środa, 20 marca 2019

„Miłość w cieniu wielkiej wojny” Bogna Ziembicka





Wydawnictwo -  Filia
Data wydania - 30 stycznia 2019
Ilość stron - 373
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans


Epicka, pełna rozmachu powieść o miłości i podążaniu za własnymi marzeniami, rozgrywająca się w realiach bogato odmalowanej epoki napoleońskiej.



To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i myślę, że dobrze wypadło. Nie zraziła mnie do siebie, ale też i nie było wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia. 


Poznajemy doktora Gastona Lavala, który wiele w swoim życiu przeszedł. Udało mu się uciec przed skazaniem i teraz pracuje we francuskim szpitalu polowym. Tam też pewnego dnia poznaje Polkę, której największym marzeniem jest zostać lekarzem. Tajemnicza kobieta zaskakuje znajomością anatomii człowieka, a historia jej życia porusza go do głębi. 
Pomiędzy nimi rodzi się nieśmiałe uczucie. Gaston rozdzielony z ukochaną przez wojnę przemierza świat, by ją zobaczyć i kochać. Jego trasa prowadzi przez Pireneje do Hiszpanii.
Czy przetrwają pomimo wojennej zawieruchy? Czy kobieta pomimo to, że w tych czasach nie mają głosu, postawi na swoim i będzie leczyć?





Lubię w literaturze czasy, w których miłość rozkwita powolutku i wszystko jest chowane przed oczami ciekawskich. Delikatne dotykanie dłoni, ukradkowe spojrzenia, pąsy na twarzy u kobiet, omdlewanie w najmniej oczekiwanym momencie - to wszytko ukazuje właśnie klimat tamtych lat. Kobiety były bardzo delikatne, ale i w specyficzny sposób adorowane przez mężczyzn. To, co mi się nie podoba, to sposób traktowania kobiet przez ojców, mężów i starszych braci. To oni rządzili światem, a kobieta? Kobieta musi się ich słuchać. Ojciec mógł dziewczynę obiecać zakonnikom w klasztorze i dziewczyna rosła w przekonaniu, że taka jej rola, nie sprzeciwiała się.


Szkoda, że w pewnym momencie wątek cudownie rozkwitającego uczucia naszych bohaterów nagle się urwało. Autorka razem z doktorem zabrała nas na teren wojny i odsunęliśmy się od tematu miłości. Poznajemy natomiast wojenne życie, pełne udręki i bólu. Zbyt duża ilość szczegółów czasami sprawiała, że gubiłam się w wątkach. Natomiast jeśli ktoś lubi realia epoki napoleońskiej, na pewno będzie zachwycony.

 Rycerz potrzebuje trzech rzeczy: Boga, by mu służyć, króla, by go słuchać, i damy swego serca, by jej bronić.

Styl pisania autorki jest lekki, plastyczny, przez co bardzo fajnie się czyta. Pisze o trudnych sprawach, ale czytanie nie sprawia kłopotów ze zrozumieniem tekstu. Może czasami natłok wrażeń odrobinę przytłaczał, ale to niczemu nie przeszkadzało. 
Całość została podzielona na dwie części. W pierwszej czytamy o losach naszych bohaterów, Gastonie oraz Muriel, natomiast w drugiej części znajdujemy się na terytorium wojennym i zapoznajemy się z faktami historycznymi z okresu napoleońskiego w latach 1789 1810. Tło historyczne jest bardzo mocno rozbudowane.

 „— Czasem trudno mi zrozumieć Polaków — powiedział Gaston. — Szanują płeć piękną, lecz mają o niej złe wyobrażenie, chcą być bogaci, a są rozrzutni, nie są bogobojni, ale bezbożnych nie lubią.

 „Miłość w cieniu wielkiej wojny” to piękna książka zawierająca bardzo dużą wiedzę na temat historii z wątkiem miłosnym. Historia, w której okrucieństwo wojny przegrało z miłością. 

Jeśli nastawiliście się na wielką miłość z wojną w tle, to się rozczarujecie. Tu jest wojna z miłością w tle.

Polecam!





niedziela, 17 marca 2019

„Kwiaciarka” Xavier de Montépin



Wydawnictwo - Dragon
Data wydania - 13 marca
Liczba stron - 368
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans



Pasjonująca intryga, okrutna zbrodnia, wielkie namiętności i jeszcze większe pieniądze...

Pewna zbrodnia jest początkiem lawiny okrutnych zdarzeń, które zrujnują życie wielu osób.





Przenosimy się do Paryża XIX.  wieku. Poznajemy hrabinę Marcelę de Lagarde, dla której najważniejsze są pieniądze i luksusy. Jest piękną i bardzo świadomą swojej urody kobietą, która nie cofnie się przed niczym. Poślubiła mężczyznę dla majątku, nie przejmując się, że go nie kocha. Miłość przeznaczona jest dla kogoś innego. Gdy wychodzą na jaw jej grzechy młodości, okazuje się, że jej mąż żąda od niej zbyt wiele. Nie jest w stanie spełnić jego żądania, zatem obmyśliła plan. Nie może pozwolić, by jej imię zasnuła mgiełka skandalu. 
Jaki plan wymyśliła hrabina? Czy naprawdę posunie się do takiego czynu, jaki sobie obmyśliła? Co zrobi, jeśli ktoś stanie jej na drodze?

Poznajemy również Filipa Kervena,  jest on przedstawicielem klasy średniej, obecnie pracuje jako sędzia śledczy. Tak naprawdę swoją karierę zawdzięcza protekcji Hrabiny i jej męża. Kerven odegra w książce znaczącą rolę.





Powiem szczerze, że uwielbiam ten okres historyczny w powieściach. Sama bardzo bym chciała znaleźć się w tamtym czasie i poczuć, jak to jest być adorowaną kobietą. W naszych czasach dżentelmeni wyginęli, mężczyźni już nie potrafią tak okazywać swoich uczuć, jak w tamtej epoce.

Autor w rewelacyjny sposób pokazuje nam czas, w którym toczy się akcja książki. Język, jakim się posługuje, jest bardzo plastyczny, nie ma problemu z wyobrażeniem sobie tła historycznego. Bohaterowie również przedstawieni są w świetny sposób. Mamy do czynienia ze wszystkimi warstwami społecznymi. Poznajemy; magnatów, chłopów, służących, jak i rabusiów. 

Manipulacje sfer wyższych nie mają sobie równych. Niekończąca się rzeka intryg i  ich skutków, bardzo często doprowadza do nieszczęśliwych wydarzeń. Bo to właśnie tutaj podziały społeczne miały dużą wartość. Bardzo łatwo można było kogoś skazać, kto nie był w stanie się obronić. Hipokryzja królowała niczym królowa. Bywało, że człowiek, który nic nie zrobił, a był tylko w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie i brakowało mu racjonalnego wytłumaczenia, zostawał skazany, bo potrzebny był winny.

Na szczęście w tej książce możemy poznać również inne oblicze człowieka. Poznajemy bohaterów, którzy z miłości zdolni są do wszystkiego. Dla nich uczucie jest ważniejsze niż pieniądze i luksusy. I to właśnie tacy bohaterowie dodają blasku tej historii.

Jeśli zastanawiacie się nad tą pozycją, czy ją czytać, czy nie, gwarantuję, że będzie to wyjątkowa uczta literacka!
Znajdziecie tutaj intrygi, kłamstwa, grzechy młodości, miłość, morderstwo, ale i cudowne niespodzianki, które serwuje nam autor. 

Historia, którą przedstawił nam Xavier de Montépin, od samego początku pochłania, zachwyca i czaruje. Wyczuwalny od pierwszych stron klimat tej książki sprawia, że zatracamy się całkowicie.


„Kwiaciarka” to historia pełna intryg, nieszczęśliwych zbiegów okoliczności i wielkich namiętności. Paryski światek pełen barwnych bohaterów, którzy swoim temperamentem zaskoczą niejednego czytelnika.   




 








piątek, 15 marca 2019

„Instytut piękności” Maria Paszyńska




Wydawnictwo -  Pascal
Data wydania - 27 lutego 2019
Liczba stron - 368
Kategoria - Literatura piękna



UWIELBIAM!
Uwielbiam książki tej autorki. 
Tak młoda kobieta, a pisze cudowne pozycje, w których mieści się cały ogrom emocji.

Kobieca strona historii. Gdy wygląd decydował o życiu lub śmierci...

 

 Po otwarciu książki wkraczamy w rok 1978 i znajdujemy się w Jerozolimie. Mada Walter odbiera odznaczenie Sprawiedliwości wśród Narodów Świata za to, że uratowała życie kilkudziesięciu Żydom. Podczas ceremonii nasza bohaterka wraca wspomnieniami do czasów, gdy powstawał Instytut Piękności.

Przenosimy się do czasów okupowanej przez Niemców Warszawy, gdzie doktor Mada wpada na pomysł, jak może uratować kobiety będące żydówkami. 
Nasza bohaterka, ciepła i życzliwa kobieta, otwiera zakład kosmetyczny na ulicy Marszałkowskiej. W tym niezwykłym gabinecie, oprócz zabiegów poprawiających urodę, kamuflowania semickich rysów, odbierano także naukę jak przystosować się do życia po aryjskiej stronie. Kobiety, które zostały wyprowadzone z getta, nie potrafiły zrobić czegoś ze swoją urodą. Właśnie tutaj Mada Walter udziela tym kobietom wskazówek oraz pokazuje sztuki makijażu, by nie wyróżniać się w tłumie. To nie wszystko. Nasza bohaterka dodatkowo uczy pacierza, zwyczajów wielkanocnych, przepisów na niekoszerne dania, tłumaczy jak odpowiadać na zadawane przez gestapo pytania, uczy ich nowych imion i nazwisk. Kobiety, które wyszły z Instytutu Mady Walter były nie do rozpoznania.

Sara, Zoja, Lea i Dalila życie tych kobiet pod przybraną tożsamością jest jedyną szansą na przetrwanie. Gdyby nie pomoc Mady, nie miałyby szans. Każda z tych kobiet ma swoją smutną historię, każda z nich cierpi, ale i nie poddaje się. Razem z doktorową walczą, zmieniają się i z czasem również zaprzyjaźniają się.
Gdyby na ziemi nie powstało piekło, te kobiety nigdy by się nie spotkały. Czy uda im się? Czy wysiłek Mady Walter nie pójdzie na marne? Jaki dalszy los czeka na nasze bohaterki Żydówki? 

 


Historia, którą oddała w nasze ręce autorka, jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Żydówki przedstawione w historii opisanej przez autorkę są postaciami fikcyjnymi, ale zostały tak wspaniale wplecione w fabułę, że stanowi to rewelacyjną, spójną całość. Cztery kobiety, cztery najważniejsze postacie, które odmieniły życie
Mady Walter. Charaktery bohaterek są świetnie opisane, bardzo łatwo można je sobie wyobrazić, gdyż Maria Paszyńska posługuje się barwnym i plastycznym językiem. 

  Nie, nie ocaliłam ich. Przeciwnie - sama zostałam ocalona. Żyję dzięki nim.

Gdy poznajemy postacie bohaterek razem z nimi płaczemy, śmiejemy się, jak i dzielnie idziemy naprzód. Wiele razy łza toczyła się po moim policzku, współczułam, ale i wierzyłam, wierzyłam w dobro, w sens wykonywanych przez kobiety czynności. Wiele razy też doznawałam uczucia niedowierzania czy wręcz szoku. 

Kto ratuje jedno życie, ocala cały świat.

W momencie, gdy zobaczyłam tytuł, okładkę książki i autorkę, wiedziałam, że to będzie wyjątkowa uczta literacka. Byłam bardzo ciekawa, jak dbały o siebie kobiety oraz w jaki sposób zdobywały kosmetyki w tych trudnych do życia czasach.
Nie pomyliłam się. To, co tutaj zostało opisane, trzeba przeczytać samemu. Wiadomo, że atutem prozy autorki jest piękny język, jakim się posługuje, a co za tym idzie opisy, jakie tworzy, sprawiają wrażenie bardzo realnych.
Biorąc tę książkę do ręki wiedziałam, że historia tutaj opisana przysporzy mi wielu emocji oraz wielu chwil refleksji. Czyta się ją bardzo szybko, gdyż opisane tutaj przyjaźnie czy też wpleciony wątek miłosny stwarzają wyjątkowy klimat.


Końcówka książki smutna, ukazująca dalsze losy naszej wielkiej bohaterki Mady Walter. Nie tego się spodziewałam. Na taki cios nie zasłużyła ta kobieta, zwłaszcza ona. 
To cudowna kobieta, o wyjątkowym sercu.


„Instytut piękności” to cudowna, ponadczasowa opowieść o potędze kobiecej przyjaźni oraz niezłomnej odwadze. 


Świat jest tak piękny, tak lśnią niebiosa
Drży na kwiateczku poranna rosa,
Wietrzyk tak mile drzewkami miota
Wszędzie wesołość, śpiewy, pustota
A jednak w duszy mej cierpień tyle,
Że chciałbym w zimnej leżeć mogile...

Heinrich Heine


Polecam!




 

czwartek, 14 marca 2019

„Zbrodnia i Karaś” Aleksandra Rumin PRZEDPREMIEROWO





Wydawnictwo - Initium
Data wydania - 15 marca 2019
Liczba stron - 288
Kategoria - thriller/sensacja/kryminał





Byłam bardzo ciekawa tej książki. No bo komedia kryminalna, świetny tytuł oraz okładka sprawiają wrażenie, że czytając tę pozycję, będziemy dobrze się bawić. 
Czy faktycznie tak było?


Książka ta to debiut literacki. 
Akcja zaczyna się na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nie jest to sławne miejsce, a wręcz przeciwnie. Jest to ostatnia deska ratunku dla tych studentów, którym zamknęły się inne drogi na uczelnię. Tutaj również znajduje się miejsce dla tych, którzy pobłądzili w swoim życiu i doszli do wniosku, że jednak coś w życiu chcą osiągnąć. Czyli mamy tu tyle różnorodnych osobowości, że do wszystkiego dojść może. Ponadto wszystkich tych ludzi przebywających na terenie uczelni łączy jedna sprawa, mianowicie szczera nienawiść do profesora Ernesta Karasia. Dwie sprzątaczki znajdują jego ciało w toalecie. Gdy wykładowca oddawał ostatnie tchnienie, w budynku przebywało tylko dziesięć osób. Komu Karaś zalazł aż tak za skórę, że został zabity, a może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Dlaczego zamiast smutku pośród ludzi znajdujących się na uczelni i znających denata,  zauważalna jest ulga i poczucie wolności? Czy śmierć zrujnuje już i tak nie najlepszą opinię uczelni?




Jeśli macie ochotę na ironiczno-satyryczną powieść, która rozbawi Was do łez, to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję. Realność wszystkich grup społecznych, które opisała autorka, pochłania się w zawrotnym tempie. Jak trzeba mieć dobre oko obserwatora, by wychwycić wszystkie mankamenty naszego społeczeństwa. Nieprawdopodobne zbiegi okoliczności oraz rewelacyjni bohaterowie sprawiają, że ta książka staje się bezkonkurencyjna. Mamy tu postaci dobre, złe i takie, które szukają w życiu swojego miejsca. Cechy bohaterów zostały świetnie wplecione w akcję, czyniąc ją zaskakującą, pełną emocji i niedającą się odłożyć na potem.

 Mamy intrygę, śmierć i grono podejrzanych. Każdy z tego grona został opisany w osobnym rozdziale, nawet nie zabrakło kota, który stał się maskotką uniwersytetu. 

„Zbrodnia i Karaś” to książka, która jest naprawdę godna polecenia. Autorka wyśmienicie poradziła sobie z lekką, ale i zarazem ironiczną fabułą książki. Bawi, ale i zaskakuje czytelnika. Zastrzyk dobrego humoru gwarantowany.












„Ta druga” Michelle Frances



Wydawnictwo -  Albatros
Tytuł oryginału - The Temp
Data wydania - 13 marca 2019
Liczba stron - 416
Kategoria - thriller/sensacja/kryminał


Za każdą doskonałą kobietą kryje się sto innych, równie perfekcyjnych, które tylko czekają, by zająć jej miejsce.


 Michelle Frances - absolwentka szkoły filmowej oraz pracująca przez 15 lat w telewizji jako producentka i scenarzystka dla BBC.
Debiutowała thrillerem psychologicznym „Ta dziewczyna”, który zdobył różne recenzje.  Nie czytałam pierwszej książki tej autorki, ale w wolnej chwili nie omieszkam przeczytać.



Poznajemy naszych bohaterów w momencie odbierania nagrody Bafta przez Adriana. Jest on scenarzystą seriali. Razem ze swoją żoną producentką telewizyjną produkują rewelacyjne programy.
Carrie bardzo dużo poświęciła by zdobyć miejsce w którym aktualnie się znajduje. Jej radość zdobycia przez męża nagrody mąci spokój pewna rzecz, którą odkryła niedawno, mianowicie to, że jest w ciąży. Zdaje sobie sprawę, że będzie musiała odejść na urlop macierzyński i jest pełna obaw, czy znajdzie na swoje miejsce godną zastępczynię, która podoła jej obowiązkom.

Poznajemy Emmę, inteligentną i drobiazgową młodą kobietę, bardzo podobną do Carrie. Pewne cechy charakteru są przerażająco podobne. Młoda kobieta uważa swoją mentorkę za kogoś, kogo trzeba naśladować, i robi to. Do czego jeszcze jest zdolna Emma? Do czego posunie się młoda kobieta, by zrealizować swój plan bycia taką, jak Carrie?

Otoczenie zgodnie przyjęło zastępczynię producentki i pozwoliło wykazać się nowej, pełnej pomysłów kobiecie. 
Niestety jej zachowanie budzi niepokój i Carrie zastanawia się, czy przypadkiem nie zrobiła błędu i nie zatrudniła psychopatki. Czy jest już za późno na zmiany?

Niektóre kobiety zrobią wszystko, by osiągnąć to, czego pragną. A czego pragnie Emma? 



Dwie kobiety walczące o jednego mężczyznę, by wspólnie z nim pracować. Jedna bardziej pewna od drugiej. Obie producentki filmowe z głową pełną pomysłów i obie za wszelką cenę pragną odnieść sukces.

Tego, co tu się dzieje a dzieje się sporo, nie sposób opowiedzieć, ale zdradzę, że nastanie taka sytuacja, że rywalizacja kobiet dojdzie do takiego stopnia, w którym czytelnik będzie zastanawiał się nad tym, jak to się skończy. Czy gra będzie miała swój koniec w momencie, gdy jedna z nich przegra? 

Plejada interesujących bohaterów, jaką stworzyła autorka, otacza aura tajemniczości i kłamstw. Ich losy zostały splecione w świetny sposób, a role, jakie nadała im odgórnie, świetnie odzwierciedlają światek filmowców.

Autorka oddała w nasz ręce historię, która intryguje, mąci w głowie i bardzo powoli odkrywa znajdujące się co chwila tajemnice. Niespodziewane zwroty akcji dodają atrakcyjności całej tej powieści. Język, jakim napisana jest ta powieść, jest normalny, bez zbędnych opisów czy niezrozumiałych dialogów. Akcja początkowo wolna w odpowiednim momencie przyśpiesza, by na końcu czytelnika zaskoczyć.


„Ta druga” to dobry thriller psychologiczny, w którym kłamstwa, zdrada i tajemnice wiodą główny prym. Autorka w rewelacyjny sposób rozprawiła się z toksyczną znajomością, jak i brakiem akceptacji. Na własne oczy widzimy, jak życie kobiety zależy tylko od jej wyborów. Czy warto podporządkować się swojemu mężczyźnie i opiece nad dzieckiem?

Polecam!






wtorek, 12 marca 2019

„Chata nad jeziorem” Roma J. Fiszer PRZEDPREMIEROWO




Wydawnictwo -  Edipresse
Data wydania - 13 marca 2019
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans
Ilość stron - 398



 
Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jestem nią szczerze zachwycona.
Jak czas na to pozwoli, zapoznam się z wcześniejszymi jej pozycjami.


Nawet najpoważniejszy kryzys uczuciowy nie może trwać wiecznie.

Poznajemy trzydziestoletnią artystkę, malarkę Vanessę, która przeżywa poważny zakręt w swoim życiu. Zrezygnowała z własnego ślubu kilka dni przed planowaną datą. Wszystko było już zaplanowane i gotowe, ale kobieta rozczarowała się postawą swojego narzeczonego. Znali się od czasów szkoły średniej, co nie ułatwia odejścia. Po tym, co zrobił jej Andrzej, uciekła do swojego mieszkania. Zostawiła pokłócone ze sobą dwie rodziny, znikła, dała czas sobie i innym, by zapomnieli. Nasza bohaterka w małym gdańskim mieszkanku dochodzi do siebie i zajmuje jej to trzy miesiące.
Po tym czasie, jak zbudzona z letargu idzie na miasto, loguje się na portalu dla artystycznych dusz i poznaje nowe osoby. Zaczyna z nimi korespondować. Poznaje Emilię z Krakowa oraz rzeźbiarza o nicku Samotny Gbur, który pochodzi z Kaszub. Potem te znajomości cudownie zaowocują w życiu prywatnym Vanessy. 
Co takiego sprawi, że osoby poznane w internecie w realnym życiu staną się jej takie bliskie? Na pewno pewna tragedia, która każdemu z nich uzmysłowi, ile dla siebie znaczą.



W tytułowej chacie dzieją się czary. W cudownym miejscu nad jeziorem rozkwita miłość, zabliźniają się rany, talenty nabierają mocy. Sceneria cudownego miejsca na kaszubskiej ziemi to magia. Tutaj dzieje się wszystko co dobre i wartościowe, zakochacie się w tym rejonie.


Autorka oddaje w nasze ręce historię, która momentami zaskakuje i porusza, a czasami sprawia, że uśmiechamy się do naszych bohaterów, którzy są bardzo normalni. Dobrze nakreśleni, bez ubierania ich w złote szaty.
Autorka ma talent do tworzenia akcji, która wciąga od pierwszej strony. To urokliwe miejsce porwało mnie i nie byłam w stanie się oderwać. Na pewno dostarczyło mi chwili wytchnienia i relaksu. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo dobrze — lekko i przyjemnie.

Jeżeli lubicie książki, gdzie widać wspaniałą przyjaźń, gdzie bohaterowie walczą z przeciwnościami losu, stawiają czoła i podejmują niejednokrotnie trudne decyzje, jeżeli lubicie książki, które podnoszą na duchu, rozlewają się w sercu ciepłem wiary w lepsze jutro, to jest to idealna książka dla Was.
 

 „Chata nad jeziorem” to momentami zabawna, wciągająca powieść z uroczym tłem, pełnym krajobrazów Kaszub. Ciepła, pokrzepiająca i pokazująca, jak można cieszyć się z dala od dużych aglomeracji i rozkoszować się ciszą.

Polecam!



„Kryształowe motyle” Katarzyna Misiołek PRZEDPREMIEROWO





Wydawnictwo - Książnica
Data wydania - 13 marca 2019
Liczba stron - 288
Kategoria - Literatura współczesna



Kruche jak kryształ, 
delikatne jak motyle...


Książki tej autorki poruszają trudne tematy. Śmiało mogę powiedzieć, że jej powieści biorę w ciemno. Katarzyna Misiołek nie boi się poruszać smutnych i bolesnych tematów. 
Tym razem za sprawą najnowszej swej książki zerwie wszystkie supełki podtrzymujące tamę łez.


Poznajemy:
Annę — urzędniczkę po czterdziestce, która mieszka razem z matką. Obie nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Elżbietę — która prowadzi razem z mężem zakład pogrzebowy.
Izabelę — córkę znanego i cenionego lekarza. 
Poznajemy życie trzech kobiet. Każda inna, każda z nich prowadzi całkowicie inne życie, a jednak mają coś wspólnego. Wszystkie przeżyły śmierć swojego dziecka i to w dość dramatycznych okolicznościach. Widzimy ich żałobę, rozpacz, jak z trudem nadążają za otaczającym je światem.

Poznały się na portalu internetowym, zaplanowały potem spotkanie i przylgnęły do siebie. Traumatyczne wydarzenia złączyły je niczym najmocniejsze spoiwo. Mogły razem płakać, żalić się, ale i cieszyć z małych, drobnych rzeczy. Takie otwarcie się na nowe jest bardzo potrzebne kobietom po takich przeżyciach. Bo kto je lepiej zrozumie jak druga kobieta, która przeszło to samo?
Co rozwinie się z tej znajomości?  Czy przetrwają burze?





Jest to bardzo mocna historia!
Wstrząśnie niejedną osobą... 
Mnie nie dotyczy problem śmierci dziecka, a zalewałam się łzami. Myślę, że osoby, które zmagają się z takim problemem, mogą nie dać rady przeczytać tej książki. 
Jest ona cudowna, ale i wstrząsająca zarazem. 

„-Dziwne, że ludzie, którzy oddaliby za siebie życie, potrafią się jednocześnie tak ranić.”

Problem niespodziewanej śmierci własnego dziecka należy do coraz bardziej powszechnych, ale temat jest nadal traktowany jako tabu. Nie ma niczego gorszego dla rodzica niż przeżycie śmierci dziecka i nieważne, w jakim wieku jest to dziecko. Było i będzie to wielką tragedią. Każdy przeżywa stratę na własny sposób, inaczej matka i ojciec.
Autorka w rewelacyjny sposób pokazała nam te różnice.
Kobieta otwiera się na ból, rozmawia o tym, dzieli się z innymi, natomiast mężczyzna dusi w sobie. Nie potrafi swojego bólu przelać na innych. Może dlatego, że musi sobie w nowej sytuacji poradzić, a dodatkowo wspierać swoją partnerkę – matkę jego dziecka?

„Po prostu czasem jestem na niego wściekła! Mam ochotę nim potrząsnąć i wykrzykiwać moje imię dotąd, aż na nie zareaguje. Jak to możliwe, że mnie nie poznaje. Kiedyś odbierał mnie ze szkoły, zbierał ze mną kasztany, tulił do snu, podawał syrop...”

Katarzyna Misiołek poruszyła również trudny temat choroby Alzheimera. Pokazała, jak niewiele trzeba, by nasi bliscy stali się ciężarem. Nikomu niepotrzebni, zamknięci w ośrodku. Kłopoty z pamięcią i zagubienie to nie najgorsze objawy choroby. W rzeczywistości odebrane zostaną jeszcze zmysły wzroku, słuchu i dotyku. W zamian dojdą mrowienia, szumy, piski, strach...

Kolejnym problemem, jaki poruszyła w swej książce autorka, to aktualny cały czas temat anoreksji.
Anoreksja nie jest chorobą, którą dałoby się zredukować do chęci bycia szczupłą, podtrzymywaną przez wizerunki modelek w mediach. To ograniczenie sobie wszystkiego oraz sposób myślenia obejmujący większość dziedzin życia. Czy zawsze szczupła sylwetka to okaz zdrowia? Czy potrafimy nad tym zaburzeniem zapanować? Absolutnie nie. 


„W środku było duszno. Anna uchyliła okno, potrącając wiszące na srebrnych nitkach kryształowe motyle, które radośnie zamigotały, zdobiąc białą ścianę tęczowymi plamami.      (...)Anna wierzyła, że córka traktuje je jako przynoszący szczęście talizman, dopiero jakiś czas później skojarzyła, że anorektyczki nazywają siebie motylami.”

„Kryształowe motyle”  to przejmująca lektura. Smutna, prawdziwa, ale i w pewien sposób bardzo szczera. Misternie utkane problemy bohaterek już od pierwszej strony ciekawią, zastanawiają, czasami nawet szokują. To właśnie one, nasze bohaterki, odgrywają tu nadrzędną rolę. Bardzo odmienne kobiety, z wyraźnie nakreślonymi charakterami,
stają się ofiarami, cierpią i wspólnie dążą do powrotu, do normalnego życia i stopniowo wyłaniają się z cienia. Kobieca przyjaźń jest wspaniała, to właśnie przekazuje nam autorka. Pokazuje również, jak życie potrafi nas zaskoczyć. Dzisiaj coś mamy, jutro zostaje nam to odebrane.

Wspaniała, poruszająca, szokująca!
Polecam.