wtorek, 10 września 2019

„Lista obecności” Agata Kołakowska




Tutaj dzieją się złe rzeczy.



Poznajemy rzeźbiarkę — Igę Stelmach. Kobieta ma czterdzieści lat i zgłasza się na policję, że zabiła człowieka. Czy to prawda? Zastanawiamy się nad słowami bohaterki, jednocześnie wracając do czasów, gdy została zaproszona na warsztaty do Kunicy. Jest to mała wieś, w której priorytetem są więzi międzyludzkie, a cała miejscowość jest niczym rodzina. Tutaj artyści traktowani są ze szczególną estymą, a ich obecność jest chlubą Kunic.

Po namowie nasza bohaterka kupuje dom i zaczyna w nim nowy rozdział swego życia. Marzy, by w zaciszu nowego domu mogła na nowo rzeźbić, żeby przestała bać się gliny. A ma powody, by do swojej pasji podchodzić z dystansem i obawą. Po śmierci swojej córeczki oraz kolejnej osoby zorientowała się, że nie są one przypadkowe. Wszyscy bliscy, którzy zostali utrwaleni w jej cyklu i ulepieni z gliny, odeszli — i to dokładnie w takiej kolejności, w jakiej ich wyrzeźbiła. Czy to możliwe? Czy to działo się naprawdę?
Czy jej obawy przeminą i na nowo zacznie oddawać się swojej pasji? 





Sięgając po powieści autorki, wiem, czego mogę się spodziewać. Jej proza jest po prostu znakomita. To połączenie obyczajówki z thrillerem psychologicznym. Takie połączenie sprawia, że wychodzi coś wspaniałego. Do tego świetne dialogi oraz akcja, która nie pozwala odetchnąć. Tutaj niby wszystko wygląda spokojnie, akcja dzieje się na wsi, gdzie każdy każdego zna, ale gdzieś w tle nasuwa się pytanie, czy to wszystko pozory? Tutaj nic nie jest takie, na jakie wygląda.

„Tak właśnie kręci się ten świat — na półprawdach, niedopowiedzeniach i steku kłamstw.”

Autorka w rewelacyjny sposób przedstawia nam pracę z gliną. Czytając, nabrałam ochoty, by gdzieś znaleźć kurs lepienia i zapisać się na niego. Miałam nieodparte wrażenie, że trzymanie takiej wodnistej masy pachnącej specyficznie przyniesie mi również ukojenie. Bardzo chciałam znaleźć się na miejscu Igi. Wyobrażałam sobie jej pracę i oczami wyobraźni rzeźbiłam razem z nią. 


Praca z gliną to bardzo osobiste i indywidualne doświadczenie. Nie sposób opisać je komuś, kto nie miał z nią nigdy kontaktu. Jak oddać chłód i jedwabistość tworzywa? Jak wyjaśnić stan wyciszenia, którego doświadcza się, czując je w dłoniach?


Nasza bohaterka, wykonując cykl Oblicza, w którym to wystawiała ludzkie twarze bliskich jej osób, zdobyła sławę. Potem, bojąc się, że nadal swoją pracą doprowadzi do śmierci, skupiła się na drzewach. To właśnie w Kunicach wpadła na pomysł zrobienia kolejnego cyklu. Niepokoi ją tylko fakt, że społeczność na wsi jest tak specyficzna, że dla osób postronnych wyglądać może niczym sekta. Każdy musi być na spotkaniu, na którym to podpisuje się listę obecności, a potem, gdy nie było się obecnym, trzeba mieć usprawiedliwienie. Czy to normalne zachowanie? Nie tylko to jest dziwne w zachowaniu ludzi z Kunic. Nasza bohaterka stara się odkryć tę inną, bardziej mroczną stronę miejscowości. Czy jej się to uda? Jaki będzie wynik jej starań?

Co tak naprawdę dzieje się w Kunicach przekonacie się sami. Wpadniecie po uszy w tajemniczy, czasami nawet mroczny klimat. Krok po kroku odkryjecie wszelkie zawiłości i dojdziecie do zakończenia, które będzie zaskakujące. Bohaterowie oczywiście są świetnie wykreowani, jak to bywa u tej autorki. Są wiarygodni, ponieważ każdy z nich ma wady i zalety jak większość ludzi. Bardzo łatwo wczuć się w ich sytuacje i utożsamić się z nimi.

 „Lista obecności” to historia, która ma w sobie magnes. Przyciąga i naprawdę ciężko jest się od niej oderwać. Pełna ludzkich emocji, pasji i bólu. Pokazująca, jakie naprawdę bywa życie bo ono jest zaskakujące i nieprzewidywalne.

Koniecznie przeczytajcie!




Wydawnictwo - Prószyński i S-ka
Data wydania - 19 czerwca 2016
Liczba stron - 512
Kategoria - Literatura piękna 




środa, 4 września 2019

„Ścieżki we mgle” Edyta Kowalska RECENZJA PATRONACKA



Wydawnictwo -  Poligraf
Data wydania - 9 sierpnia 2019
Liczba stron - 280
Kategoria - Literatura obyczajowa, romans 




Edyta Kowalskaabsolwentka pedagogiki, filologii polskiej i zarządzania. Autorka „Ścieżek życia” i ,,Ścieżek przeszłości”. Kocha zwierzęta i wiosenne kwiaty. Uwielbia czytać i podróżować. Od kilku lat mieszka z mężem, synem, psami i kotem w niewielkiej, malowniczej miejscowości na Śląsku. Jest nauczycielką. 

To już trzecia książka tej autorki i trzecia rewelacyjna.  
Znacie prozę Edyty Kowalskiej?

Poznajemy Ulę, studentkę ze Śląska. Spędza ona lato nad naszym polskim Bałtykiem. Zatrzymała się w pensjonacie u znajomych, którzy, znając jej problemy, postanawiają się nią zaopiekować i pomóc dojść do siebie. Ula po traumatycznych przeżyciach oraz pobycie w szpitalu potrzebuje odpoczynku i wyciszenia. Najpierw tylko śpi, nie wychodzi dalej niż z pokoju na dół na stołówkę, lecz z czasem wyrusza na spacery. Gdy przez przypadek spotyka małego Józia - chłopca strasznie samotnego i zaniedbanego przez rodziców - postanawia interweniować. W ten sposób poznaje przystojnego Mikołaja, brata Józia, który wyrwał się z domu rodziców i to samo chce zrobić ze swoim bratem. Czy mu się uda?
Ula poznaje równie sympatycznego stomatologa Jakuba. Ich pierwsze spotkanie nie należało do najmilszych, ale czasami tak bywa, że początki bywają trudne. Miłość od pierwszego wrażenia rzadko się trafia. Czy nasza bohaterka odnajdzie w końcu spokój i szczęście? Czy zapomni o przeżytych traumatycznych wydarzeniach? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Co z małym Józiem?





Autorka w tej powieści porusza trudne tematy. Jeden z nich to rola dziecka w rodzinie patologicznej. Rozwijające się dziecko potrzebuje częstego kontaktu z rodzicami. Gorzej, jak tego nie dostaje, bo akurat jedno z nich, albo co gorsza oboje, są pijani. Takie dziecko nie dostaje od najważniejszych dla niego ludzi miłości, bliskości, czułości. Nie dostaje kontaktu fizycznego, który jest bardzo ważny w rozwoju. Jest to rodzaj zaniedbania również emocjonalnego. Jak wiadomo, alkoholizm to choroba całej rodziny. Józio zmuszany jest do kradzieży, a to na pewno ma wpływ na jego wychowanie. Jak temu zapobiec? Czy nasza bohaterka i Mikołaj zrobią coś, co odmieni życie Józia? 

Autorka oddaje w nasze ręce historię do bólu życiową. Tę chyba napisało samo życie. Historia opisująca życie Józia wzruszyła mnie, a cała powieść sprawiła, że polubiłam bohaterów od samego początku. Pensjonat i pracujący tam ludzie koją umysł. Chciałoby się pojechać tam i być na miejscu naszej bohaterki.  Odpocząć, zrelaksować się i poznać gościnnych właścicieli pensjonatu.


„Co warta jest miłość, jeśli nie potrafisz w niej wytrwać podczas złych chwil? To bolało. Cholernie bolało przez długie lata, ale czas leczy rany. Powoli i nie bez bólu. Zostają blizny, ale rany wcześniej czy później się goją.”

Kolejnym ciężkim tematem poruszanym w tej książce jest przemoc, znęcanie się nad kobietą przez mężczyznę. Kłamstwa częstych wyjazdów, obelgi rzucane zakochanej kobiecie to bardzo częsty scenariusz ukryty w czterech ścianach. Dobrze, jak kobieta ma w sobie tyle siły, by wyrwać się z tego kręgu, uwolnić się i żyć dalej. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca, ale zdarzają się i to dość często.  

„Ścieżki we mgle” to nieprzewidywalna historia poruszająca trudne i niewygodne tematy. To historia o problemach, jakich tysiące wokoło nas. O samotności, o demonach przeszłości związanych z narkotykami, ale również ukazująca oblicze miłości. Samo zakończenie wymknie się czytelnikowi z rąk i zostanie on z zapytaniem '' i co ona zrobi? Którą ścieżkę wybierze nasza bohaterka? ''.


Cudowna powieść. 
Polecam!




sobota, 31 sierpnia 2019

„Sekrety Julii” Anna Płowiec




Wydawnictwo - Znak
Data wydania - 17 lipca 2019
Liczba stron - 496
Kategoria - Literatura obyczajowa, romans 


  

Historia o miłości tak wielkiej, że przenosi góry.

Anna Płowiec — tak jak ja uwielbia spacery po parku z ukochanym psem oraz zapach kwiatów pomarańczy. Ja swojego psa zabieram na pola i łąki, ale cel jest ten sam. 



 Jest to druga książki autorki i kolejna świetnie napisana. Anna Płowiec ma swój styl i to mi się podoba. Kto z nas nie lubi czytać klimatycznych historii, w których razem z bohaterami odkrywamy tajemnice rodzinne w odnalezionych starych listach, w których to poznajemy losy rodziny na przełomie kilku pokoleń? Ja uwielbiam.

 Na samym początku czytamy o smutku, żałobie i samotności. O tym, jak ciężko jest zrozumieć śmierć najbliższej nam osoby. Alicja —  nasza główna bohaterka — stara się pogodzić ze śmiercią jej matki i tłumaczy swojej córce, dlaczego nie ma przy nich ukochanej babci. Tłumaczy dziecku i zarazem sobie, ponieważ kobieta nie radzi sobie z codziennością. Upłynie trochę czasu, zanim postanowi posprzątać w pokoju swojej mamy i to właśnie tam odnajduje stare listy. Z nich dowie się bardzo interesujących rzeczy na temat własnej rodziny. Dopiero teraz zrozumie zachowanie swojej mamy. Szkoda, że za późno. 
Jak poradzą sobie nasze bohaterki z traumą po śmierci oraz po tym, jak dowiedzą się prawdy o rodzinie? Co lepsze, prawda czy niewiedza? Czy rozwikłanie sekretu sprzed lat w końcu przerwie krąg niespełnionej miłości i zrujnowanych pragnień?






Autorka oddała w nasze ręce słodko-gorzką historię. Historię, która opisuje relacje matki i córki. Poznajemy dwa światy lata młodości Julii oraz aktualne życie Alicji. Gdy kobieta odnalazła stare listy matki, nie zdawała sobie sprawy z tego, jak ważne okażą się w jej życiu i jak wiele wyjaśnią.

Bardzo lubię książki, w których to mogę przenieść się do innego okresu. W ten sposób poznajemy mentalność ludzi żyjących w dawnych czasach. Możemy docenić to, co mamy  po takich powieściach. Również lubię, gdy w książkach pomiędzy kartkami, pomiędzy słowami, wyłapać można przesłanie. To jest jak jedzenie Rafaello, z niespodzianką w środku.

Historia Julii jest gęsto utkana ludzkimi przeżyciami i wspomnieniami. Podążamy śladami bohaterów, które czasami są skomplikowane i  trudne, innym razem napełniają nas radością. Tak to w życiu już jest, że musi być równowaga. Każdy z bohaterów ma tutaj swoje zadanie do wykonania. Z pozoru wydają się błahe, nieistotne, ale na końcu wszystko ładnie się zazębia. Z każdym kolejnym rozdziałem bardziej poznajemy naszych bohaterów i coraz  bardziej wkręcamy się w ich życie. Zauważamy coraz większe spirale emocji i w pewnym momencie, zatracamy się w tym, o czym czytamy. Wkraczamy w przeszłość, która ma kolosalny wpływ na przyszłość. Jest dla niektórych niewygodna, trudna do zaakceptowania, wymagająca, ale stanowi nierozerwalną część przyszłego życia. Paleta barwnych bohaterów pokazuje nam, jak różne mają oni przeżycia ukryte gdzieś głęboko, jak nierozliczone żale przeszkadzają im oddychać, siedząc głęboko niczym zadry w sercu.

 „Sekrety Julii” to historia o poszukiwaniu swojej przeszłości. O przeznaczeniu oraz o tym, że wielka miłość pokona wszystkie przeszkody stawiane na jej drodze. Przepiękna historia o trudnych czasach i trudnych wyborach.  Jednym słowem wspaniała.





środa, 28 sierpnia 2019

„Przetwory z pomysłem” Patrycja Machałek



Wydawnictwo -  Znak
Data wydania - 3 lipca 2019
Kategoria - kulinaria, przepisy kulinarne
 



100 prostych przepisów na ekstrawaganckie i klasyczne przetwory, które odmienią Twoją kuchnię.


Jest to książka zarówno dla tych, którzy znają się na przetworach, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z przetwarzaniem owoców i warzyw. 

Nie od dziś wiadomo, że warto samemu wekować owoce i warzywa. Wiemy, co jemy, i wiemy, że nie ma tutaj konserwantów, barwników czy ulepszaczy. A jeśli jeszcze jesteśmy szczęściarzami na tyle, że posiadamy własne ogródki i własne dary Ziemi, to już grzechem jest nie przetwarzać.  

 Na samym początku dowiadujemy się bardzo ciekawych rzeczy, odnoście teorii. To takie rady dla początkujących. Co to jest żelatyna, pektyna i jak wygląda pasteryzacja.  Poznajemy również stare, babcine metody.

W książce znajdziemy wyśmienite przepisy do tego, jak z owoców wyczarować  aromatyczne dżemy, konfitury, marmolady czy powidła. Dowiemy się, z czego zrobić galaretkę, frużelinę i wszelkiego rodzaju przeciery.
Znajdziemy również rewelacyjne przepisy na syropy. Uwielbiam je, a Wy?

Dla bardziej wytrwałych przyda się wiedza z zakresu frykasów owocowych z alkoholem czy też nalewek.
Autorka w wyśmienity sposób namawia nas do własnej produkcji octów owocowych, solanek i warzywnych sosów. Wszystko to jest pięknie i przejrzyście opisane.

Mnie ta książka zachwyciła!





W naszych czasach ważną rzeczą jest świadomość tego, co jemy. A pewność, że jemy zdrowo bez chemii i przetworzonej żywności jest bezcenna. Świadomie dążymy do tego, byśmy byli zdrowsi i żyli zgodnie z naturą. 
W tej książce mamy rewelacyjne przepisy na to, by wykorzystać każdy miesiąc na coś oryginalnego, by zaskoczyć gości albo zrobić własnoręcznie prezent. Myślę, że jarzębinówka bądź syrop lawendowy ofiarowany w pięknej karafce zadowoli niejednego obdarowanego. Własnoręcznie zrobiony przecier z czarnej porzeczki i szałwii i  frużelina malinowa podarowana na imieniny, to wspaniały prezent.

 
 Co mnie zachwyciło w tej pozycji?
Jeśli powiem Wam, że wszystko, to mi uwierzycie?
Od lat robię przetwory i bawię się w przetwarzanie darów natury, ale to, co tutaj znalazłam, sprawiło mi ogromną radość. Po pierwsze wyśmienite wydanie tej książki. Twarda okładka, efektowne zdjęcia i szata graficzna zachwycają. Wszystko jest tutaj przemyślane, idealnie rozpisane i zachęca do robienia przetworów.
Znalazłam kilka takich przepisów, które mnie bardzo zaintrygowały. Na pewno je zrobię. Jak Wam się podobają takie nazwy? Małpie masło, dżem marchewkowy z pomarańczą, dżem jagodowy z lawendą, konfitura morelowa z tymiankiem lub z czerwonej cebuli? Zainteresowały mnie również powidła z borówek amerykańskich z wanilią i imbirem. Jestem szalenie ciekawa tego smaku. A Wy?
 Na koniec jeszcze wspomnę, że wspaniałym pomysłem są rozdziały w książce nazwane Rok w spiżarni oraz Owocowo—warzywne kalendarium. No rewelacja.

Na każdy miesiąc rozpisane są praktyczne rady i propozycje pomysłów w kuchni. Dajcie ponieść się fantazji i zróbcie latem wyśmienitą lemoniadę z domowym octem, a do rodzinnego grilla podajcie domowy sos paprykowy. Już widzę Waszą satysfakcję i słyszę pochwały gości. 

 „Przetwory z pomysłem”  to książka, którą trzeba mieć w swojej kuchni! Przygotowanie wyśmienitych przetworów może być prostsze, niż myślisz.
 

Polecam!!

 

wtorek, 27 sierpnia 2019

„Zbrodnia po irlandzku” Aleksandra Rumin



Wydawnictwo - Initium
Data wydania - 12 sierpnia 2019
Liczba stron - 304
Kategoria - kryminał, sensacja, thriller 





Jest to już druga powieść tej autorki i powiem Wam szczerze, że jest jeszcze lepsza od poprzedniej. Przy debiucie bawiłam się wyśmienicie, ale przy tej pozycji... rewelacja!


Autorka pokazuje nam, że wycieczki zagraniczne wcale nie są takie bezpieczne. Nawet jeśli organizowane są przez biura podróży. Z tej powieści wynika, że to raczej niebezpieczne hobby. A zwłaszcza z biurem podróży „Hej Wakacje”. 
Bohaterowie, których tu poznajemy, są rewelacyjni, a Tomasz Waciak, przewodnik turystyczny, już w szczególności. Przez całą wycieczkę do Irlandii musi użerać się z paskudną pogodą, starszą panią, która co chwila ma jakieś roszczenia wobec wszystkiego, co napotka na swojej drodze, oraz z niebywałą ochotą na alkohol. Dokładnie mówiąc, na drinka ma ochotę, bo jest alkoholikiem na odwyku i ciężko mu bez tego jakże potrzebnego do życia trunku żyć. Na nieszczęście zdarzy się również tragedia. Jak zakończy się cała ta wycieczka z biura podróży? Kto kogo wyeliminuje z gry? Czy Waciak da radę z kuszącymi go nawykami?



Jest to naprawdę rewelacyjna komedia kryminalna. 
Czytałam ją podczas urlopu w górach i co jakiś czas śmiałam się w głos, co wywoływało spojrzenia dziwnie spoglądających na mnie przechodniów. Można śmiało stwierdzić, że jest to satyra ludzi przebywających na wakacjach, a dokładnie satyra przebywających Polaków za granicą naszego państwa.

Autorka pisząc tę książkę, wiedziała, że dostarczy czytelnikowi wielu wrażeń. Jej poczucie humoru jest genialne. Ja, czytając o perypetiach grupy uczestników wyjazdu do Irlandii, nabrałam ochoty, by też tam pojechać i przekonać się, czy faktycznie tam jest taka pogoda i ponury klimat. Mało tego, pomiędzy całą akcją dowiadujemy się co i gdzie warto zwiedzić. Czytamy folder dla pilota wycieczek i dowiadujemy się nawet ciekawych informacji. 

 „Zbrodnia po irlandzku” jest wyśmienitą powieścią, idealną na letni czas. Mamy tutaj naprawdę indywidualnych bohaterów, malownicze krajobrazy do podziwiania oraz zbrodnie do rozwikłania.
Dajcie się ponieść tej fantastycznej wyprawie, ja nie żałuję. A na kolejne książki autorki już czekam.







poniedziałek, 26 sierpnia 2019

„Zimny kolor nieba” Magdalena Majcher



Cykl - Saga nadmorska (tom 2)
Wydawnictwo - Pascal
Data wydania - 19 czerwca 2019
Liczba stron - 432
Kategoria - Literatura obyczajowa



Przejmująca opowieść o demonach, przed którymi nie sposób uciec, bo nosimy je w sobie.



Pisałam już wcześniej, że uwielbiam książki tej autorki. W każdej z nich znajduję akurat to, czego oczekuję - wspaniałych kreacji bohaterów, wyśmienitą akcję i tło powieści. Nie są to żadne ckliwe romanse, a książki bardzo potrzebne. Pokazujące nam sens życia i potrzebę bycia kochanym. Potrzebę walki o własny, lepszy los.

Jest to kolejna część wspaniałej sagi nadmorskiej. Czy okazała się lepsza od pierwszej części?

Tom II rozgrywa się w latach 1964-1991 i opowiada o losach Gabrieli, córki Marcjanny, którą poznaliśmy w części pierwszej. Jak widać akcja rozgrywa się w ciężkich czasach dla naszego kraju. Nasza bohaterka mieszka na Pomorzu, a Kresy zna tylko z opowieści matki i babki. To one tam mieszkały, pochodziły z tamtych rejonów. Gabriela zastanawiała się niejednokrotnie, dlaczego nie zna swojego ojca. Nie dostała odpowiedzi od mamy ani babci, a jedynie jakieś usłyszane zdania o nim. Kiedy w końcu poznaje prawdę, nie będzie chciała mieć nic wspólnego ze swoją rodziną.  

W między czasie dowiadujemy się o jej życiu małżeńskim. O jej rozterkach i samotności. Każdy jej dzień przepełniony jest strachem, niepewnością i smutkiem. Mąż tyran to nie jest idealny kandydat dla kobiety. Jak mogła się aż tak pomylić? Ile jeszcze wytrzyma nasza bohaterka, żyjąc w piekle na ziemi?



Autorka w swoich powieściach porusza trudne tematy. Za każdym razem są one inne i takie życiowe, napisane bez owijania w bawełnę. Tym razem czytamy o przemocy domowej. O przemocy psychicznej, jakiej poddaje się nasza bohaterka. Ciężko czytać o takich historiach, o kobietach, które wierzą w słowa swojego kata. Pomimo tego, co je spotyka, trwają nadal. Czytelnik czytając zastanawia się nad własnym losem, nad tym, jak by postąpił na miejscu Gabrieli. Jak wyzwolić się, jak uciec i dać sobie szansę na szczęście i normalne życie?


W pierwszej części bohaterowie, którzy zostali nam przedstawieni byli bardzo wyraziści. Mieli charakter. Tym razem czytając o losach Gabrysi wydaje się ona taka bez wyrazu, bez silnej woli. Jest uległa i taka nijaka. Bywają takie momenty, że ma się ochotę potrząsnąć tą kobietą, by się ocknęła, by zdobyła się na odwagę i zrobiła coś ze sobą, ze swoim życiem.

Od zawsze wiadomo, że jeśli chcemy prawidłowo funkcjonować, mieć szczęśliwe relacje z otoczeniem to powinniśmy zacząć od akceptacji własnego ja. Samoakceptacja i miłość do samego siebie daje nam nieograniczony dostęp do lepszego świata. Do uśmiechu i dostrzegania drobnych rzeczy.

„Zimny kolor nieba” to przepełniona goryczą historia Gabrysi. Znajdziemy tutaj wojenne traumy, bolesne wspomnienia, trudną miłość, skrywane tajemnice rodzinne i samotność. 
Cudowna seria, która wzrusza i daje do myślenia nad tym, że trzeba brać życie i szczęście w swoje ręce. Nie czekać na kiedyś. Działać i żyć szczęśliwie. Bo życie mamy tylko jedno!












sobota, 24 sierpnia 2019

„Siedem niedoskonałych reguł Elviry Carr” Frances Maynard




Tłumaczenie - Magdalena Koziej
Tytuł oryginału - The Seven Imperfect Rules of Elvira Carr
Wydawnictwo - Prószyński i S-ka
Data wydania - 16 lipca 2019
Liczba stron - 464
Kategoria - Literatura piękna




 Żeby nagle zrozumieć świat, trzeba mieć jakiś system.

Poznajemy Elvirę. Ma ona 27 lat i jest trochę inna. Co oznacza ta inność? Mianowicie nasza bohaterka posiada zaburzenia ze spektrum autyzmu. Nie potrafi kłamać, mówi to, co w danym momencie myśli. Nie rozumie sensu retorycznych figur oraz nie potrafi wyczuć, kiedy ktoś żartuje, a kiedy mówi poważnie. Rodzice przez tę jej inność chowają ją pod kloszem, tylko czy to jest wyjście?

Gdy pewnego razu w tajemniczych okolicznościach umiera jej ojciec, a matka dostaje udaru, nasza bohaterka zostaje sama na tym świecie. Będzie musiała teraz walczyć o to, by mogła zostać w domu, udowodnić, że sobie poradzi i że może opiekować się mamą. 
Swoim tylko znanym sposobem opracowuje Siedem Reguł, które pomagają jej w codzienności. Mają pomóc jej odnaleźć się w świecie „normalnych” ludzi.

Jak sobie poradzi Elvira? Czy udowodni, że poradzi sobie w życiu sama? Okazuje się, że odmienność może być zaletą, a szczerość i dobroć to zapomniane przez wielu cechy charakteru.





Ci, co mnie znają, to wiedzą, że książki o tematyce wojennej oraz z zaburzeniami u dzieci to moje bakcyle. Mogę czytać takie powieści i nigdy nie będę miała dość. 

Tutaj poruszana jest trudna tematyka, lecz napisana jest tak ciepłym i zabawnym językiem, że czytanie tej historii to czysta przyjemność. Czytając tę pozycję, miałam wrażenie, jakbym podglądała Elvirę przez lornetkę. Ona żyła według swoich zasad, a ja kiwałam głową z aprobatą do jej pomysłów. W pewien sposób nawet matkowałam jej. Jest tak przyjazną osobą, że każdy czytelnik będzie chciał zaopiekować się tą szalenie inteligentną osobą. Daje niesamowitą radość samym swym obcowaniem, które udziela się czytelnikowi.


Historia została napisana w narracji pierwszoosobowej, przez co idealnie wyczuwamy naszą bohaterkę. Poznajemy świat takim, jakim widzi go Elvira. Nie jest łatwo takiej osobie znaleźć się w świecie, gdzie tysiące bodźców atakuje na raz.

Ja jestem zachwycona faktem, że mogłam wkroczyć w świat chorej kobiety. Że mogłam patrzeć na świat jej oczami. Pomimo choroby potrafiła sobie świetnie poradzić. Nie poddała się, a przecież wiadomo, że jak ktoś „odbiega od normy to jest dziwakiem i trzeba wykorzystywać jego naiwność. Tak jest najprościej, prawda?


„Siedem niedoskonałych reguł Elviry Carr”  jest świetną lekturą dla każdego z nas. Dla każdego, kto osądza innych, wyśmiewa z ułomności, z wrażliwości czy po prostu dobroci. Cudowna książka o cudownej dziewczynie.
Polecam!