czwartek, 1 października 2020

„Garść miłości, okruchy szczęścia” Katarzyna Mak — RECENZJA PATRONACKA


Bardzo lubię książki tej autorki, dlatego też z ogromną przyjemnością wzięłam pod patronackie skrzydła tę powieść.

Poznajemy Helenę — trzydziestolatkę po rozwodzie, która bez męża nie potrafi żyć. Zraniona stara się zapomnieć o tym, co ją spotkało. Tylko czy jej się to uda? Postanawia pojechać nad morze, odpocząć i przekreślić to, co jej nie wyszło. Sama nie wie czemu, ale wysiada w Międzyzdrojach. Czuje, że to miejsce ją woła do siebie. Tutaj fascynuje ją prawie wszystko: klimat jesienny nad morzem, urokliwy, lecz zniszczony przez czas hotel Bałtyk oraz nowoczesny apartamentowiec, który zwabia do siebie wszystkich przyjezdnych.

 Poznajemy również Filipa, niezwykle bogatego i pozbawionego jakiekolwiek zasad mężczyznę. Jego los przez opatrzność kieruje się w stronę naszej bohaterki i dzięki temu niejednokrotnie ratuje on Helenę z tarapatów. Czy to sprawi, że wpadną oboje w sidła miłości? 

Helena nie mając zbyt dużej ilości pieniędzy, zatrudnia się w barze z kebabem, dostając pokoik na poddaszu do zamieszkania. Zadowolona kobieta ma gdzie spać i zarabiać pieniądze, a wieczorami zwiedza miasteczko. 

 

 „Dotąd byłam przekonana, że najpiękniej w takich miejscach jest latem. Nic bardziej mylnego. To właśnie jesień, choć czasem zimna i mokra, jak dzisiejszego poranka, sprawiała, że morze przywdziewało cudowną barwę.”

 

Gdy poznaje przystojnego Filipa, już nic nie jest takie poukładane, jak wcześniej. Pomiędzy parą wybucha płomienny romans. Tylko czy spokojna Helena i bawidamek to dobre połączenie? 

 

 



Nasza bohaterka bardzo często ma wrażenie deja vu. 
Odczuwa, że sytuacja – dokładnie taka sama – przeżywana była już w przeszłości z jednoczesną wiedzą o tym, że nie jest to możliwe. Czy zaburzenia wspomnień dają jej jakieś znaki? 

Helena ma pasję i jest to rysowanie. Postanawia malować małe okruchy szczęścia, których jest świadkiem.
Potrafi pięknie uchwycić kadr i przelać na papier ulotne chwile, które dostarczają jej radości. Każdy narysowany przez nią obrazek symbolizował coś innego, coś wyjątkowego w jej życiu. Jedni robią zdjęcia, uwieczniając magię, inni rysują to, co czują i widzą. Potem trzymając w dłoniach zatrzymane wspomnienia, stają się one bardziej realne.


 „Dopiero tutaj, w Międzyzdrojach, odzyskałam zdolność dostrzegania błahostek, które nie tylko cieszyły moje oko, ale również serce. Postanowiłam uchwycić je w garść i zlepić w jedną całość. Każda z tych ważnych dla mnie drobnostek, jak pierścionek z niebieskim oczkiem, pyszna zupa rybna czy widok morza, stanowiła bowiem oddzielny okruszek szczęścia, którego ostatnimi czasy los tak mi skąpił. Pozostawało mi je tylko pozbierać...”

 

Związek pary  kwitnie. Gdy po czasie Helena poznaje ojca Filipa i dostaje do przeczytania  pamiętnik pewnej kobiety o tym samym imieniu, jest w całkowitej rozsypce, a efekt deja vu staje się wytłumaczalny.

To właśnie z zapisków tajemniczej kobiety dowiaduje się, co takiego wydarzyło się w dawnym hotelu Bałtyk, który cały czas wołał ją do siebie. Fascynował i pozwalał snuć miłosne opowieści. Okazuje się, że faktycznie właśnie w tym miejscu wydarzyło się coś, co miało dużo wspólnego z rodziną naszej bohaterki. Odkryta tajemnica łamie serce dziewczyny. 


Oprócz gorących i namiętnych scen naszej pary bohaterów dowiadujemy się o zespole policystycznych jajników. Kobiety, które borykają się z tą przypadłością, dostaną okruszek nadziei na cud, małą iskierkę radości. A to bardzo ważne, bo wiara czyni cuda. Trzeba wierzyć do końca.

„Garść miłości, Okruchy szczęścia” to przepiękna powieść pełna niespodzianek, ale nie tylko tych przyjemnych. Historia Heleny pokazuje nam, że zawsze po burzy wychodzi słońce oraz że warto pokonywać swoje bariery i kierować życie w tę stronę, w którą chcemy iść. Bardzo fajnie napisana powieść z tajemnicą w pamiętniku, ze świetnie wykreowani bohaterami, którzy dają się lubić, pomimo ich wad oraz namiętnością, która iskrzy z każdą przeczytaną stroną bardziej. Po odłożeniu tej lektury długo jeszcze zostajemy z wyrazem szczęścia  na twarzy, bo to historia z happy endem.

Polecam!



 

12 komentarzy:

  1. Na razie skupiam się na poprzedniej książce autorki.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, piękna recenzja, czekam z niecierpliwością na tę powieść, a to już lada moment.Byłam w Międzyzdrojach kilka lat temu właśnie w październiku, było przepięknie, spokojnie, bez tego hałasu. Muszę koniecznie powtórzyć ten wypad.Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Problem , który dotyka wielu kobiet

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jeszcze nie czytałam ani jednej książki tej autorki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie składa się z drobnych chwil, które należy doceniać;
    ma rację główna bohaterka.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję naprawdę obiecującego patronatu! To z pewnością dobra lektura na jesienne wieczory:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chętnie przeczytam, zapowiada się ciekawie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam świetną witrynę rytualmilosny.co.pl na pewno znajdziecie coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog rytuały miłosne bardzo mi się tu podoba. Dobra robota.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna robota, pozdrawiam
    _________
    Rytuały miłosne - forum
    Szeptucha Rjada - opinie
    Eryk Mozgoł - opinie

    OdpowiedzUsuń