poniedziałek, 2 października 2017

„Apteka marzeń” Natasza Socha

„Apteka marzeń” Natasza Socha 


Wydawnictwo - Pascal
Data wydania - 13 września 2017
Liczba stron - 400
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans

Moja ocena - 9/10

Człowiekowi wydaje się, że jest odporny na śmierć. Że jest objęty ochroną, chociaż inni przecież umierają. Pędzimy samochodami, skaczemy ze spadochronami, balansujemy na granicy życia, a jednak nigdy nic złego się nie dzieje. Nie patrzymy na śmierć z pokorą, bo przecież nas samych ona nie dotyczy. Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.
Ta historia ma dwa zakończenia – dobre i gorsze, bo tak działa prawo równowagi w przyrodzie.
To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o zwyczajnych, lecz niezwykłych bohaterach, którzy mierzą się z nieustępliwym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?

źródło opisu: http://pascal.pl/#
źródło okładki: http://pascal.pl/#



 Są takie autorki, których książki biorę w ciemno.
Do nich należy Natasza Socha.

Jest to opowieść o Magdalenie, matce, która nie poddała się do samego końca, walczyła o własne dziecko, gdy lekarze dawali tylko dwanaście procent szans na przeżycie. 
To opowieść o Karolinie, która w momencie stawania się kobietą dowiedziała się, że ma młodszego przyrodniego brata oraz że jest chora na nowotwór o nazwie chłoniak anaplastyczny.
Życie potrafi zaskakiwać i lubi płatać figle. 
Nie pyta nikogo o wiek, marzenia i plany na następny rok.
To opowieść również o lekarzach, pielęgniarkach, o Drużynie Szpiku, która daje iskry nadziei, oraz o rodzicach chorych dzieci.

Gdyby nie ból brzuszka, Magdalena — mama Oli — nie dowiedziałaby się o Neuroblastomi, jaką odkryli lekarze u jej córeczki. Jest to nowotwór występujący tylko u dzieci.
Niespełna dwuletnia Ola nigdy by nie spotkała się z Karoliną. Dzieli je różnica dziesięciu lat, co w przypadku dziecka i nastolatki jest ogromną przepaścią, a mimo to spotykają się w szpitalu i odnajdują wspólny język. Każda z nich toczy swoją walkę z chorobą. 
Czy przyjaźń i walka o życie pokona wszystko?
Czy dziewczynki pokonają swoją walkę z chorobą?
Czy spełnią się ich marzenia?




Natasza Socha porusza trudne tematy i skazuje nas na ogromne emocje.
Walka z nowotworem, walka matki o własne dziecko, walka z marzeniami i z własnym lękiem, czyż możemy nazwać je inaczej niż trudne tematy?

"(...)Dlaczego życia nie można przeżyć na własnych warunkach? Wybrać sobie kilka opcji i, lawirując między nimi, mieć radość z tego, że przez kilkadziesiąt lat człowiek bierze udział w jakieś fajnej imprezie.(...)"

Autorka serwuje nam skrajne emocje. Jest śmiech, są łzy, bywa też, że śmiejemy się przez łzy. Najbardziej boli, gdy zdajemy sobie sprawę, że Ola istnieje naprawdę. To postać autentyczna, która walczy o zdrowie, przechodząc kilka nawrotów choroby. 
Karolina natomiast, przeżywając typowo dla jej wieku miłosne dylematy, nie myśli tylko o sobie, lecz o innych chorych dzieciach. Umierająca nastolatka spełnia marzenia innych, zamykając je w czerwonych balonikach.
Musiałam robić sobie przerwy w dawkowaniu tej historii. Za bardzo bolało mnie serce. Niejednokrotnie zadawałam sobie pytania: skąd u tych dzieci taka wola walki? Wewnętrzna moc i ogromna chęć nawiązywania przyjaźni? Skąd u tych kobiet taka siła? Nie wiem, czy ja dałabym radę funkcjonować na dwa domy. Ten szpitalny i ten z resztą rodziny. Dodatkowo nie okazywać przy dziecku łez, być silną dla niego.

"(...)Ciekawe, dlaczego najbardziej boimy się utraty włosów? Zupełnie jakby to właśnie był najgorszy efekt uboczny raka. Nie ból, strach, niepewność, co dalej, ale właśnie włosy. Może dlatego, że upubliczniają naszą słabość? Pokazują wszystkim, że nasz organizm przestaje być spójną całością, że zaczyna się rozpadać, psuć, niszczeć? (...)"

Gdy się patrzy na chorobę bliskich i żyje ze świadomością, że balansują oni na granicy śmierci, problemy współczesnego świata zdają się nic nieznaczące, wręcz śmieszne.

 "(...)Do wszystkich kobiet mających dylemat, czy lepsza jest na piance od kawy rozetka, czy może serduszko.
Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj.
Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu.
Raz jeden w życiu przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy.
Raz jeden... (...)"

„Apteka marzeń” to trudna i bardzo emocjonalna książka.
Mimo że pokazuje szlachetne idee oraz potęgę matczynej, oraz braterskiej miłości, czyta się ją ze smutkiem na twarzy. 
Wspomnienie szpitala onkologicznego i tego, co tam się działo, na długo pozostanie we mnie. 

Ta historia ma dwa zakończenia – dobre i gorsze. Dające łzy i nadzieję. Tak ponoć działa prawo równowagi w przyrodzie.

Liczba zachorowań na nowotwory stale wzrasta i będzie wzrastać. Nie mamy większego wpływu na to, czy zachorujemy, ale sami możemy pomóc, rejestrując się jako dawcy szpiku.
Polecam!!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu






 

19 komentarzy:

  1. Spłakałam się przy tej książce. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudny temat poruszany, ale każdego z nas dotyczy - każdy zna kogoś chorującego na nowotwór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ta książka uczy pokory

      Usuń
  3. Bardzo trudny temat. ciężko czytać takie książki, zwłaszcza jak pisarz potrafi je bardzo autentycznie przedstawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ciężki temat ale o takich sprawach też trzeba czytać

      Usuń
  4. Takie książki zawsze zostają na długo w mojej pamięci. Już się nie mogę doczekać tych emocjonujących chwil z tą pozycją :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obowiązkowo muszę przeczytać tę książkę. Nie ma innej opcji! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Choroby dzieci to są jedne z najtrudniejszych tematów. :/ Już sam opis brzmi wzruszająco, co dopiero treść.

    Pozdrawiam
    Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że postanowiłaś zrecenzować tę książkę! Ostatnio bardzo intrygują mnie tematy związane z wszelakimi chorobami, a to w dużej mierze ze względu na to, że mam wrażenie, że tak wiele osób się z czymś boryka, o czym inni nie mają zielonego pojęcia, ba! nawet nie pomyślą, że tak może być. Bardzo więc możliwe, że wkrótce sięgnę po tę pozycję, szczególnie, że jak mówisz autorka posługuje się naprawdę fajnym piórem!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Jej książki zawsze mają przesłanie :)

      Usuń
  8. Aż takie dobre pani Agnieszko??? Boje się że się spłacze przy czytaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki wrażliwy mężczyzna?
      Bardzo możliwe, że będą łzy

      Usuń
  9. Trudny temat. Problem z ktorym kazdy z nas gdzies kiedys sie zetknal. Bardzo boli, dlatego unikam, uciekam, biore sie za lzejsze tematy. Tchorzostwo?
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze mamy ochotę na trudne tematy, ja również czasami wybieram lekkie książki.

      Usuń
  10. O tej książce powinno się mówić głośno ,aby apel POMAGAJMY dotarł do jak największej liczby osób.

    OdpowiedzUsuń