wtorek, 22 czerwca 2021

„Odnaleziona” Stachula Magda

Czytaliście „Oszukaną” tej autorki?  To pierwsza część.
Wcześniejsze losy bohaterki zostały okrzyknięte mianem  powieści bestsellerowej. 
Jak będzie tym razem?

Akcja zaczyna się w Kopenhadze, od razu z przytupem. Przejeżdżający kierowca widzi leżącą na poboczu martwą kobietę, a obok niej leżący na poboczu rower. Wysiada, patrzy, czy żyje i odjeżdża stwierdziwszy, że puls jest niewyczuwalny.

Potem cofamy się do czasu przed wypadkiem.
Teraz dowiemy się, jak do niego doszło. 
Lubicie prologi na początku książki?
 
 

 

Nasza bohaterka Lena ukrywa się w Kopenhadze w domu starszej pani, którą to opiekuje się w zamian za pokój do spania. Jest przekonana, że tutaj nikt nie będzie jej szukał. Cały czas natomiast ma wrażenie, że jest śledzona. Czy to tylko jej fantazja, czy wyczulona intuicja?  
 
W pierwszej części dowiedzieliśmy się, dlaczego Lena musiała uciekać, dlaczego dwudziestotrzyletnia kobieta po wydarzeniach, jakie ją spotkały w Polsce, musiała uciekać do Danii. Czy demony przeszłości na nowo dorwą ją w swoje szpony? Gra, w której przyjdzie jej wziąć udział jest nierówna i ktoś w niej poniesie śmierć.

Od samego początku zastanawiałam się, czy kamuflaż w postaci zmiany miejsca zamieszkania i schowanie się w innym kraju powstrzyma tych, którzy ścigają naszą bohaterkę? Wydawało mi się zawsze, że w tego typu powieściach występują tacy przestępcy, którzy znajdą nawet igłę w stogu siana. Czy Lena wiedziała, że to tylko kwestia czasu?

Muszę przyznać, że autorka po raz kolejny  zaserwowała nam misternie utkaną intrygę. Powinna mieć dopisane na wizytówce, że jest mistrzynią intryg gatunku domestic noir.  Uwielbiam jej książki, bo to napisane na najwyższym poziomie niepokojące thrillery psychologiczne.  
„Odnaleziona” to wyśmienita lektura, gdzie zaskakujące zbiegi okoliczności sprawiają, że czytelnik nie jest w stanie oderwać się od tej powieści. Dodatkowo przepięknie i plastycznie opisana Kopenhaga. Śmiało możemy podziwiać to, co swoimi oczami serwuje nam autorka. 
Dodatkowo chciałabym dodać, że znajdziemy tu całą paletę relacji międzyludzkich - od nadopiekuńczości matki, chorobliwej zazdrości, do tolerancji i serdeczności starszej osoby. No i wplecione wątki historyczne.
To wszystko sprawia, że książka jest warta przeczytania.
Polecam!




poniedziałek, 21 czerwca 2021

„Zaginiona apteka” Penner Sarah

 Zapomniana historia...

Okryta tajemnicą sieć kobiet. Życie wśród trucizn i zemsty.

Witajcie w zaginionej aptece!


Poznajemy Nellę, która prowadzi rodzinną aptekę ukrytą pośród zaułków osiemnastowiecznego Londynu. Dlaczego apteka jest ukryta? Niejeden z Was zada takie pytanie. Nella obsługuje niezwykłą klientelę. W całym mieście maltretowane lub zdradzane kobiety przekazują sobie szeptem wieści o tajemniczej kobiecie, sprzedającej na pozór niewinne trucizny, dzięki którym mogą raz na zawsze pozbyć się swoich dręczycieli. Los apteki staje jednak pod znakiem zapytania, gdy nowa klientka, przedwcześnie dojrzała dwunastoletnia dziewczynka, popełnia brzemienny w skutki błąd, którego konsekwencje ciągną się przez wieki.
Poznajemy również współczesne życie Carolin Parcewell, jest ona niedoszłą historyczką, która pod wpływem pewnych zbiegów okoliczności samotnie spędza w Londynie dziesiątą rocznicę ślubu. Przypadkiem trafia na wskazówkę dotyczącą serii tajemniczych niewyjaśnionych zgonów w tym mieście sprzed dwustu lat, a wtedy los splata jej życie z życiem aptekarki sprzed wieków. Z życiem... i śmiercią.
 


 
Biorąc tę powieść do ręki, nie widziałam, czego mogę się spodziewać, ponieważ od jakiegoś czasu nie czytam informacji na tyłach książki. 
W tym przypadku zahipnotyzowała mnie przepiękna okładka i wiedziałam, że muszę tę właśnie książkę przeczytać.
Jestem nią oczarowana!

Trzyma w napięciu od pierwszych stron i nie pozwala zatrzymać się tysiącom myśli, które zaczynają nachodzić do głowy. Na początku nie widzimy, co mają wspólnego obie kobiety, ale z czasem, gdy podążamy za losem jednej i drugiej, zaczynamy iść razem z nimi wytartą ścieżką. Jak po nitce do kłębka idziemy razem z Caroline do świata Nelli. Do świata pełnego pasji, poświęceń i zrozumienia. To właśnie ona, nauczona przez własną matkę, stara się pomagać kobietom, które takiej pomocy potrzebują. Są to czasami dziwne prośby, straszne i mordercze, ale Nella stara się pomagać każdej. Z czasem dowiadujemy się również, że tej pomocy udziela również przez coś, co sama przeszła w życiu. Czy złość i potrzeba zemsty jest dobrym doradcą? Może zależy od okoliczności ?


„Przesunęłam kciukiem po wizerunku niedźwiedzia, myśląc o tym, czego nauczył mnie ten flakon - że najtrudniejsza prawda nigdy nie leży na powierzchni. Należy się do niej dokopać, wyciągając ją na światło dziennie i oczyścić.”


Autorka wspaniale pokazuje nam, że śmierć na skutek otrucia wymaga z natury rzeczy pewnej intymności. Bo pomiędzy ofiarą a zbrodniarzem zwykle istnieje zaufanie. W tamtych czasach, gdy poznajemy życie Nelli, mamy w Anglii XVIII i XIX wiek, i to właśnie wtedy był największy odsetek skazanych trucicieli. Stanowiły one grono matek, żon oraz służących. Toksykologia sądowa wtedy jeszcze nie istniała. Ciężko było lekarzowi podać przyczynę zgonu.


Dajcie się ponieść tej fantastycznej historii, która przeniesie Was w dawne czasy. Może poczujcie się jak Caroline i swoim tropem pójdziecie szukać właścicielki buteleczki, na której widoczny jest znak, mały niedźwiedź. 
Polecam!


 


niedziela, 20 czerwca 2021

„Przekonaj mnie” M. F. Mosquito

 Prawdziwa miłość nie boi się przeszłości.

W bardzo oryginalny sposób poznajemy naszą bohaterkę. Już od samego początku jest ostro.

Aleksandra jest zrozpaczona po nieudanej randce i zastanawia się, co jest z nią nie tak. Jest piękna, niezależna, ma własną agencję reklamową, a co za tym idzie, cechuje ją też inteligencja i zaradność. A mimo to nie potrafi znaleźć odpowiedniego partnera, którego potrzebuje na pewne wesele. Impreza ma się odbyć już niedługo i nasza bohaterka chce pojawić się tam z kimś wspaniałym, z wyjątkowym mężczyzną. Po nieudanych randkach zaczyna zamykać się na płeć przeciwną i ogłasza swojej przyjaciółce pewne przyrzeczenie. Co to za obietnica? Czy będzie w stanie jej dotrzymać? Czy skrywany przez nią głęboko sekret zepsuje to, co zaplanował jej los? 


„Miłość jest potrzebna jak dziura w bucie - mówię, ale widząc minę Marcela, dodaję: Ale gdyby dziury w bucie nie było, to jak by się do niego nogę włożyło?” 


Jest to debiut, a ja lubię czytać debiuty, lubię dawać szansę młodym autorom. Czy spodobała mi się ta historia?
 



Na pewno nie jest to powieść, która niesie ze sobą jakiś przekaz, nie rozwali też naszego serca, ale jest przyjemna i fajnie się ją czyta. Jest momentami odważnie, czasami wulgarnie, a czasami nawet śmiesznie. Ola razem ze swoją przyjaciółką używają wulgarnych słów, co mnie trochę drażniło na początku, ale z czasem coraz mniej zwracałam na to uwagę - przyzwyczaiłam się do takiego słownictwa.

Biorąc książkę do ręki bałam się, że będzie to typowy erotyk, ale zostałam miło zaskoczona. Jest to raczej obyczajówka z dodatkiem lekkiej erotyki. Czy treść wypadła schematycznie? Może trochę. Całość prezentuje się nawet fajnie. Spędziłam miłe chwile czytając tę książkę i myślę, że dam kolejnej części szansę. 

„Przekonaj mnie” to historia czytana z perspektywy obu naszych bohaterów - Aleksandry oraz z czasem Marcela. Czy to ułatwia czytelnikowi zrozumienie sytuacji? Czasami mnie to denerwowało, bo czytamy to samo, tylko widziane innymi oczami. Ale wiem, że niektórzy lubią taką narrację.
Na pewno podobało mi się to, że pięknie została pokazana przemiana bohaterów. Uwielbiam, gdy na naszych oczach widać uleczenie duszy czy serca. To jest takie piękne. Nie uważacie?

Polecam!

wtorek, 8 czerwca 2021

„Kaprys gangstera” Katarzyna Mak - Recenzja patronacka

 Znacie powieści tej autorki?

 Katarzyna Mak pisze takie książki, że nawet w połowie historii nie wiemy, jak potoczą się losy bohaterów. Miesza w ich życiorysach i to nieźle.

Tym razem poznajemy Elenę Mokrzycką, skromną dziewczynę, która pracuje jako asystentka prokuratora. Jest szczęśliwa w związku z Tomaszem. Planowali wyjechać na wspólny urlop, ale poważny partner szefa, który akurat przyjechał, zmienił ich plany. Tomasz jedzie sam, a Elena poznaje uroczego Włocha. Marcello to mężczyzna, który ma dosłownie wszystko. Kasa, luksus, przepych, wyuzdane kobiety i hierarchia społeczna to tylko jedne z nielicznych atrybutów, które wyróżniają go spośród innych. To urodzony przywódca, boss – w dosłownym znaczeniu tego słowa. Poza tym Marcello Castello to niebezpieczny facet...Czy połączy ich gorące uczucie? 

 


 

Nie przepadam za tego typu literaturą, ale książek tej autorki nie potrafię sobie odmówić. Za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć, a zakończenia w jej powieściach zwalają z nóg. Katarzyna Mak świetnie potrafi opisywać sceny seksu, nie są bardzo wulgarne, mają w sobie poczucie smaku. Namiętność jest fantastycznie opisana, do tego akcja, która porywa nas już od samego początku. Jest to na pewno lektura obowiązkowa dla wielbicielek romansów mafijnych.

Bardzo podoba mi się w czytanych powieściach to, jak na naszych oczach zmieniają się bohaterowie, jak przechodzą wewnętrzną metamorfozę. Jak przeżycia, które dostają od losu, sprawiają, że z cichych i uległych stają się odważni i świadomi. Taką przemianę przeszła właśnie nasza główna bohaterka, Elena. Natomiast Marcello, gangster, władczy facet miękł przy kobiecie swojego serca.

Tak samo jak z poprzednimi powieściami Katarzyny Mak, tę historię czytało mi się z ogromną przyjemnością. I jak zwykle autorka bawi się czytelnikiem. Gdy jesteśmy pewni, że losy bohaterów już się uspokoją, ona wyskakuje z czymś, co nas szokuje. Ma do tego talent, ale chyba właśnie to najbardziej lubię w jej powieściach. 

Czekam na ciąg dalszy. 

Polecam!


poniedziałek, 26 kwietnia 2021

„Zwerbowana” Patrycja Strzałkowska

To jedna z tych niespodzianek, które robią wydawnictwa. Lubię takie chwile, gdy otwieram paczkę i nie wiem, czego mogę się spodziewać. Jest to pozycja z serii Dark book, chyba pierwsza taka w moim czytelniczym dorobku. Czy byłam zadowolona z historii, którą znalazłam w środku?

 Na pewno znalazłam odpowiedź na pytanie - co łączy pochodzącą z Łeby nauczycielkę języka angielskiego Maję Sonik i biznesmena Włodzimierza Czerwińskiego. Tylko czy warto było rozwiązywać tę tajemnicę? 

Pewnego razu nasza bohaterka dostaje sms z nieznanego jej numeru o bardzo niepokojącej treści. „Ubierz się jak zdzira i zapomnij o dobrych manierach, potem zejdź na dół i czekaj na samochód. Przyjedzie o 21:00. Jeśli tego nie zrobisz, do końca życia będziesz oglądać się za siebie. Chyba nie muszę ci udowadniać, że to nie żart?”.

Jak myślicie, co zrobi Maja? Oczywiście ubrała się tak, jak tego od niej oczekiwano i pojechała z tajemniczym kierowcą auta. Zastanawiałam się, co ja bym w takim momencie zrobiła. Chyba potraktowałabym tego smsa jako pomyłkę. A Wy?

 


 

Gdy stawiła się pod podanym adresem, okazało się, że za tym wszystkim stoi jej przyjaciółka, że to taki niby żart. Chciała, by Maja wyrwała się z domu i zabawiła się wśród elitarnego towarzystwa, które właśnie się zebrało. To elitarne towarzystwo tak świetnie się bawiło, że nad ranem, tuż po imprezie, zostają znalezione zwłoki kobiety. Domyślacie się, co to za kobieta? Wiadomość ta wstrząsa całą Polską, bo wszystko to wydarzyło się u znanego aktora Michała Płocha. Gdy policja zaczyna swoje dochodzenie, zaczynają się intrygi, kłamstwa i okazuje się, że każdy z uczestników imprezy ma coś do ukrycia. 

Książka zawiera rozdziały teraz oraz kiedyś. Jesteśmy w teraźniejszym życiu i cofamy się do czasów, gdy Majka, nasza główna bohaterka, jest dzieckiem. I tak na zmianę. Fajnie się to czyta, wszystko jest spójne i płynnie przechodzi. Poznajemy wszystkie jej decyzje, te dobre i te złe. Widzimy, jak zadaje się z niewłaściwymi osobami i na jej życiu zapętla się  gruby sznur. Dlatego też kawałek grubego i sztywnego sznurka dołączony został do przesyłki wraz z książką.

 

 „Zwerbowana” to historia, która spodoba się osobom, które lubią umiejętnie dawkowane emocje, gorące sceny, przyśpieszające bicie serca oraz tropy śledztwa, które rozwijają się swoim tokiem. Czy podczas czytania książki odgadłam, kto zabił Majkę? Nie, nie wpadłam na ten trop. Brawa za to dla autorki. Z przyjemnością przeczytałam i mogę śmiało polecić tę powieść fanom gatunku. 





niedziela, 25 kwietnia 2021

„Bez planu B” Piasecka Wioletta RECENZJA PATRONACKA

 Jest to druga powieść dla dorosłych tej autorki, bo wcześniej pani Wioletta pisała książki dla dzieci. 

Po przeczytaniu pierwszej powieści byłam strasznie ciekawa kolejnej, ponieważ bardzo polubiłam jej styl. W prostej fabule zamieszcza tyle ciekawych i trudnych tematów, że jestem pełna podziwu.

Poznajemy Renatę, która ma wspaniałą rodzinę, lecz cały czas czuje się niedoceniana, a jej mąż jest niczym cieple kluchy, nadskakuje jej i jest na każde jej zawołanie. Zajmuje się ich synem i spełnia kaprysy małżonki. Jest bardzo wyrozumiały i cierpliwy. Czy Renata to docenia? Nie. Szuka swego miejsca, chciałaby zmian, adrenaliny, ekscytacji.  

Poznajemy również Ewę, singielkę, która świadomie wybrała karierę. Cały czas skupiona na pracy nie ma czasu nawet na przelotne romanse. To właśnie Ewa wciągnęła Renatę do firmy i miała koleżankę blisko siebie. Wszystko rozwijało się wspaniale, do czasu, gdy nastały zmiany kadrowe. Potem wszystko zostało przewrócone do góry nogami, życie naszych dziewczyn również. Stery w korporacji przejmują intrygi, donosy i plotki. A przyjaźń głównych bohaterek zamienia się w rywalizację. Co takiego sprawiło, albo kto sprawił, takie zamieszanie w firmie i w życiu kobiet? Czy przyjaźń wytrzyma nadchodzący sztorm?






Czytając tę powieść, poznawałam życie w korporacji, plusy i minusy takiej pracy. Jest to zdecydowanie coś, w czym bym się nie odnalazła. Lubię, gdy coś dzieje, lubię przebywać z ludźmi, rozwijać się i podnosić sobie poprzeczkę, ale nie kosztem rodziny i własnego zdrowia. Wszystko powinno być z umiarem. Tylko czy łatwo jest się do tej zasady stosować? 
 
Autorka oddała w nasze ręce wyśmienitą historię, która gra na naszych zmysłach delikatnie niczym Fryderyk Chopin ze swoim wiosennym walcem, roztacza subtelny zapach Allure - Coco Chanel i pokazuje zapierający widok szafirowego Oceanu Indyjskiego. Wszystko tak opisane, że bez problemu możemy sobie to wszystko wyobrazić. Zapach, widoki oraz muzyka sprawiają, że przenosimy się do raju. Ja włączyłam sobie dodatkowo muzykę, której słuchała Ewa i nic nie istniało poza treścią książki. Pozwoliłam mojej wyobraźni przenieść się w inny, jakże piękny świat.

 „Tutaj, na Malediwach, kobiety są silne. Ty też jesteś silną i mądrą kobietą, a do tego pełną pokory. Mówisz, że chcesz odpocząć, ale tak naprawdę chcesz uciec. Uciec przed sobą. A przed sobą nie uciekniesz, bo przeznaczenie masz zapisane w gwiazdach już od pierwszego dnia.”

 

 Jak myślicie, od czego ucieka Ewa? Dlaczego przez jakiś czas miała problem z alkoholem? Czy znajdzie swój plan B? Czy zacznie dostrzegać te drobne rzeczy, składające się na sedno istnienia? Jak wiele trzeba przejść wyboistą drogą, by docenić to, co mamy dosłownie obok? Czy każde z nas docenia zdrowie rodziny? Czy każde z nas ma dobre relacje z rodzeństwem? Czy mówimy do nich otwarcie o własnych uczuciach? 

 „Przyglądała się gwiazdom, jakby chciała odkryć niezgłębioną tajemnicę świata. Po co żyję? Dokąd zmierzam? Czy po śmierci jest życie, czy to już koniec? - wysyłała nieme pytania do gwiazd. Jej dotychczasowa egzystencja wydała jej się jałowa i pozbawiona sensu. Goniła za karierą i nabijała kieszenie grubym rybom z wielkiej korporacji, choć szef nie szanował pracowników. Czy to rzeczywiście był mój cel?

Nasza bohaterka Ewa ma wiele spraw do przemyślenia, ale kto ich z nas nie ma, prawda? Czy znajdzie rozwiązanie w Kenii? To właśnie tutaj wspólnie z bohaterką poznamy życie w bardzo trudnych warunkach, dowiemy się, co oznacza szacunek do wody i dostępności produktów. Docenimy nasz klimat i brak trzęsień ziemi. Narzekamy na deszczowe lato, na chłodną wiosnę i mroźną zimę, a może powinniśmy przyjmować każdą pogodę z pokorą? Ewa, dzięki swojej sile, pokaże nam, że to, co wydaje się trudne i nie do zrealizowania, takie jest tylko do momentu, gdy się z tym nie zmierzymy. Zawsze boimy się tego, czego jeszcze nie znamy. Potem jest już łatwiej. 

 „Żadna z Afrykanek nie zastanawiała się nad sensem życia. Brała rzeczywistość jak byka za rogi, jakakolwiek by ona nie była. I to brała z uśmiechem. To ona, Ewa, otoczona tysiącem niepotrzebnych gadżetów, przyjechała tu w poszukiwaniu sensu istnienia.

A co się dzieje u Renaty? Czy jej życie jest spokojniejsze od koleżanki Ewy? Czy również zmaga się z demonami? Czy pewność, że jest się stale kochanym, że jest się dla kogoś całym światem, może stać się nudna? Czy można wymagać, że ktoś będzie nas wiecznie kochał, gdy samemu nie okazuje się nawet odrobiny uczuć? Bardzo często skupiamy się na sobie, zapominając o najbliższych. A przecież w życiu nic nie jest dane nam na zawsze. Pamiętajmy o tym.

„Bez planu B” to powieść, która mnie zaczarowała, zabrała do świata bohaterek i pokazała mi, jak wiele w swoim życiu muszę zmienić, kilka rzeczy naprawić i nie popełniać tych błędów, które zrobiły one. Bardzo się zaprzyjaźniłam z Ewą. Renaty nie polubiłam, nie przepadam za tak wyrachowanymi osobami, które po trupach zmierzają do celu. Ponoć każdy zły czyn jest do naprawienia, ale czy na pewno? Czy przyjaźń naszych bohaterek przetrwa sztorm? Czy nadzieja, która zalewa serca dziewczyn, pozwoli na spokojne, pełne miłości dalsze życie?

Polecam!




 

sobota, 10 kwietnia 2021

„Na Podlasiu. Cecylia” Recenzja patronacka

  „Na Podlasiu. Cecylia” to drugi tom trylogii. Pierwsza część to „Antonia. Na Podlasiu.” Antonia, Cecylia i Aleksandra – trzy kobiety. Trzy odmienne losy. Trzy tomy cyklu powieści Agnieszki Panasiuk rozgrywającego się na Południowym Podlasiu w drugiej połowie XIX stulecia.

Poznajemy Cecylie Turawską, która jest postrzegana w najbliższym otoczeniu za pannę dość dziwną. Ma trzydzieści lat, co w tamtych czasach uważane było za staropanieństwo, stroni od ludzi, gdyż jest nieśmiała i posiada mało wiary w siebie. Uważa, że nic nie potrafi i nie znajdzie sobie miejsca. Czy tak jest, jak myśli nasza bohaterka? Oczywiście, że nie. Zaczynają się represje carskiego zaborcy i w tych momentach właśnie ona pokazuje na co ją tak naprawdę stać. Postanawia otworzyć się na ludzi i dołącza do podziemnego seminarium nauczycielskiego i bez zastanowienia rusza z pomocą represjonowanym unitom. Gdy zaczyna opiekować się małym półsierotą, odkrywa w sobie pokłady macierzyństwa. Te i inne przygody czekają na naszą bohaterkę. Czy w tym trudnym dla wszystkich czasie spotka swoją miłość? 

 



Nie czytałam historii Antoni, ale śmiało mogę stwierdzić, że w niczym mi to nie przeszkadzało. Być może podczas czytania tej części dowiedziałabym się dalszych losów wcześniejszej bohaterki, ale moja uwaga była skupiona tylko na Cecylii i wystarczyło mi to w zupełności. 

Historia Cecylii i jej sąsiadów toczy się swoim tempem. Raz akcja zwalnia, a raz przyśpiesza. Nie przeszkadza to oczywiście w niczym, wręcz przeciwnie, pomaga rozkręcić uwagę czytelnika i czasami go zaskoczyć. Życie mieszkańców i naszej bohaterki pochłonęło mnie już od pierwszych stron, zainteresowało mnie tło historyczne i związane z tym problemy. Klimat tamtych lat został wspaniale opisany. Gwara oraz język rosyjski jest bardzo często używane, przy czym przypisy na dole, pod tekstem, pomagają zrozumieć poszczególne słowa. 

 

 „- Na ganku pojawiła się młoda Wenclowa. - Bulion jest, udka z kogutka i greczuchy z gryczanej mąki. Prosiemy bardzo.”

 

Podczas zagłębiania się w treść, poznajemy sąsiadów Cecylii i poznajemy ich plastycznie opisaną charakterystykę. Każdy bohater ma ciekawą osobowość i wyróżnia się na tle innych. Obserwując ich codzienność, zyskujemy sporą dawkę informacji o tradycji regionalnej, o tutejszych potrawach czy zwyczajach świątecznych. Doświadczenia poszczególnych ludzi pokazują nam ich zmiany. Nasza bohaterka również z nieśmiałej dziewczyny zmienia się w odważną kobietę.  W tle problemy historyczne, a obok tego wszystkiego miłość i tęsknota, strach i obawa o życie najbliższych. Uwiodła mnie ta wielorakość.

Polecam!