środa, 11 października 2017

„We dwoje” Nicholas Sparks

„We dwoje” Nicholas Sparks 

 
Tłumaczenie - Anna Dobrzańska
Wydawnictwo - Albatros

Data wydania - 27 września 2017 
Liczba stron - 544
Kategoria - Literatura piękna  


Moja ocena 8/10 - rewelacyjna!




Nicholas Sparks był i zawsze będzie moim ulubionym autorem. 
Od zawsze pisze cudowne i wzruszające historie. 

Tym razem mamy przedstawioną historię trzydziestodwuletniego Russella Greena. Jest on przykładnym pracownikiem, mężem oraz ojcem. Ma w domu dwie księżniczki — żonę i sześcioletnią córkę — dla których zrobiłby wszystko, by były szczęśliwe. Czasami brak mu stanowczości i nie potrafi odmówić żonie ciągłego jej wydawania pieniędzy na kolejne ubrania. Sam utrzymuje swoją rodzinę, a to wiąże się z długimi godzinami pracy. To typowy romantyk - dba o innych, nie zastanawiając się nad tym, co on sam z tego ma. Jest szczęśliwy i spełniony, wydaje mu się, że osiągnął w życiu już wszystko.

 "(...)O to właśnie chodzi w życiu, pomyślałem. O miłość, śmiech i przyjaźń; radosne chwile spędzone z tymi, na których ci zależy.(...)"

Vivian — jego żona — jest przeciwieństwem Russa. Nie pracuje, uwielbia trwonić pieniądze na zbędne luksusy, nie zastanawiając się nad tym, że przecież mąż ciężko na nie pracuje. Nie skupia się na swoim mężu, a raczej na sobie. Wie jak manipulować Russem, by postawić na swoim. 

Gdy Russell traci pracę, Vivian bez informowania o tym męża, zaczyna rozglądać się za pracą i zakłada osobne konto w banku.
Zaczyna pracę, by zaspokoić swoje ambicje, a opiekę nad córeczką przejmuje Russ. Jak się później okazało, praca jego żony stała się kością niezgody pomiędzy małżonkami. Od tej pory świat Russella rozwala się jak domek z kart, pomimo że walczy on z całych sił, żeby do tego nie doszło.




Narratorem tej powieści jest sam Russell, dzięki czemu możemy czuć to, przez co przechodził nasz bohater. Widzimy jego małżeńskie kłopoty z jego strony i jego oczami. 
Nie rozumiałam zachowania Vivien, odbierałam je jako odegranie się na emocjach, jakie miała podczas spędzania czasu opiekując się córką. Russ zostaje postawiony przed faktem dokonanym, a kiedy próbuje porozmawiać o problemie, zostaje za to ukarany reakcją żony. Na złość wydaje jeszcze więcej pieniędzy.
Nie na tym chyba polega wzajemna miłość oraz szacunek dla współmałżonka. Na szczęście nasz bohater nie zostaje całkowicie sam ze swoim problemem. Ma oparcie w siostrze, jej partnerce oraz swoich rodzicach.

"(...)Jeśli potrafisz, bierz życie takim, jakie jest. Trzymaj się rzeczy, na których ci zależy, a pozwól odejść tym, które nie są ci potrzebne.(...)"

 Autor potrafi grać na emocjach czytelnika jak nikt inny. Porwał mnie w swój świat idealnie wykreowany, gdzie rysy psychologiczne postaci są świetnie nakreślone. Odbierani są niezwykle realnie. Styl jak zawsze lekki i ujmujący, a język prosty i bardzo przyjemny. Szybko się czyta.

Nasz bohater zmierza się z nieznanym, a my, czytelnicy, kibicujemy mu z zapartym tchem. Pokonuje on własne słabości, by na końcu przeżyć emocjonalny test ojcowski.

„We dwoje” to przepiękna historia, którą napisało samo życie. Siła przyjaźni, węzły rodzinne, poświęcenie, miłość do dziecka oraz pogodzenie się z tym, co w życiu jest nieuniknione — to główne aspekty tej książki.
Polecam!



Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję


21 komentarzy:

  1. Nicholas Sparks nie zawodzi. Już nie mogę się doczekać spotkania z autorem w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz fajnie. Zazdroszczę tego spotkania

      Usuń
  2. Lubię od czasu do czasu sięgać po twórczość Sparksa, więc i tą przeczytam za jakiś czas na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja również lubię jego twórczość

      Usuń
  3. Sparks to jeden z moich ulubionych pisarzy. Nie mogę wyjść z podziwu, że mężczyzna piszę tak wzruszające historie.
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała powieść, poruszyła mnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nicholas Sparks pisze bardzo ciekawe romanse, ale w przypływie obyczajówek, które stanęły u mnie na pierwszym miejscu z tej książki musiałam zrezygnować. W przyszłości nie wykluczam lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię czytać książki Sparksa, ale żeby był on moim ulubionym autorem, to nie. Trochę schematycznie pisze, a to mi się już niekoniecznie podoba.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://szeptyduszy.blog.onet.pl/2017/10/11/elizabeth-strout-mam-na-imie-lucy/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Agnieszka to sypia czasem? Czy wynalazła sposób na zaginanie czasoprzestrzeni? Jak tak to z chęcią poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypia, sypia. Ja szybciej czytam, niż piszę recenzję a potem robi się stos zaległości. Musze nadrobić :)

      Usuń
    2. Uf, czyli to nie żadne czarnoksięstwo :)

      Usuń
  8. Lubię od czasu do czasu, skusić się na powieść Sparksa. Jednak widzę podobieństwa między jego książkami. Mimo, to chęcią przeczytam tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam i nie dla mnie, ale moja córka jest zakochana w takich książkach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie czytałam Sparksa, ale lubię filmy na podstawie jego książek. Ciągle się przymierzam, żeby przeczytać jakąś jego powieść i pewnie w końcu to zrobię ;)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Już dawno nie czytałam nic Sparksa, muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń