czwartek, 22 października 2020

„Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyna Mirek

 Znacie książki tej autorki? Napisała już ich tyle, że na pewno chociaż raz Wam udało się którąś z nich przeczytać. Jakie są Wasze wrażenia? Ja zawsze z przyjemnością zabieram się do czytania jej powieści.

Tym razem dostaliśmy komedię romantyczną. Wiadomo, że dla większości osób najważniejsza w życiu jest miłość, i to ta romantyczna. Tylko czy trafia się ona każdemu? Warto zaryzykować i być szczęśliwym. 

W domu państwa Darskich  planowany jest ślub marzeń. Tylko czyich? Ślub zaplanowany jest przez babcię panny młodej. Ona sama mało się angażuje, bo to babcia zajęła się organizacją i nie docierają do niej żadne odgłosy sprzeciwu. Apolonia Darska planuje zrobić taki ślub, jakiego jeszcze nikt nie widział. Zamawia wszystko najdroższe i co za tym idzie najlepsze. Najpiękniejsza suknia i najdłuższy welon świata, dekoracje prosto z Mediolanu, wszystko, dosłownie wszystko z najwyższej półki. Tylko dlaczego najstarsza z rodu ma wrażenie, że nikt nie docenia jej starań? 

 W tej sprawie jednak Apolonia się myli. Cały czas jest obserwowana przez złodziei. Ona i wielki, wspaniały dom, w którym wszyscy mieszkają. Złodziej zaplanował sobie, że będzie to jego ostatni napad stulecia i odejdzie na zasłużoną emeryturę. Wszystko ma zaplanowane. Podsłuchy, obserwacje, strategie i plany awaryjne również. Nasz złodziej bardzo szanuje i podziwia starszą panią, jest nią zachwycony. Manierami, bogactwem i stylem życia. Czy dojdzie do tak perfekcyjnie zaplanowanego skoku stulecia? Czy faktycznie to będzie piękny ślub?




Nasza bohaterka tak naprawdę marzy o całkiem innym ślubie. Wszystko dla niej jest zbyt wystawne. Chciałaby skromną suknię, w małym gronie i na jej warunkach, ale nie potrafi sprzeciwić się najstarszej z rodu. To ona płaci za uroczystość, więc robi po swojemu.

Panna młoda nie tylko z babcią ma problem. Przyszła teściowa również jest przewrażliwiona na punkcie ślubu. Dwa razy sprzed ołtarza uciekli jej narzeczeni i boi się, że tym razem to panna młoda ucieknie. Czy ma podstawy do obawy? Czy młodzi zbyt mało się kochają?  Co się stanie, gdy na drodze Mariki stanie tajemniczy brunet?


Bardzo lubię powieści tej autorki za to, że można znaleźć w nich ukryte przesłanie. Tym razem również je znalazłam. Mianowice autorka przez pryzmat naszej głównej bohaterki Mariki pokazuje nam, do czego może dojść, gdy boimy się bronić własnego zdania, gdy zgadzamy się na coś, na co tak naprawdę nie mamy ochoty. Przecież życie mamy tylko jedno, dlaczego więc mamy je przeżyć według planów innych osób? Mówmy otwarcie, co lubimy, o czym marzymy i jak my widzimy to, co nas dotyczy. Brak komunikacji od zawsze powodował konflikty. Nasuwa mi się też myśl, że można to również odebrać jeszcze w inny sposób - byśmy nie narzucali własnej woli komuś, wsłuchajmy się w słowa innych ludzi i ich marzeń. 

„Wyjdź za mnie, kochanie” to zwariowana i zabawna komedia o całej skali pomyłek oraz o poszukiwaniu miłości. Takiej prawdziwej, takiej, o jakiej marzy każda kobieta. Bohaterowie rewelacyjni, barwni i idealnie dobrani. Śmiałam się czasami z ich zachowań i dialogów, a babcia Apolonia to mój mistrz. Takiej babci mogłabym życzyć każdemu. Tempo akcji niczym na karuzeli, jak już się rozpędzi, nic jej nie zatrzyma. 

Polecam na chandrę lub ponury wieczór. Historia naszych bohaterów rozpogodzi każdą buzię. Gwarantuję!

 

 


 


7 komentarzy:

  1. Raczej po nią nie sięgnę, ale recenzja jak zwykle świetna. Na pewno innych zachęci.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra recenzja. Być może po nią sięgnę. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Również będę czytała tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę miała ten tytuł na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachęcasz i masz rację. Recenzja jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja super 💗 zachecasz, zachecasz nie powiem 💗a co do Twojego pytania to niestety jeszcze nie przeczytałam żadnej książki autorki 🙈

    OdpowiedzUsuń