środa, 15 kwietnia 2020

„Zadra” Robert Małecki



Kiedy w podchełmżyńskim Grodnie opadają wieczorne mgły, komisarz Bernard Gross bada sprawę odnalezionych w pobliskim lesie kości. Nowe tropy zaprowadzą go do sprawy zagadkowego zaginięcia pary studentów sprzed szesnastu laty.

Im głębiej i dokładniej Gross będzie szukał, z tym większym trudem przyjdzie mu przedzierać się przez gąszcz traumatycznych wspomnień skłóconych ze sobą członków rodzin dwojga zaginionych. Prawda o tamtych zdarzeniach okaże się wstrząsająca.


W międzyczasie poznajemy osobiste życie pana Grossa, w którym nie jest szczęśliwy. Ma żonę, która leży w śpiączce od 10 lat. Obwinia się za to, w jakim jest stanie oraz za to, że nie zapobiegł jej wypadkowi, a syn wybrał najgorszy wariant i całkowicie urwał wszelkie kontakty z ojcem.






Jest to już trzeci tom o komisarzu Grossie, który pochłania czytelnika swoją duszną atmosferą. Makabryczna zbrodnia i jej kolejne poszlaki doprowadzają czytelnika do śmierci głodowej. Nie dość, że nie można oderwać się od fabuły, to jeszcze opisy zbrodni i śladów, jakie znajdują podczas dochodzenia, nie pozwalają, by cokolwiek zalegało w żołądku. Opisy są tak realistyczne, że czasami mdli, ale uważam to za plus dla autora. Bo trzeba mieć olbrzymi talent, by ubrać to w słowa w taki sposób, że czytając słychać muchy latające nad głową czy też czuć smród gnijącego ciała. 

Razem z komisarzem i jego ekipą przyglądamy się śledczym, rozplątujemy pajęczynę kłamstw i intryg, co sprawia, że momentami emocje sięgają zenitu. Pan Gross z uporem maniaka drąży zawiłości śledcze i udowadnia, że szczątki, które zostały niedawno odkryte, mają coś wspólnego ze śmiercią studentów sprzed lat. Ciężko mu było wyciągnąć prawdę na wierzch, ponieważ ludzie nie chcieli mówić o tym, co było, lub zasłaniali się niepamięcią. Cała akcja sprawy morderstwa rozwija się wolno, razem z komisarzem posuwamy się krok za krokiem i w swoim tempie rozwiązujemy zagadkę śmierci.  
Podziwiałam kunszt rozumowania komisarza i jego sprawne wyszukiwanie kolejnych poszlak sprawy. To, co się okazało na końcu, zadziwi każdego czytelnika, gdyż zakończenie nie jest przewidywalne. 

 „Zadra”, jak i pozostałe powieści tego autora, to mistrzostwo tego gatunku. Mnogość wątków z czasem idealnie się łączy, a każdy kolejny etap śledztwa jest rewelacyjnie przemyślany. Czytanie o przygodach komisarza Grossa to literacka uczta dla czytelnika. Jest tutaj wszytko to, co można znaleźć w dobrych kryminałach. 
Polecam!










15 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę nadrobić twórczość autora! Jak widać warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę nadrobić serię, myślę, że by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam innego Małeckiego - Jakuba - ale i z tym kiedyś będę chciała się zapoznać. mnóstwo dobrych opinii o jego ksiązkach słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealna książka dla mnie, tylko najpierw muszę nadrobić poprzednie tomy.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, aż mi wstyd, bo jeszcze nie poznałam twórczości tego autora. Muszę to, jak najszybciej zmienić. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. cała seria nadal przede mną, ale kiedyś się wezmę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że jeszcze nie czytałam nic tego autora? … Kiedyś to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tej serii o kapitanie Grossie.
    Opowiadasz bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chce przeczytać ten cykl

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze nic tego autora i w najbliższym czasie nie planuję, mimo, że recenzja brzmi bardzo zachęcająco :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kryminały to jak najbardziej moja bajka, dlatego też z przyjemnością bliżej się przyjrzę tej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi naprawdę intrygująco, szczególnie mnogość, świetnie poprowadzonych wątków. Będę miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń