piątek, 17 sierpnia 2018

„Moja twoja wina” Beata Majewska






Wydawnictwo -  Książnica
Data wydania - 20 czerwca 2018
Liczba stron -  352
Kategoria - literatura współczesna





Czytałam wszystkie książki tej autorki i muszę stwierdzić, że podobają mi się. Są takie ciepłe i kobiece. Koją zbolałą duszę.
Co jeszcze w nich lubię? To, że autorka w wyśmienity sposób bawi się czytelnikiem. Nigdy nie wiadomo, jak skończy się dana książka.


 Poznajemy Urszulę — główną bohaterkę. Wydaje jej się, że jest szczęśliwą mężatką, gdy przyłapuje męża na zdradzie. Nie rozumie, co się stało i dlaczego. Przeprowadza się do domu przyszywanej ciotki, który jest bardzo zniszczony. Tutaj zaczyna analizować swoje życie i poznaje rezolutną sąsiadkę, wspiera ją również wieloletnia przyjaciółka. Nie jest jej łatwo w nowej sytuacji, w dodatku jej toksyczny mąż wykorzystuje Ulę finansowo. Kobieta ulega mu i wierzy w każde jego słowo. Gdy poznaje swoją zawodową konkurencję Michała, powoli otwiera oczy również na dziwne zachowanie swego męża. Coś zaczyna jej się nie zgadzać.


"Odkładamy zbyt wiele rzeczy na później. I to jest złe, bo możemy nie zdążyć, a to magiczne "później" czasami się nie zdarza."

Czy spotkanie z Michałem było jej pisane? Okazało się, że to bardzo opiekuńczy mężczyzna. Niejednokrotnie ratował ją z opresji i kłopotów, naświetlał jej sytuacje, w które wplątywał ją jej mąż. Tylko, że jak wiadomo, każdy ma swoje tajemnice. Michał też je ma i boi się, że ujawniając je, straci zaufanie Urszuli.
Co za tajemnice skrywa mężczyzna i jak przyjmie je Ula, gdy wyjdą na jaw? Czy uczucie, jakie ich połączyło, zdąży się rozwinąć? Czy już na starcie legnie w gruzach? Czy coś więcej wyniknie z tej znajomości?



Lubię czytać książki, w których to autor bawi się czytelnikiem. Manipuluje bohaterami oraz akcją powieści, a czytelnik, by nadążyć za akcją, szaleje. Serce przyśpiesza, łzy lecą z oczu, a na końcu śmiejemy się ze swoich domysłów. Tak właśnie jest i tym razem.
Fabuła ciekawa, akcja zaczyna rozwijać się w połowie i pędzi jak szalona. Bohaterowie tacy zwykli, bliscy nam, czytelnikom, ale za to bardzo barwni. Zwłaszcza zwariowana przyjaciółka. 


Beata Majewska poprzez tę książkę pokazuje nam, jak ogromną rolę w życiu odgrywają przyjaciele i zaufani ludzie obok oraz jak trzeba być silnym, by umieć wybaczyć krzywdy innych. Wybaczyć sobie to także przebaczyć innym ludziom krzywdy, które kiedyś wyrządzili. Przecież zło, którego doznaliśmy od innych, jest już przeszłością. Jest to trudna sztuka, ale warta zachodu.

„Moja twoja wina” to pozycja, która pochłania bez reszty i wzbudza morze emocji, które napływają falami i uderzają czytelnika znienacka. Autorka potrafi czarować słowem i dynamiczną akcją. Buduje wspaniałą atmosferę, idealnie łączy w związki, fascynuje osobowościami i pozwala zatracać się w fabule.


Polecam!

Dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu 



czwartek, 16 sierpnia 2018

„W cieniu tamtych dni” Magdalena Majcher








Wydawnictwo - Pascal
Data wydania - 1 sierpień 2018
Kategoria  - Literatura obyczajowa i romans




 Książki tej autorki znam, ale i tak za każdym razem okazuje się, że zostałam przez nią zaskoczona. Tym razem w moje ręce trafiła wyśmienita lektura, którą uwielbiam. Takie książki jak ta, to dla mnie niczym deser do kawy. Mogłabym je czytać i delektować się chwilą.

Tę książkę musicie przeczytać!


 Głównymi bohaterami jest Mikołaj oraz jego babcia Emilia.
 Gdy Mikołaj był młodym chłopcem, jego matka wyjechała za granicę w pogoni za karierą, a on został na wychowaniu u swojej babci. Tak naprawdę nigdy nie miał prawdziwego domu z pełną rodziną, gdyż swojego ojca nie znał.
Pewnego dnia babcia uległa wypadkowi i wnuk postanawia się nią zaopiekować. Pomaga jej w ogarnięciu  poddasza i właśnie tam znajduje opaskę powstańczą oraz stertę listów, które nie zostały nigdy wysłane. To właśnie one otwierają chłopakowi oczy na pewne sprawy, do których nie miał dostępu. Emilia otwiera się przed nim i opowiada mu swoją historię, którą do tej pory ukrywała. Podczas opowieści do kobiety wracają bolesne wspomnienia.  Z całą pewnością na pierwszym miejscu stała miłość do ojczyzny, która odgrywała decydującą rolę przy podejmowaniu decyzji o wzięciu udziału w walce powstańczej i oczywiście była też wielka miłość do mężczyzny.

Co takiego wydarzyło się w życiu babci Emilii, że ukrywała to w tajemnicy przed wnukiem?
Jak będzie się czuł Mikołaj, gdy dowie się prawdy o swojej babci i losach rodziny?  No i kim był Krzysztof i dlaczego pisane do niego listy nie zostały nigdy wysłane?




 Godzina "W" - 17.00 - była początkiem Powstania Warszawskiego, największego niepodległościowego zrywu Armii Krajowej i największej akcji zbrojnej podziemia w okupowanej przez hitlerowców Europie. Rozpoczęte 1 sierpnia 1944 roku, na rozkaz Komendanta Głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego, miało w założeniach trwać kilka dni, a ile trwało, sami wiemy.
Ta pozycja to hołd dla tych, którzy tam byli i polegli. 





Jak już pisałam wyżej, uwielbiam książki  z historią w tle. Tych nigdy za wiele. Opowieść babci Emilii jest bardzo poruszająca. Opowiada ona historię swojej młodości, jak dochodziło do zakochania, do trudnych relacji z rodzicami, o nieporozumieniach koleżeńskich. Znajdziemy tutaj również znaczenie słowa rodzina. To przecież od niej zaczyna się nasze życie. 
Kobieta, wspominając, ma znowu 22 lata. Wszystkie emocje do niej wracają, a my, czytelnicy, z ogromnym zapałem śledzimy jej losy. Razem z bohaterką roznosimy meldunki, prasę, unikamy pocisków nad głową i walczymy ze śmiercią. Opisy chorych i rannych ludzi można wyobrazić sobie dokładnie, wszystko to napisane jest bardzo plastycznym językiem. 



Autorka napisała książkę, która prowadzona jest dwutorowo. Rzeczywistość przeplatana jest ze wspomnieniami, które zamknięte w pudełku kazały się ujawnić. Taką historię powinny znać kolejne pokolenia i powinni być z tych wspomnień dumni. Bo każdy z nas ma jakąś historię.
Ja również miałam babcię, która przeżyła wojnę i byłam z niej bardzo dumna. Starsi ludzie nie powinni się tego wstydzić. To naprawdę ogromny zaszczyt znać kogoś, kto przeżył tamte złe czasy.

Magdalena Majcher po raz kolejny dała popis umiejętności literackich. Jej niezwykłą zaletą jest również fenomenalna wręcz umiejętność opisywania uczuć. Niezwykle barwnie potrafi odzwierciedlić rzeczywistość tak, że czytelnik bez trudu może wyobrazić sobie zawartość książki. Przenosi się w sam środek akcji. Pełno tutaj cierpienia, odwagi oraz nadziei. Pełno tu niepewności i tajemnic. Czytając, niejednokrotnie zadawać sobie będziemy pytanie "i co dalej?".
Bohaterowie są prawdziwi, ale też każdy z osobna tworzy paletę barwnych charakterów. 


„W cieniu tamtych dni” to fascynująca powieść owiana tajemnicami oraz bolesnymi wspomnieniami o losach Polaków. Niezwykle piękna i poruszająca historia, która oczaruje niejednego czytelnika.




Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania dziękuję autorce oraz Wydawnictwu













poniedziałek, 13 sierpnia 2018

„Bez wytchnienia” Michał Matuszak





Wydawnictwo - Białe Pióro
Data wydania - 10 października 2017
Liczba stron - 321
Kategoria - literatura współczesna




Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i muszę przyznać, że spodobał mi się jego styl pisania. 

Lubię książki, które poruszają kontrowersyjny temat, a ta na pewno do takich należy. Zastanawialiście się nad słowem wiara? Jaka jest jej wartość? Czy do tego tematu podchodzicie poważnie?


 Jak byście się czuli w kraju totalitarnym, gdzie władzę sprawuje tylko Kościół i jego podwładni? Gdzie religia trzyma państwo w ryzach i stoi na straży praw moralnych?
Ta książka pokazuje nam, czytelnikom, do jakiego miejsca możemy dojść, gdy większość ludzi zostanie zaślepioną ideologią chrześcijaństwa.

Mamy tutaj młodego człowieka, Adama, który nie zgadza się z narzuconymi mu przez rodziców i nauczycieli nakazami. Ma dopiero 15 lat, a stara się być sobą, czasami wbrew rodzinie. Świadomy jest tego, że świat podzielony został na chrześcijan oraz muzułmanów i panuje między nimi wojna. Strach panuje wszędzie, gdyż wszystko dzieli religia. Pokazana przez autora przyszłość nie jest kolorowa, wręcz przeciwnie. Ludzie zostają ranni przed swoim domem, boją się wychodzić na ulicę, a kamery na każdym kroku śledzą każdy ruch. Gdy się chce być w miarę bezpiecznym, należy modlić się żarliwie i udzielać się we wspólnocie, która jednoczy lokalną społeczność.
Jak z tym walczy Rada? Jedną z metod jest powrót do fanatycznych „chrześcijańskich korzeni”. Zaślepieni są do takiego stopnia, że metody, jakich używają na ateistach, zakrawa pod terror. Izolatka, znęcanie się psychicznie, głodzenie i ciężka praca fizyczna mają sprawić, że zabłąkany się nawróci...

Czy Adam pomimo swojego młodego wieku i świadomości, że świat zmierza w złą stronę, poradzi sobie i wyjdzie z tego bez szwanku? 





Podobało mi się to, że autor nie krytykuje chrześcijaństwa, lecz pokazuje nam świat, jaki może być, gdy Kościół przejmie główną rolę w dowodzeniu. Na pewno nie chciałabym mieszkać w takim kraju. Władza jest zaślepiona, a ten stan nie jest dobry dla nikogo. Czy fundamentalizm religijny może podobać się zdrowo myślącemu katolikowi? Do tej pory najbardziej było to widoczne w świeci muzułmańskim. Czy nas też to czeka?

(...)Albo jesteś dobrym katolikiem, albo złym kimś innym. Przez taki czarno-biały podział udało się tym skurwysynom zawłaszczyć całą społeczność katolicką i ustanowić władzę absolutną, dyktatorską. Zbudowali władzę na obłudzie i szczuciu ludzi.(...)

Religia sama w sobie nie jest zła, ludzie potrzebują wskazówek moralnych, przyzwyczajeń, pewnego rodzaju tradycji, by prawidłowo funkcjonować, ale gdy to przemienia się w grupę fanatyków niezdolnych do logicznego myślenia poprzez zaślepienie swoją ideologią, to już nie jest dobrze.

Moim zdaniem zamiast celebrować radykalizm ewangeliczny, wszystko podąża w kierunku fanatyzmu religijnego.
Takim przykładem fanatyzmu może być ojciec Adama.  Oddał syna w ręce ludzi, którzy zmuszali go do katorżniczej pracy,  jadł breje zamiast normalnych posiłków, ponieważ nie stosował się do reguł, jakie panowały w szkole. Posunął się do tego, że założył własnemu dziecku podsłuch, by wiedzieć, czy ten go nie zdradza. Został tak zmanipulowany przez Radę, że ślepo wierzył, że jego dziecko się nawróci.


 Agresywne gitary i mocna perkusja niosły Adama po ulicach tego parszywego miasta, miasta dewotów, dwulicowych moralistów i faryzeuszy, zachwalających tak naprawdę system ucisku i absolutnej kontroli władzy w imię wmówionych im
zasad. Jeśli coś nie miało wytłumaczenia, przypisywało się tę zasługę Bogu.

Jestem zachwycona stylem pisania autora. Rewelacyjny pomysł na fabułę. Temat jak najbardziej na czasie. Mnie on trochę przerażał, ale i wciągał do tego stopnia, że nie potrafiłam skupić się na niczym innym. Temat zmusza do  zastanowienia się nad tym, czy my również do takiego stanu doprowadzimy naszą rzeczywistość. Jest to przerażająca wizja przyszłości.

Na końcu powieści autor zaskakuje czytelnika. 
W fajny sposób przedstawił historię Adama, celowo też zostawił kilka pytań bez odpowiedzi, byśmy sami sobie dopowiedzieli resztę.

„Bez wytchnienia” to książka, która nie należy do gatunków lekkich i typowo wakacyjnych, lecz wymaga skupienia i pewnych analiz. Wyzwala u czytelnika ogromne połacie refleksji oraz przemyśleń nad pewnymi sprawami. 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję autorowi.








 




czwartek, 9 sierpnia 2018

„Miłość ma twoje imię” Ilona Gołębiewska










Wydawnictwo -  Muza
Data wydania - 6 czerwca 2018
Liczba stron - 512
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans



Ilona Gołębiewska jak zwykle oddała w nasze ręce rewelacyjną książkę, która jest niezwykle prawdziwa. Jest to już czwarta powieść autorki, a muszę przyznać, że z każdą kolejną książką zachwyca mnie coraz bardziej.

Czasami wystarczy jedno spojrzenie, by wszystko zmieniło się nie do poznania. Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia?

Główną bohaterką jest dwudziestopięcioletnia Anna Janowska. Wychowywała się w małej miejscowości z mamą, która była nauczycielką, z tatą, pracującym jako agent ubezpieczeniowy oraz z bratem Sewerynem. 
Żyli szczęśliwie, do czasu...potem była tragedia.

Nieudane związki, traumatyczne wydarzenia związane z najbliższą rodziną sprawiły, że Ania docenia życie. Nie jest szczęśliwa. Prowadzi bardzo intensywne życie, by zapomnieć o tragedii, jaka miała miejsce w jej rodzinie. Przez nią również musiała szybko dorosnąć.


Michał —  młody, pogubiony życiowo mężczyzna, który na własne życzenie stacza się na dno. Bogaci rodzice, piękne otoczenie oraz pieniądze na każde zawołanie nie zawsze równa się to szczęściem. Życie bez zasad, jakie prowadzi, sprawia, że limit na błędy, jakie popełnia, już się wyczerpał. Nie ufa nikomu, nawet samemu sobie. Nie szanuje rodziców, którzy kochają go takiego, jaki jest. Niebezpiecznie blisko znajduje się na granicy życiowego dna. Czy Michał dąży do samozniszczenia? Czy jest jeszcze dla niego ratunek? 
Przyjaciele i rodzina nie mają już na jego zachowanie wpływu.

Czy los miał jakiś plan, stawiając na jednej drodze tak różnych od siebie ludzi? Czy można uratować kogoś przed życiowym upadkiem, skoro on sam tego nie chce?
Czy zawsze przeciwieństwa się przyciągają?






Tym razem zostaje poruszony temat samotności, tęsknoty, potrzeba bycia kochanym oraz poznajemy różne odcienie miłości.
Mamy tutaj również wątek rodziny oraz żal po stracie. Zastanawiałam się, jakie byłoby moje życie, gdyby zabrakło mi najbliższej memu sercu osoby. Anna to silna kobieta próbuje sobie radzić z przeciwnościami losu, cały czas poszukuje ciepła, a jak wiadomo, ciężko jest kolejny raz zaufać, gdy serce było zranione.
Razem z bohaterką mamy nadzieję, że w życiu muszą też być dobre chwile. Dopingujemy jej w dobrych wyborach i wspieramy jak najlepsi przyjaciele. Anna to wspaniała dziewczyna o dobrym sercu. 




Relacja matki i córki od samego początku ma w sobie coś szczególnego, ze względu na tożsamość płci. Natomiast śmierć najbliższej osoby to ogromna tragedia, która może odcisnąć trwałe piętno na psychice. Zastanawialiście się, jakie znaczenie ma słowo mama?

Czytając o tęsknocie Anny za jej mamą, za każdym razem czułam wzruszenie. Jest to cudowne uczucie, kochać ponad życie kogoś, dzięki komu istniejemy.





Tematem przewodnim tej powieści jest miłość.
Uczucie, które ma wpływ na wszystkich bez względu na to, czy jej chcemy, czy nie. Miłość przychodzi  sama, nie pyta nas o zdanie. Dobrze to czy źle?
Pod jej wpływem możemy zmienić się w najpotulniejszą istotę lub wręcz przeciwnie. Może dać nam wiele szczęścia i niezapomnianych chwil albo zamienić nasze życie w istny koszmar. Jest to skomplikowane uczucie, które nie zawsze składa się tylko z samych przyjemności. By być szczęśliwym i doświadczać miłości, trzeba mieć w sobie cierpliwość, zaufanie oraz wierność. Ponoć w miłości jest tyle samo szczęścia, co bólu. Myślicie, że to prawda?





Ilona Gołębiewska po raz kolejny mnie nie zawiodła. Przekazała w nasze ręce opowieść o poszukiwaniu szczęścia, miłości, przebaczenia, jest to również historia o smutku i cierpieniu. Pokazuje nam w wyjątkowy sposób, poprzez życie bohaterów, że problemy są nieodzownym atrybutem naszego życia. To tylko od nas zależy, jak przeżyjemy nasze życie. To my sami pozwalamy się ranić, nie mówiąc otwarcie o swoich uczuciach. Ucząc się na błędach naszych bohaterów, widzimy, że każdy z nas ma szansę na zmianę własnego losu. Potrzeba do tego jedynie chęci i wiary w drugiego człowieka.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jeśli dodatkowo mamy romantyczną duszę, to jest to książka wręcz idealna. Jest to pięknie napisana historia.

„Miłość ma Twoje imię” to pełna wzruszeń i emocji opowieść o miłości i zaufaniu. Czyż to nie najważniejsze aspekty w naszym życiu? Zaufanie oraz miłość nie są dane nam raz na zawsze. Trzeba o nie nieustannie dbać. I powinniśmy o tym pamiętać.

Polecam!



Za możliwość przeczytania dziękuję autorce oraz wydawnictwu 




wtorek, 7 sierpnia 2018

„Runa” Vera Buck ZAPOWIEDŹ +TRAILER


Premiera 03/09/2018


Paryż, rok 1884.

Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach.

Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki.

Vera Buck po mistrzowsku łączy literaturę z historią medycyny.


Fascynujące tło historyczne: Paryż dziewiętnastego wieku, słynny zakład dla obłąkanych La Salpêtrière i mroczne początki psychiatrii. 

Zapraszam na film...










poniedziałek, 6 sierpnia 2018

„Obca w świecie singli” Krystyna Mirek








Wydawnictwo - Edipresse Książki   
Data wydania -  23 maja 2018
Liczba stron -  400
Kategoria -  Literatura obyczajowa i romans


Książki tej autorki znam i bardzo cenię za pokazywanie życia takiego, jakie jest. Jej książki są zawsze ciepłe, idealne na lato. Tak samo jest z tą.


Karolina
— szczęśliwa żona. Samotnie wychowująca córeczkę, gdyż jej mąż jest wiecznie zapracowany. Gdy przez przypadek przyłapuje go na zdradzie, jej świat się rozsypuje. 

Po pewnym czasie staje na nogi i postanawia poświęcić się wychowaniu swojego dziecka oraz przejmuje z rąk męża zadłużoną przez niego restaurację. Do tej pory lokalem zajmował się on, dlatego nie miała pojęcia, jakich długów narobił.

Jakub — zdolny młody kucharz. Pochodzi z biednej rodziny i pracując do upadłego, pragnie wkupić się do rodziny ukochanej. 
Agnieszka — córka właściciela restauracji źle znosi samotność. Wiecznie jest sama, pomimo, że ma córeczkę z Jakubem, Martynkę. Gdy Jakub nie pojawia się na urodzinach małej, ponieważ zapomniał o tak ważnym dla dziecka dniu, Agnieszka postanawia ukarać go oraz swojego ojca, uciekając daleko. 
Zabiera pieniądze z konta ojca i uniemożliwia Kubie spotkań z córką. 
Jakub zrozumiał swój błąd, ale nie mógł już go naprawić, ponieważ obie dziewczyny zniknęły z jego życia.

Cała trójka od tej pory znajduje się na planecie singli, gdzie bardzo dużo stracili. Zwłaszcza wiarę w drugiego człowieka.
W tę nieznaną im przestrzeń wyrzuciło ich samo życie.
Czy przyjdzie czas, że na nowo zaufają i uwierzą w miłość? 

Gdy Jakub spotyka Karolinę i postanawia pomóc jej z upadającym lokalem, nie zdaje sobie sprawy, jak wielki wpływ będzie miała na niego ta kobieta.
Czy razem uratują zadłużoną restaurację Karoliny? 
Czy połączy ich coś jeszcze poza interesem?
Czy Kuba zobaczy jeszcze swoją córeczkę i czy pogodzi się z Agnieszką? 
Musicie przeczytać tę książkę.

 

Już od pierwszych stron obserwujemy życie wyrazistych i kolorowych bohaterów, którzy wzbudzają sympatię czytelnika. Złościmy się na nich, śmiejemy się oraz przeżywamy wspólnie ich dramaty. Polubiłam ich i kibicowałam bardzo Karolinie. 

Książka jest nie tylko interesująca i wciągająca, ale przede wszystkim mądra i wzruszająca. 
Autorka kładzie nacisk na takie wartości jak miłość, przyjaźń oraz zaufanie. Pokazuje nam również różne rodzaje samotności. Czy wyobrażacie sobie samotność i ból małego dziecka czekającego na swego tatusia, gdy ten obiecał przyjść, ale zapomniał?  Jak gorące potrafią płynąć wtedy łzy po malutkiej buzi.
Koleje losu, jakie daje nam życie, są wskazówką na przyszłość. Czy zawsze potrafimy dobrze je wykorzystać?

Większa część fabuły skupia się na uczuciach i rozterkach emocjonalnych Karoliny i Jakuba, ale później dowiadujemy się również jakie dramaty mogą spotkać pracoholika i jaki wpływ ma ciągła nieobecność ojca. Czasami przychodzi przełomowy moment i wszystko może zawalić się niczym stare mury. 
Każdy z nas ma problemy. Jedni to pokazują, mówią o nich, a niektórzy ukrywają je głęboko w sobie. Traumy, jakich doświadczyliśmy w dzieciństwie, nigdy nie znikną. Pamięta się już zawsze o krzywdach nam wyrządzonych. Nawet tych popełnionych nieświadomie. 
O takich krzywdach wspominała Agnieszka. Jej ojciec, pracoholik i właściciel dobrze prosperującej restauracji, rzadko był w domu. Obsypywał ją natomiast zabawkami.
Jak to przełożyło się na jej późniejsze życie? Buntem i ucieczką.
Czy w naszym życiu potrzebne są trudne sytuacje? Czy wyciągamy z takich momentów coś cennego dla przyszłego życia?


„Obca w świecie singli”  to ujmująca powieść dla kobiet. 
 Historia opisana w tej książce skłania czytelnika do refleksji oraz do przemyślenia pewnych spraw.
Nie jest to banalna opowieść o miłości, bo pokazuje nam, jak życie potrafi być ulotne. Dzisiaj mamy rodzinę, jutro już może jej nie być. Dzisiaj spełniamy się w pracy, ale kolejnego dnia lądujemy obok bezdomnych bez pieniędzy. To lektura, która otwiera oczy na wiele aspektów, które są ważne w życiu.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu 



czwartek, 2 sierpnia 2018

„Dziewczęta z Auschwitz” Sylwia Winnik








Wydawnictwo - Muza
Data wydania -  24 stycznia 2018
Liczba stron - 304
Kategoria - biografia/autobiografia/pamiętnik




Sylwia Winnik  ukończyła dziennikarstwo we Wrocławiu. Interesuje się historią, szczególnie II wojną światową. Jest autorką bloga Czas na Książki. W 2015 roku została wybrana przez czytelników magazynu Fanbook Książkowym Blogerem Roku.


Autorka przekazała w nasze ręce wstrząsające wspomnienia kobiet, które przeżyły piekło na Ziemi. Każda z bohaterek przeżyła niemiecki obóz zagłady Auschwitz. Każda historia jest inna, lecz każda niewiarygodna i wstrząsająca.

Alina Dąbrowska w obozie spędziła dwa i pół roku. Poddawana była eksperymentom Mengele.
 

Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Okrutnie traktowano ciężarne kobiety i nikt nie był wobec nich wyrozumiały. Swoje dziecko pochowała w pudełku po makaronie....
 

Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Opowiada swoją historię na podstawie opowieści swojej mamy. 

Urszula Koperska do obozu trafiła jako dziecko. Opowiada o głodzie, tęsknocie i strachu. 
Jej wspomnienia to historia każdego dziecka w Auschwitz. 

Sabina Nawara w obozie przeżyła trzy i pół roku. Była odważna i towarzyska, zdobywała pożywienie dla siebie i koleżanek z baraku. 

Walentyna Gołąbek była świadkiem bestialskich zachowań esesmanek. Gdy spotkała po latach jedną z oprawczyń, skazała ją na sąd i egzekucję.

To tylko kilka kobiet, każda z nich ciężko wspomina te czasy, ale zgodziły się na rozmowę z autorką Sylwią Winnik.




Książka wydana jest cudownie. 
Zamieszczono tutaj zdjęcia ze zbiorów rodzinnych kobiet z okresu zanim trafiły do obozu oraz ilustracje z archiwum Muzeum w Auschwitz. Twarda okładka dopełnia całości.

Ciężko cokolwiek napisać o treści. Wiadomo, że takie prawdziwe historie wstrząsają czytelnikiem. Trudno jest uwierzyć, że taki los ludziom zgotował inny człowiek.
Są to historie prawdziwe i pełne emocji.

Jest to niezwykle ważna pozycja. Powinien przeczytać ją każdy Polak, uświadomić sobie, do czego zdolny jest człowiek pełen nienawiści. Świadectwo okrucieństwa, jakie miało miejsce, właśnie w tamtym czasie i miejscu powinien znać każdy. Czy tak jest? 
Czy każdy z nas zna cierpienie, jakie musiały przejść osoby zamknięte w obozach? Selekcje, praca ponad siły, eksperymenty medyczne, warunki, w jakich mieszkali ci ludzie i zachowanie wobec nich esesmanów czy esesmanek.

Na pewno nie jest to łatwa pozycja, do przeczytania w jeden wieczór. Ja ją sobie dawkowałam, zbyt duże emocje szarpały moje serce. Nie da się jej szybko przeczytać, tak samo jak po prostu odłożyć na półkę. Wspomnienia tych kobiet robią ogromne wrażenie.


„Dziewczęta z Auschwitz” jest pozycją obowiązkową dla osób interesujących się literaturą o tematyce obozowej. 




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce oraz Wydawnictwu