Teraz” to rewelacyjna historia o demonach przeszłości, przyjaźni i dawaniu sobie drugiej szansy. To również historia o miłości dojrzewającej wraz z bohaterami. Narratorami są oni oboje, a co za tym idzie, poznajemy wydarzenia widziane ich oczami i możemy wcielić się doskonale w życie, jakie prowadzili.

Polecam!


 

 





czwartek, 31 grudnia 2020

Lista najlepszych książek 2020 roku!

Wraz z końcem roku postanowiłam zrobić listę najlepszych pozycji, które trafiły do moich rąk w tym roku.

Nie miałam ogromnego problemu z wyborem, gorzej było z klasyfikacją na daną pozycję.

 


Na wstępie chciałabym zwrócić uwagę na DEBIUT ROKU!

 „Żar Australii” Alexa Lavenda to powieść zaskakująca z odrobiną pikanterii, australijskich aromatów i intensywnych wrażeń. Polecam!

 

1 miejsce - zdobyły u mnie ex aequo „Saturnin” Jakuba Małeckiego oraz „Dunkel” Jakuba Bielawskiego. Powieści trudne, ale i wyjątkowe. Jestem nimi oczarowana.

2 miejsce - „Oleńka” oraz „Franka” z serii „Wiek miłości, wiek nienawiści” Wioletta Sawicka. Obie wyszły w tym samym roku i obie wyjątkowe!

3 miejsce - „Serce z kamienia” Katarzyna Misiołek. Dałam tej powieści skalę 9 na 10 możliwych, czyli wysoko.

4 miejsce - Cała seria cyklu „Płomienie”Anna Dąbrowska. Książki z tej serii wyszły w tym roku i każda z nich rozwaliła mnie emocjonalnie.

5 miejsce - „Cytrusowy gaj” Katarzyna Kielecka.  Wstrząsnęła mną do głębi.

6 miejsce - „Prosto w serce” Jolanta Kosowska. Wspaniała, romantyczna  i przepełniona zapachem lawendy.

 7 miejsce - „Pamiętnik szeptuchy” Doroty Gąsiorowskiej. Pełno tu ziół i otulającej magii.

8 miejsce - „Garść miłości, Okruchy szczęścia” Katarzyny Mak. Przepiękna i poruszająca historia.

9 miejsce - cała seria „Opowieści z wiary” napisana przez Sylwię Kubik. Cudowny klimat Powiśla i tradycja. Wciągający i czarujący świat natury.

10 miejsce - cała seria „Magia ukryta w kamieniu” Katarzyny Grabowskiej. Trochę fantastyki w życiu nie zaszkodzi. Cudownie mi się czytało tę serię. Polecam!


Jesteście zaskoczeni moją listą? Czy było to do przewidzenia?

Wszystkiego dobrego w NOWYM ROKU!



 

 


środa, 9 grudnia 2020

„Rytuał łowcy” Borkowski Przemysław

    Od samego początku wkraczamy w sedno akcji. Znaleziono zwłoki i policja zaczyna działać. Zwłoki znaleziono w pobliżu muru cmentarza, a twarz ofiary została mocno okaleczona. Znaleziono również wiersz. Czy będzie on tropem w sprawie?

Gabriela Seredyńska, młoda prokuratorka, dostaje tę sprawę i od razu zabiera się za to morderstwo. Niestety dość szybko pojawia się kolejna ofiara i wygląda na czyn tego samego sprawcy. Równie szybko następują kolejne morderstwa, które wyglądają bardzo podobnie. Niecodzienne obrażenia zadawane po śmierci wyglądają na czyny szaleńca. Czy pani prokurator trafi na trop tego zwyrodnialca? Czy jej również zagrażać będzie niebezpieczeństwo?

 



Od samego początku poznajemy mordercę, kręci się, obserwuje i dzięki temu możemy poznać go bardzo dokładnie. Jest osobą chorą i wie, że jego kres jest bliski. Zaczyna się nakręcać szaleństwem i zaczyna wierzyć, że energia i życie ofiar uleczą go. Morduje ludzi, ale robi to w wyrafinowany sposób. Przedstawione mamy motywy rytuałów afrykańskich oraz ich opisy. Nasz morderca i zarazem główny bohater, rozwija się w zabijaniu. Najpierw robi to przypadkowo by zakończyć morderstwem przemyślanym i zaplanowanym. Sceny są prosto z idealnego kryminału, lecz dla osób o mocnych nerwach. Nie radzę czytać zaraz po jedzeniu, bo może się to skończyć niekontrolowanym zwrotem treści żołądkowej. 

Fani dobrego kryminału będą zachwyceni. Kreacje bohaterów rewelacyjnie przedstawione, fabuła trzymająca w napięciu od początku do końca, krótkie rozdziały pozwalają na złapanie oddechu w momentach, gdy włosy zaczynają jeżyć się na rękach. Jak dla mnie to rewelacyjne studium szalonego człowieka, gdyż psychika mordercy rozłożona jest na drobne części. Można bardziej stwierdzić, że to nie morderca, lecz psychopata. Tak długo wodzi nas za nos, wspólnie z autorem mają niezłą zabawę. Samo śledztwo czasami dłużyło się, lecz pewnie tak to trwa. Czasami trop prowadzi w ślepą uliczkę i nic się nie dzieje. 

Podobało mi się również to, że nie odgadłam, kto jest zabójcą. Takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę.

Brawo dla autora!


 


 


 


wtorek, 8 grudnia 2020

„Realny świat” Sara Pennypacker

 Kto z Was czytał wspaniałą powieść pod tytułem „Pax”?

Przepiękna historia chłopca, który uratował osieroconego liska. Od tej pory on i Pax byli nierozłączni. Jakie mieli przygody? Musicie przekonać się sami.

 

Tym razem poznajemy chłopca, który nie może się doczekać wakacji. Jest to czas, w którym wreszcie będzie mógł do woli bujać w obłokach i rozmyślać o średniowiecznych rycerzach. Miał wyjechać do babci, niestety plany się komplikują i  rodzice zostają zmuszeni zapisać go na znienawidzone półkolonie, gdzie może się spodziewać udręki „wartościowych interakcji” i zajęć dla „normalnych” dzieci. Ware różni się od pozostałych rówieśników, woli samotność niż zbiorowisko krzyczących dzieci. Podczas pierwszego dnia chłopiec poznaje Jolene, dziewczynkę, która zawzięcie uprawia ogród na gruzach kościoła. Od tej pory nasz bohater zamiast na półkoloniach w domu kultury, zaczyna realizować na gruzowisku wizję średniowiecznego zamku. Między dziewczynką a chłopcem często dochodzi do spięć, ponieważ Jolane drwi z Ware’a twierdząc, że jest zbyt mocnym fantastą. Ona twardo stąpa po ziemi i zna realny świat. Wie, co w nim jest najważniejsze. Pomimo różnic łączy ich ten ogrodzony murem skrawek ziemi. Żyją w tym ukrytym przed innymi azylem do czasu, gdy jego istnienie staje się zagrożone.  Co z tym problemem zrobi dwójka „dziwnych” dzieciaków?

 

 




Muszę przyznać, że rzadko sięgam po literaturę skierowaną do młodzieży, lecz obok tego tytułu nie potrafiłam przejść obojętnie. Gdy tylko przeczytałam, że to autorka „Paxa”, musiałam zapoznać się z jej kolejnym dziełem.

Przygody jedenastoletniego chłopca to urzekająca historia. Bycie innym, różniącym się od pozostałych dzieci, wcale nie oznacza bycie gorszym. Nasz bohater cały czas buja w obłokach, żyje w świecie rycerzy, zbroi i zamków, przez co cały czas jest zamyślony i nieuważny. Tylko czy to jest powód do nazywania go innym? Gorszym?
Cała ta historia jest doskonałą lekcją zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Pokazuje, jak powinno się żyć, inaczej patrzeć na odmienność dzieci, ufać im. To, że rodzice są starsi, nie oznacza, że wiedzą więcej niż ich dziecko. Historia doskonali czytelnika w empatię i podnosi jego wrażliwość.

 Sara Pennypacker, dawna malarka, obecnie autorka książek dla dzieci. Na każdej stronie widać jej zamiłowanie do piękna, do malowania obrazów, wszystko jest idealnie opisane, wręcz namalowane. Pisze prostym, lecz ciekawym językiem, poruszająca jednocześnie ważne tematy. A temat dziecięcej przyjaźni pokazany jest rewelacyjnie. 

 

„Realny świat” to książka ważna, pozwalająca dzieciom zrozumieć proces choroby i przemijania. Otwiera młodym czytelnikom oczy na to, że inny też jest normalny. Wszystko pokazane jest w sposób wyważony i z pozytywnym wydźwiękiem. 

Polecam!



poniedziałek, 23 listopada 2020

„Czas grzechu. Jaśminowa Saga” Anna Sakowicz

 TRZY KOBIETY, TRZY POKOLENIA, trzy oblicza jednego miasta.

 

Anna Sakowicz to autorka, która pisze powieści w moim stylu i dlatego też każdemu polecam jej książki. Jeszcze nigdy nie zostałam zawiedziona, wręcz przeciwnie - każdą jestem zachwycona. Nawet mogłabym skusić się o twierdzenie, że każda kolejna napisana przez nią powieść jest lepsza. Wydaje mi się, że ta ostatnia jest najlepsza. Po przeczytaniu historii o rodzinie Jaśmińskich zastanawiałam się, jak oddać to, co chciałabym przekazać innym. Obrazy i emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania, pozostały w mojej głowie przez długi czas.

Anna Sakowicz kocha Gdańsk, to widać właśnie w najnowszej jej powieści. Jest to wyczuwalne, gdyż życie przedstawiła tak bardzo realistycznie, że odbieramy historię bohaterów jak swoją. Do tego gwara językowa, jaka była stosowana w tych czasach, dopełniła całości. 

Wkraczamy w rok 1916 i od razu w tle rozgrywają się wydarzenia historyczne, potęgując klimat powieści. Rodzina Jaśmińskich, jak napisała autorka, została wymyślona, lecz są też charakterystyki osób, które istniały naprawdę.  




Historia, która zaczyna dziać się na początku tej książki, porywa swoją fabułą do tego stopnia, że zapadniecie się w niej i nie będzie siły, by Was wyrwać. Kobiety występujące w tej powieści są fantastycznie wykreowane, pokazują nam zachodzące w nich zmiany. Walczą o miejsca dla siebie w domu, w pracy oraz w przestrzeni publicznej. Autorka pokazuje te zmiany, w których to każda bohaterka ma inne priorytety życiowe i szuka innych zmian w swoim życiu.

 

„- Czy ty nic nie rozumiesz, durna dziewucho?! Kobieta jest jak... - zawahał się - jak kwiat. Bez męskiego ramienia usycha! Czy to tak trudno zrozumieć? - Antoni już nabrał powietrza, by zgromić córkę i powtórzyć, jaka jest głupia, gdy ta rzuciła przed niego gazetę.”

 

Temat emancypacji i feminizmu to nie jedyne ważne tematy, jakie tutaj znajdziemy. Autorka zaserwowała nam ich całą masę. Począwszy od depresji po stracie dziecka, samotności czy też trudnej miłości. Miłości, która nie powinna mieć miejsca. Czytamy również o ginącym zawodzie, jakim jest introligator. Macie w swoich zbiorach książki z przepięknie zdobionymi grzbietami? Ja mam bordowe ze złotymi napisami. Uwielbiam na nie patrzeć, cieszą oko.

 Przez całą powieść wyczuwalna jest miłość do Gdańska. Autorka rewelacyjnie przygotowała się do napisania tej książki. To ważna i potrzebna lektura dla każdego Polaka. 

Rodzina gdańskich introligatorów i jej losy na przełomie 23 lat fascynują, a na samym końcu czujemy niedosyt. Klimat udziela się nam w niewiarygodny sposób i doceniamy to, że mamy inne, lepsze dla kobiet czasy. 

„Czas grzechu. Jaśminowa Saga” jest pierwszą częścią epickiej powieści o rodzinie Jaśmińskich. To przepiękna i wzruszająca historia o marzeniach, nadziei do przeciwstawienia się tradycji oraz o próbie podejmowania trudnych decyzji. 

Ja jestem nią zachwycona!

Polecam każdemu.



niedziela, 22 listopada 2020

„Prosto w serce” Jolanta Kosowska

 Kto nie zna książek tej autorki? Są takie osoby? 

Ja przeczytałam chyba wszystkie i każdą jestem zauroczona. Wiem, jestem spóźniona z tą recenzją, ale najpierw delektowałam się tą historią, będąc akurat na urlopie w górach, potem miałam problemy zdrowotne, bo nabawiłam się kontuzji w kolanie, a czas leciał. Godziny przelatywały mi przez palce, a ja nie chciałam pisać tej recenzji byle jak, ponieważ książka zasługuje na większą uwagę. 

Poznajemy kobietę - Hanię -  jest ona dość młoda, bo właśnie skończyła studia. Zaczyna również planować swój ślub z ukochanym mężczyzną. Czuje się szczęśliwa i spełniona, bo nowa, wymarzona praca i otaczająca ją miłość sprawiają, że ma wszystko to, czego potrzebuje do szczęśliwego życia. 

Bajka Hani kończy się w momencie, gdy mdleje na spotkaniu i dowiaduje się przerażającej prawdy ze słów lekarza. Czy jej narzeczony będzie stał przy niej w zdrowiu i chorobie? Czy dojdzie do planowanego ślubu? 

 


 

Hani ciężko teraz żyć, jest nieszczęśliwa i zraniona, ale ma przy sobie prawdziwych przyjaciół. Dostaje świetną propozycję pracy i realizuje się jako dekoratorka wnętrz. Kolejne zamówienia płyną już z Prowansji. Jej praca jest również jej pasją i oddaje w tym całą siebie. Czy zgodzi się wyjechać? Czy jest już gotowa na nowe wyzwania? Jakie niespodzianki jeszcze zaplanował dla niej los?

 

„Ostatnio nie wiedzie mi się najlepiej... Wena twórcza zależna jest od stanu ducha. Z chorej duszy trudno cokolwiek wykrzesać - powiedziałam coś, co mnie samą przestraszyło. Nie przyznawałam się do tego sama przed sobą.”

 

Hania jest wykreowana wyśmienicie. Wiemy o niej sporo, gdyż autorka napisała nam świetną charakterystykę i to sprawiło, że rozumiemy jej problemy i rozterki. Jesteśmy w stanie ją polubić i kibicować w dalszej drodze, zwłaszcza na południu Francji. Opisy? Jak zawsze bajkowe, kuszące i tak namacalne, że czułam zapach lawendy, a na ustach przepyszny smak wina. Zamykałam oczy i rozkoszowałam się razem z Hanią smakiem pana cotty. 

Jest też kilku bohaterów drugoplanowych, zwłaszcza Bartek, narzeczony, oraz włoski znajomy Pierre. Z czasem nasza bohaterka poznaje przystojnego Andre. Te osoby również mają świetną charakterystykę. Wszystkich polubiłam oprócz Bartka, od początku wydawał mi się nieszczery i egoistyczny. Pewnie autorka specjalnie ubrała tego pana w taką postać, by pokazać nam, jak łatwo jest jednym słowem, jedną nieprzemyślaną decyzją rozwalić sobie życie, przy okazji raniąc innych. 

Sięgając po książki tej autorki, zawsze przygotowuję się do czytania. Robię sobie herbatę, kładę w pobliżu chusteczki, ponieważ bardzo często w trakcie czytania lecą mi łzy, a na pewno szklą się oczy. Tego jestem pewna, gdyż Pani Jolanta umiejętnie snuje swoje historie, że urzekają one od pierwszej strony, zachwycają opisami oraz chwytają za serce. Emocje szaleją, gdyż lekkość i obrazowość języka bardzo mocno działają na wyobraźnię czytelnika. 


 „Życie to ciąg następujących po sobie wydarzeń. Trudno jest odciąć się od przeszłości. Niedopowiedziana przeszłość zawsze może nas dogonić.”

 

Wiecie, czemu uwielbiam czytać powieści pisane przez tę autorkę? Ma ona niespotykany dar, dzięki czemu jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony przeżywam wszystko od nowa - wszystkie wzloty i upadki towarzyszące głównym bohaterom i na nowo odczuwam wszystkie emocje. Zawsze mam takie wrażenie, że wróciłam z wycieczki, z urlopu, podczas którego spotkałam właśnie takich ludzi, jakich znalazłam na łamach książki. To wspaniałe uczucie. Były oczywiście takie momenty, że powstrzymywałam się od łez, ale czy mi się to udało?

 „Prosto w serce” to poruszająca historia o miłości, która leczy najgłębsze rany. Historia Hanki gra na emocjach z taką namiętnością, z jaką pianista gra na fortepianie. Idealnie pokazuje talent autorki specjalizującej się w słodko - gorzkich opowieściach. Pięknych, ale i bolesnych, zostawiających czytelnika z milionem myśli i pytań kłębiących się w głowie. 

Polecam z całego serca!

 



sobota, 14 listopada 2020

„Polowanie” Tomasz Kamiński

Lubię dobre debiuty i lubię poznawać styl nowych autorów. Lubię też powracać do książek z gatunku fantasy.

Tomasz Kamiński zabiera nas do zapomnianej, położonej pośród bagien wioski Bermeld. Jego dawni mieszkańcy wierzyli w tajemniczych Czterech Bogów. Wiara pomagała im żyć i przezwyciężać strach przed olbrzymami i smokiem.

We wsi tej żyli ludzie i chłopiec, który nie pasował do całej reszty. Był wyśmiewany przez rówieśników. Jego matka robiła co mogła, by nie wyróżniał się w tłumie, ale nie udawało się. Podczas ataku pradawnego smoka, chłopiec został przez niego porwany. Kadrian, Strażnik Zakonu Płonącej Wstęgi, władający magią pieczęci, dowiedziawszy się o porwaniu, postanowił odbić dziecko i sprowadzić je do domu, w ręce matki. Tylko najpierw będzie musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością. Ciężkie przeprawy, trudne sojusze i niechciane wspomnienia - to co czeka naszego śmiałka w starciu z pradawnym smokiem. Czy mu się uda? 

 


 

 Świat, który został nam przedstawiony przez autora, nie jest nam zbytnio znany. Dostaliśmy natomiast opis osady, wioski i okolicznych bagien, pełnych mroku, tajemniczości i latających stworów. Mała wieś gdzieś na końcu świata, gdzie ludzie mieszkają w chatach, dzieci bawią się razem pod drzewem, gdzie panuje wspólnota, ale też i strach czai się za rogiem. 

Od początku książki akcja porywa nas niczym nurt w rzece i wciąga w świat fantastycznych ludzi i sworzeń. Wydarzenia opisane są w poukładany sposób, jednocześnie przeplatane są wspomnieniami bohaterów, którzy są różnorodni. Jest ich czterech, każdy opisany w taki sposób, że możemy wyrobić sobie opinię na ich temat. Jednych będziemy podziwiać za rycerskie maniery, innych będziemy się bać. Sceny bywają brutalne, przepełnione krwią, ale są też takie, które nastroją nas do wspomnień. Na pewno ci, którzy borykają się z problemami z przeszłości, wspólnie z bohaterami dojdą do konfrontacji z nimi. 

Jesteście fanami fantastyki? Polecam tę książkę, tym bardziej, że jej zakończenie zapowiada ciąg dalszy.