wtorek, 23 kwietnia 2019

„Odbiorę ci wszystko” Ruth Lillegraven PRZEDPREMIEROWO



Tłumaczenie - Karolina Drozdowska
Wydawnictwo - Wielka Litera
Tytuł oryginału - Alt er mitt
Data wydania - 24 kwietnia 2019
Liczba stron - 448
Kategoria -  thriller, sensacja, kryminał




Jeśli odbierzesz życie komuś, kto krzywdzi innych, to czy można to usprawiedliwić? Kim wolałbyś być, gdybyś musiał wybrać: ofiarą czy mordercą?


Poznajemy Clarę – pracuje jako urzędniczka w Ministerstwie Sprawiedliwości, jest kobietą sukcesu, ma męża oraz dwójkę dzieci. Jest zdecydowanie ambitną i utalentowaną urzędniczką specjalizującą się w ochronie dzieci – ofiar przemocy domowej. Aktualnie pracuje nad kontrowersyjną ustawą, która budzi ostre spory. Kobieta chowa na dnie duszy mroczne tajemnice, które miały tam zostać, lecz niestety ujawniają się w najgorszym momencie. 

Jej mąż Haavard pracuje w szpitalu i bardzo często trafiają na jego oddział dzieci poszkodowane w dramatach rodzinnych. Są to ofiary przemocy. Kiedy do szpitala, w którym pracuje mąż naszej bohaterki, trafia pobity czteroletni chłopczyk i wkrótce umiera, a kolejnego dnia jego ojciec zostaje zamordowany, pojawiają się domysły kto za tym stoi. A może to tylko przypadek?


Statystyki nie kłamią. Przemoc wobec dzieci jest powszechnym zjawiskiem i właśnie taki temat poruszyła autorka.
Cała akcja toczy się wokół Clary i jej męża. O Haavardzie wiemy sporo, bo wyczuwa się fakt, że jest dobrym lekarzem i troskliwym ojcem, ale o naszej bohaterce mało się dowiadujemy. Cała jej postać jest owiana tajemnicą. Wychodzi na wierzch tylko fakt, że nasza bohaterka w dzieciństwie przeszła traumę i łączy ją bardzo silna więź z ojcem. 


Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez kobietę i jej męża, ale też do głosu dochodzą inne osoby, bliskie naszym bohaterom. W całej powieści jest pięć części, które niejednokrotnie zaskakują czytelnika. Autorka bardzo sprytnie manipuluje czytelnikiem, bawi się, podkładając tropy niekoniecznie prowadzące do celu. A samo zakończenie? Ono jest niewiarygodne!

W Norwegii ta książka została okrzyknięta mianem fenomenalnego thrillera, czy ja mam podobne zdanie?
Fenomenalnym bym go nie nazwała, ale jest naprawdę świetnie przedstawiony. Intryga jest kunsztownie napisana i wodzi czytelnika za nos z premedytacją. Fajne jest to, że dajemy się wykiwać autorce. Poza tym poruszane w książce tematy zasługują również na dodatkowego plusa. Demony przeszłości, znęcanie się nad bezbronnymi dziećmi, rewelacyjne intrygi oraz całokształt tej historii sprawia, że warto ją przeczytać.

 „Odbiorę ci wszystko” to naprawdę dobry thriller z wyśmienitą wisienką na samym zakończeniu. Czytając tę historię, zastanawiamy się nad kilkoma kwestiami, kilkoma tematami i staramy się zrozumieć motyw postępowania mordercy. Bo czy mordując kogoś, kto jest katem dziecka, sami nie stajemy się katem? Czy morderstwo w imię sprawiedliwości jest zrozumiałe i wybaczalne?

Polecam!!


 





poniedziałek, 22 kwietnia 2019

„Historie miłosne” Kamila Cudnik PATRONAT MEDIALNY (PRZEDPREMIEROWO)



Wydawnictwo - Zysk i S-ka
Data wydania - 23 kwietnia 2019
Liczba stron - 416
Kategoria - Literatura współczesna




Od miłości do zdrady, od zdrady do nowego początku.



Jest to debiut dobrze zapowiadającej się autorki. 
Ja jej historią zostałam zauroczona. Mam nadzieję, że Wy również zostanie pochłonięci tą opowieścią.  



Poznajemy bohaterkę Sarę. Jest ona doktorantką na uczelni i żoną adwokata Tomasza, który ma swoją kancelarię. Oboje są młodzi, ambitni, odnoszący sukcesy. Niejeden patrzący z boku uznałby ich za idealną parę. Jak jest naprawdę? Sara nie czuje się szczęśliwą w tym związku, jej mąż mało poświęca jej czasu i bywają momenty, że wcale jej nie rozumie.  
Gdy Sara przez przypadek poznaje Sergiusza, okazuje się, że to kolega męża ze szkoły. Mężczyźni, będąc obok siebie, dziwnie się zachowują, a gdy Sara wynajmuje nowemu koledze swoje puste mieszkanie, cała sytuacja się komplikuje. Okazuje się, że mężczyźni mają niedokończone sprawy z przeszłości.

 Sergiusz jest reporterem wojennym, który wrócił z misji. To, co robi, jest godne pochwały, bo to pasja fotografowania czyni go wyjątkowym. Krok po kroku zbliża się do samotnej Sary, która czuje się odsunięta na boczny tor przez męża. Gdy pytała męża o tragedię sprzed lat, bo do tragedii właśnie doszło, nie usłyszała słowa prawdy. Ile tajemnic chowa przed nią jej własny mąż? Co się stanie, jak prawda wyjdzie na jaw?








Tytuł książki może sugerować ckliwy romans. Ja również miałam takie odczucia na początku. Gdy zabrałam się za czytanie tej historii, przepadłam. Moim zdaniem tę powieść spokojnie można nazwać literaturą psychologiczną. 
Jest tu zawarte tyle słów kluczy, że ten debiut jest jak najbardziej udany. 

 Autorka zaskakuje tematem oraz stylem pisania. Pisze bardzo lekko i plastycznie, a opisane przez nią miejsca są bardzo wiarygodne. Bywało, że momentami czułam śmigające obok mnie pociski i ludzi proszących o kropelkę wody. To wszystko wydawało się bardzo realne. Pisarka poszczycić się również może dobrą znajomością psychiki człowieka. 
Zachwyciło mnie, jak wykreowała postać Sergiusza, reportera wojennego. Obecnie na całym świecie słyszymy o różnych konfliktach zbrojnych, najczęściej we wschodnich państwach. Wiele państw zachodnich, w tym również Polska, bierze udział w misjach pokojowych, które mają na celu pomoc w stabilizacji sytuacji w zagranicznych państwach, w których dochodzi do wewnętrznych konfliktów. Nasz bohater wyrusza na misję i pokazuje nam to, co tam się dzieje. Jak człowiek człowiekowi potrafi zgotować piekło na ziemi. W jaki sposób żołnierze radzą sobie w takich warunkach, i jak to wszystko wpływa na ich psychikę.

Ja czytając tę historię, zostałam nią wręcz zahipnotyzowana. Solidna dawka emocji, jaką dostarczyła autorka, sprawiła, że nie byłam w stanie się od niej oderwać, a po skończeniu długo nie byłam w stanie zasnąć. Życie bohaterów dostarcza wiele smutków, ale też pokazuje, że nadzieja zawsze się tli.

„Historie miłosne” to historia o życiowej pasji, przyjaźni, miłości oraz o bolesnej przeszłości, od której nie można się oderwać, ponieważ kładzie się cieniem na teraźniejszość i przyszłość. To również historia o wojnie i jej demonach.
Polecam!









niedziela, 21 kwietnia 2019

„Życie w spadku” Małgorzata Garkowska — PATRONAT MEDIALNY (PRZEDPREMIEROWO)



Wydawnictwo -  Zysk i S-ka
Data wydania - 23 kwietnia 2019
Liczba stron - 340
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans



Pragnienie zemsty.
Misterny plan.
Nieoczekiwana miłość.


Książki tej autorki znam i bardzo lubię. Czytałam już kilka pozycji napisanych przez nią i wydaje mi się, że z każdą kolejną historią autorka udoskonala swój warsztat pisarski. Każda jej pozycja, jest zaskakująca i pełna tajemnic wplątanych w życie tak, że akcje stają się pełne nieoczekiwanych zwrotów. 

Zastanawialiście się nad znaczeniem słowa zemsta?
Czy naprawdę przynosi ulgę? Dlaczego się mścimy?

Poznajemy dwóch braci bliźniaków. Są podobni do siebie jak dwie krople wody. Poza tym różnią się chyba wszystkim. Od samego początku zauważalna jest nienawiść, jaka emanuje od jednego z nich. Czy zawsze tak było? Co się stało, że bracia są skłóceni?

Damian  — wyprowadził się z domu, ponieważ został oszukany przez brata w ważnej dla niego sprawie. Dodatkowo pozwolił, że ich ojciec uznał go za winnego, gdy tak naprawdę całą winę powinien przyjąć na siebie Mark. Nasz bohater nie potrafił się z tym pogodzić i odciął się całkowicie od rodziny. Zmienił nazwisko i zaplanował zemstę. Chciał poczuć wygraną, pokazać, że jest niezniszczalny. Czy mu się to udało?
Jest komputerowym hakerem i włamanie się na cudzą pocztę to dla niego pestka. Zauważa również, że jego pracodawca oczekuje od niego coraz bardziej zadziwiających zadań, skierowanych w stronę kilkunastolatków. Gdy zaczyna się temu przyglądać, odkrywa szajkę przestępczą. Co zrobi z tym odkryciem?

Mark  —  pracuje jako dyrektor w banku, ale to mu nie wystarcza. Marzy o prestiżu, o pracy w administracji rządowej i z dnia na dzień coraz bardziej zatraca się w pracy. Uważa, że pozytywne rozpatrzenie jego kandydatury to tylko formalność. Coraz mniej czasu poświęca swojej żonie, coraz rzadziej z nią rozmawia, wymigując się zmęczeniem i brakiem czasu. Czy ich związek właśnie dobiega końca? Czy zmieni coś fakt, że jego żona spodziewa się jego dziecka? Czy może da szansę czemuś, co zaczyna kiełkować w fascynującej znajomości internetowej?

Klara — żona Marka. Z pasją oddaje się swojemu powołaniu, jakim jest fotografia. Robi rewelacyjne sesje fotograficzne. Uwielbia fotografować noworodki w domu, w otoczeniu rodziny, ponieważ takie zdjęcia zachwycają naturalnością. Bije od nich ciepło i nasza bohaterka jest wręcz dumna, że potrafi zatrzymać w kadrach ulotne chwile przepełnione miłością i oddaniem dla nowego, malutkiego człowieka. Zazdrości innym parom tej namacalnej czułości i miłości do siebie i do ich maleństwa, gdy robi sesje, ponieważ sama tego nie odczuwa. W małżeństwie raczej nie jest szczęśliwa. Ze swoim mężem raczej się mijają. Czuje się oszukana przez Marka. Nie zależy mu wcale na niej, jako na kobiecie, na własnej żonie, lecz tylko na pracy, którą dostał dzięki wpływom teścia. To kocha najbardziej. 
Klara ma również wspaniałą siostrę, która występuje tutaj, jako postać drugoplanowa. 

Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Czy Damian zemści się na bracie bliźniaku, czy jednak wszystko potoczy się zupełnie inaczej, niż sobie to zaplanował? A może jednak więzy braterskiej krwi coś znaczą? 



Bardzo często słyszy się o przyjaźni bliźniąt ponad wszystko. Bardzo często zażyłość, jaka ich łączy nie mieści się innym w głowie. Nawet były baśnie, czy legendy, które to kończyły się heroiczną śmiercią jednego z nich. Czy w dzisiejszych czasach istnieje jeszcze rytuał braterstwa krwi? A co z siostrzaną miłością?
Taka więź pociąga za sobą oprócz wspomnianych cech również tę gorszą cechę. Mianowicie zdrada jednego z nich.

Zemsta zaczyna się od drobnych złośliwości, a może skończyć się na tragedii. Może więc kosztować czyjeś życie lub zniszczyć rodzinę. Rewanż ma być odpłaceniem i wymierzeniem sprawiedliwości, wyrównaniem bilansu zysku i strat i rozładowaniem takich negatywnych emocji, jak wściekłość i oburzenie. To, jak mocne jest pragnienie odegrania się na kimś, zależy od sytuacji i od tego, jak głęboko dana osoba odczuwa doznaną niesprawiedliwość.



Małgorzata Garkowska oddała w nasze ręce świetnie napisaną historię o przyjaźni, miłości i wielkich pasjach, które potrafią bardzo zdominować życie, stając się albo siłą ocalającą albo działającą destrukcyjnie. Napisała powieść o spełnionych i niespełnionych marzeniach, o skomplikowanych relacjach rodzinnych i małżeńskich. Pokazała również, jak można w życiu złapać ulotne chwile..

Muszę zwrócić również uwagę na fabułę, która według mnie jest rewelacyjnie skonstruowana. Autorce udało się zbudować rosnące napięcie i stworzyć świetne, wyraziste charaktery bohaterów. Tych pierwszo- jak i drugoplanowych. Powieść w interesujący sposób pokazuje życie człowieka zagubionego w kłamstwie, który z czasem chciałby wyjawić całą prawdę, ale nie ma już odwrotu. Czy najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa?
 
  „Wystarczył jeden drobny błąd i wszystko chwiało się, wymykało się spod kontroli. Pomyślał, że to nic dziwnego. Nie da się budować na kłamstwie. Nieważne jak misterna będzie plecionka oszustwa, wcześniej czy później jedno pęknięte ogniwo zadecyduje o losie całości. Jeden moment nieuwagi i choćby nie wiadomo jak się starał, nie zdoła już zatrzymać łańcucha destrukcji.”

„Życie w spadku” to pozycja dla tych, którzy lubią wartką akcję, zmieniającą się pod wpływem niezaplanowanych zrządzeń losu, nieprzewidywalność i zaskakujące zakończenia. Książka bardzo prawdziwa, życiowa i emocjonalna. Pokazuje nam, jak trudne niekiedy trzeba podjąć decyzje i jak niewiele trzeba, by zniszczyć komuś życie. To historia pokazująca odwagę, bo ciężko jest przyznać się do błędów, gdy zabrniemy na sam koniec ścieżki kłamstw, ale również historia o wybaczaniu i o uczuciu spełnienia. Chyba każdy z nas o tym marzy. By zapomnieć, wybaczyć wszystko co złe i żyć dalej będąc szczęśliwym.

Czekam na kolejne książki autorki. Jestem ciekawa, czym nas jeszcze zaskoczy.







środa, 17 kwietnia 2019

„Obcy powiew wiatru” Magdalena Majcher




Cykl - Saga nadmorska (tom 1)
Wydawnictwo -  Pascal
Data wydania - 4 kwietnia 2019
Liczba stron - 400
Kategoria - Literatura współczesna



Wzruszająca opowieść inspirowana losami tysięcy Kresowiaków, którzy z dnia na dzień utracili coś o wiele cenniejszego niż majątek – spokój i miejsce do życia.


Magdalena Majcher  to jedna z tych autorek, której książki polecę każdemu niezależnie od wieku. Jej powieści wzruszają, momentami pozbawiają tchu, ale są też momenty, że można się uśmiechnąć; zamknąć książkę i odetchnąć z satysfakcją, że spędziło się cudowne chwile w odległej przestrzeni literackiej, do której zaprosiła nas autorka.

W nasze ręce trafia pierwsza część nadmorskiej sagi. 
Losy bohaterów będą rozgrywać się na przełomie lat 1939 - 1949. Czyli najgorszy okres dla Polaków i ludzi przebywających na terenach, z których zostali przesiedleni. 

Główną bohaterką w tej części jest Marcjanna Zielczyńska. Poznajemy ją w momencie, gdzie zauważa ona u siebie przemijającą młodość oraz siatkę drobnych zmarszczek. Wspomina swój rodzinny dom, a nawet dwa domy. Pierwszy miała u dziadków, którzy mieszkali na wsi i posiadali spore gospodarstwo w Woli Ostrowieckiej. Razem ze wspomnieniami o domu przychodzą kobiecie na myśl zapachy i smaki. Drugi dom, ten u rodziców w Lubomlu i szczęśliwe tam dzieciństwo.
Była szczęśliwą dziewczyną, zarówno u dziadków, jak i w rodzinnym domu. Szczęście jej nie opuszczało do momentu nadejścia wojny. Wtedy to sielankowe życie nastolatki zamieniło się w strach. 
Wcześniej Ukrainiec był jak brat, ale gdy nadeszła okupacja rosyjska, już niekoniecznie bywali przyjaciółmi. Poprawne stosunki Polaków z Ukraińcami zmieniły się diametralnie i wyczuwalny jest oddech zagrożenia.

Śledząc codzienne perypetie naszych bohaterów i tego, co działo się obok nich, odczuwalne jest oczekiwanie na najgorsze. Świat, który znała Marcjanna, przestaje istnieć. Dziewczyna wraz z rodziną musi opuścić swoje rodzinne strony i wyruszyć w podróż w nieznane. Czy tam odnajdzie spokój i przetrwa najgorszy okres w historii Polski? Czy uda jej się uniknąć miejsca opanowane przez bandy, w których to w bestialski sposób traktowali ludzi? Czy wspomnienia piekła na ziemi będą jej towarzyszyć przez resztę życia? 




Szanuję tę autorkę i składam jej wielki pokłon za to, co zrobiła z historią Wołynia. Pokazała fragment wielkiej historii, która zdecydowała o życiu większości Polaków mieszkających na Kresach. Napisała ona nostalgiczną i przejmującą opowieść o świecie, którego już nie ma.


Magdalena Majcher bardzo skrupulatnie przygotowała się do podejmowanej tematyki, co zaowocowało realistyczną i interesującą fabułą. Oddała nam historię bardzo wartościową pod względem dokumentalnym. Jej bohaterowie nakreśleni zostali jak żywi. Mieliśmy możliwość przyjrzeć się ich pracy, jak organizowali wesela, święta, czy po prostu poznawali się nawzajem. Ci ludzie, nasi bohaterowie, w pewnym momencie stracili wszystko, bo taki mieli kaprys Ukraińcy, a mimo tego podnieśli się, dali radę żyć dalej. 

Stopniowe nabieranie tempa i napięcia już od pierwszych stron sprawia, że przez książkę się płynie. Ja robiłam sobie przerwy, ponieważ nie dawałam rady, łzy leciały mi po policzkach. Czytając, odczuwałam również cały wachlarz emocji; rozczulałam się, śmiałam, płakałam i byłam wściekła, na samym końcu nienawidziłam i cierpiałam. Krwawiło moje serce, widząc obraz przedstawiony przez autorkę. A opisywać obrazy to ona potrafi. Robi to tak plastycznie, że nie tylko widać obrazy, lecz nawet czuć zapachy. 

Takie historie są potrzebne. Dobrze, że autorzy nie boją się wyzwań i podejmują się trudnego tematu, jakim jest pisanie o ludziach wojny. O wysiedleńcach, którzy z dnia na dzień stracili całe dorobki, majątki, jakich dorabiali się poprzez pokolenia. Mogli zabrać tylko najważniejsze rzeczy i tułali się po obcych miejscach w koszmarnych warunkach. 

 Jest to naprawdę wspaniała książka. Tragiczna, momentami przerażająca, ale i bardzo potrzebna. Pamięć o tych ludziach, o tym, co zgotował im los i co wycierpieli, powinna do nas wracać.

 „Obcy powiew wiatru” to powieść, obok której nie przejdzie się obojętnym. Na długo zostanie w sercu i umyśle czytelnika, nie tylko ze względu na treść, ale i dojrzały, literacki styl.  To mogę Wam zagwarantować.

Polecam!




wtorek, 16 kwietnia 2019

„Bezpieczny port” Anna Karpińska RECENZJA PREMIEROWA



Cykl - Rodzinne roszady (tom 2)
Wydawnictwo - Prószyński i S-ka
Data wydania - 16 kwietnia 2019
Liczba stron - 456
Kategoria - Literatura współczesna 





Książki tej autorki to rozkosz dla czytelnika. Są bardzo ciepłe i takie życiowe.


Jest to kontynuacja powieści  „Szukając przystani”, która swoją magiczną mocą zachęciła mnie do czytania dalszych losów naszych bohaterów. 
Spotykamy ponownie Wandę i jej wnuczkę Polę w momencie, kiedy okazuje się, że dziewczynka zaginęła. Trwają poszukiwania. Pola znajduje się i bezpiecznie ląduje w ramionach babci. Nasza bohaterka po przejściach z uprowadzeniem wnuczki traci zaufanie do swojego wspólnika i odsuwa się od pracy w restauracji. Nie może nacieszyć się odnalezieniem Poli i cały czas poświęca dziewczynce. Gdy Wiktor również postanawia odejść z restauracji, Wanda wynajmuje lokal.
W życiu naszej bohaterki zaczyna się dziać, i to nie tylko dobrze. Musi ona poświęcić się dla dobra rodziny. Czy to będzie spełnienie planów, jakie miała co do swojej emerytury? Czy wszystkie złe momenty wyjaśnią się i w końcu Wanda ujrzy bezpieczny port? Czy nadal będzie dryfować na wzburzonym morzu? 





Pierwszą częścią tej serii byłam zachwycona. Doszło do tego również zakończenie, które wcisnęło mnie w fotel. To właśnie moment zaginięcia Poli sprawił, że pytałam, jak można w takim momencie zakończyć książkę?

Jest to powieść, przy której bardzo przyjemnie spędza się czas. Wciąga tak, że zanim się obejrzymy, jest już za nami połowa historii Wandy i jej wnuczki. Historia ta potrafi uderzyć w serce, wzruszyć i zmusić do przemyśleń. Napisana jest lekkim językiem, lecz z głębokim przesłaniem, dzięki czemu jest to lektura dla każdego czytelnika. Jest tu psychologiczny wątek oraz problemy, z którymi zmaga się niejedna rodzina. W której rodzinie nie brakuje tajemnic, chorób, śmierci oraz skrywanych po kątach żalów? 
Autorka moim zdaniem jest świetną obserwatorką ludzkiej duszy. Potrafi perfekcyjnie wręcz zamienić się rolami z różnymi bohaterami i oddać doskonale to, co w danej sytuacji czują.  

Dzięki tej powieści dowiedziałam się, że miasto Chełmno to miasto zakochanych. Wiedzieliście o tym? Od stuleci właśnie  w chełmińskiej Farze przechowywane są relikwie św. Walentego. Są one uznane za źródła cudów. W 1630 roku córka Jadwigi z Czarnków Działyńskiej została uzdrowiona z ciężkiej choroby. W ramach wdzięczności kobieta kazała wykonać relikwiarz ku czci świętego Walentego. Przez wiele lat nie był wystawiany dla wiernych, jednak po nastaniu mody na obchodzenie Walentynek w Polsce uroczystości związane z Dniem Świętego Walentego nabrały nowego znaczenia. W 2002 roku, po 200 latach przerwy relikwie znów zostały wyniesione na ołtarz.
Muszę chyba tam zawitać osobiście, gdyż jestem jej ciekawa. Bardzo lubię też czytać o Bydgoszczy i Toruniu, to tereny bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania. Dodatkowo autorka wspomina Toskanię. Są to obszary w zasięgu moich marzeń. Oddawałam się przyjemności czytania podczas tej lektury, naprawdę.


„Bezpieczny port” jest naprawdę świetną książką, a styl, jakim została napisana, pewnie niejednemu przypadnie do gustu. Autorka skradła moje serce już dawno za pomocą pędzla, jakim maluje swoje opisy. Są one niczym obrazy.
Dodatkowym atutem  jest akcja, która rozgrywa się w tej historii. Pokazuje nam życie, które toczy się u niejednego czytelnika. Wszystko jest dopracowane i perfekcyjnie zaplanowane. Historia naszej bohaterki Wandy jest nieprzewidywalna. Naprawdę ciężko jest przewidzieć pewne sytuacje, a zwłaszcza zakończenie.

 Książka jest godna polecenia, ponieważ daje czytelnikowi nadzieję, że w życiu są nie tylko problemy, smutki i żałoba, ale bywają też wesela i radość bycia z drugą osobą. Pokazuje, że gdzieś pośród codzienności i prozy życia znajdzie się czas na czułości i pożądanie. 

Polecam!





sobota, 13 kwietnia 2019

„Gdy opadły emocje” Aneta Krasińska (RECENZJA AMBASADORSKA)




Wydawnictwo -  Szara Godzina
Data wydania - 24 marca 2019
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans
Ilość stron - 236




Aneta Krasińska —  z wykształcenia i z zamiłowania humanistka zakochana w książkach. 
Znam i lubię książki tej autorki.
Oczywiście Wam również polecam.  

Pisarka oddała w nasze ręce książkę, która otwiera  trzytomowy cykl. Trójka przyjaciół z lat szkolnych przeżyła wstrząsające wydarzenie, które zmieniło ich życie na zawsze. Każdy kolejny tom zatem poświęcony zostanie rozterkom innej osoby. Jest to wspaniałe rozwiązanie, ponieważ śmierć jednego z paczki przyjaciół dostarcza ogromną ilość tajemnic i niedomówień. 
Jestem bardzo ciekawa, co tak naprawdę się wydarzyło.

W tej części poznajemy życie Marceliny. Jest to spokojna i ułożona kobieta, spełniona w roli matki i żony. Wychowuje nastoletnie bliźnięta i życie czasami potrafi ją przytłoczyć, zwłaszcza że jej mąż jest marynarzem i bardzo często zostaje ze wszystkim sama.  Razem ze swoją przyjaciółką wybierają się na spotkanie klasowe, dwadzieścia lat po maturze. To właśnie na tym spotkaniu otworzą się niezabliźnione rany z młodzieńczych lat naszych bohaterów. 
Za sprawą Emila, który po tragicznym wydarzeniu opuścił Polskę, a teraz wrócił, by spotkać się ze swoją dawną paczką, teraźniejszość miesza się z przeszłością. 




Najnowsza książka autorki to opowieść o życiu i śmierci. To, co przeminęło, przeplata się z teraźniejszością, delikatnie, lecz bez ubarwień. 

Śmierć bliskiej osoby jest i zawsze będzie trudna do zaakceptowania, tym bardziej, gdy ta osoba ginie nagle w niezrozumiałym przez nikogo wypadku. Wszystkie niezabliźnione rany i to, co siedzi głęboko na dnie duszy, gdy tylko znajdzie ujście, wypłynie na wierzch. Właśnie taki moment nastał na spotkaniu klasowym, gdy przyjaciele próbowali wspominać i szukać czegoś, co pomogłoby im uporać się z demonami przeszłości. 

Wiele ludzi odnosi sukces, pokazuje nam się jako szczęśliwy i spełniony człowiek, ale czy naprawdę tak jest? Nie do końca. Wiele z nich udaje kogoś, kim nie jest. Bardzo dużo osób z depresją, z ranami na sercu, wydają się optymistyczni, a co kryje się w ich wnętrzu? Nie jest łatwo wyrwać się z uścisku demonom, gdy dusza człowieka została obdarta z marzeń.

Odkryła, że to ból zmienił tego człowieka, który kiedyś kochał życie. Dzisiaj pod maską uśmiechów i rozmów krył się okaleczony wewnętrznie chłopak, który wciąż borykał się z demonami przeszłości.”


Autorka porusza również trudny temat, jakim jest brak tolerancji dla homoseksualistów. To nie są zmyślone historie, ale prawdziwe tragedie. Żyjemy w społeczeństwie, w której jakiekolwiek uczucia jednego mężczyzny do drugiego są tematem tabu, a reakcje są pełne jadu i nienawiści. 

Czy ja naprawdę chcę tak wiele? zastanawiał się na głos.   Pragnę być szczęśliwy. Dlaczego inni robią wszystko, by mi to zabrać? Nie jestem gównem bez uczuć! Ja kocham i chcę być kochany! Bez zakazów, kpin i wyzwisk pod moim adresem! Czy to dużo? No powiedzcie mi, czy to jest dużo?

Obserwując zachowania ludzi skupionych na klasowym spotkaniu, wywnioskować można, że wszystko w naszym życiu jest na pokaz. Nowe samochody, kolejne telefony i laptopy, mnóstwo niepotrzebnych gadżetów tylko po to, by chwalić się dobrobytem, którego tak naprawdę nie ma, ponieważ wszystko to brane jest na raty. Kogo tacy ludzie chcą oszukać? Czy pogoń za pieniądzem jest ważniejsza niż uczucia, które są przez nie zabijane? Co z relacjami rodzinnymi, skoro brakuje już na nie czasu? 
 
Dziś jesteśmy, bawimy się, kłócimy, pniemy się po szczeblach kariery, a jutro już nas nie ma. Cierpią bliscy, którzy pozostali, ale wspominają tylko ci, którzy szczerze kochali — odparł.

W tej powieści znajdziemy również wątek, który mnie bardzo wzruszył. Mianowicie problem samotności starszych osób.
Byłam bardzo zżyta ze swoją babcią i wszelkiego rodzaju podobne wzmianki odbieram bardzo osobiście. To prawda, że gdy zostajemy sami w czterech ścianach, bez niczyjej pomocy i obecności, zastanawiamy się nad różnymi rzeczami. To właśnie wtedy doceniamy życie. To ono uczy nas pokory i pokazuje, jak ważny jest ktoś obok. Ktoś, kto potrafi dać wsparcie. Samotność w pojedynkę to najgorsza zmora.

Historia o spotkaniu klasowym została napisana pięknym językiem. Każde słowo zostało starannie dobrane. Nie brakuje tu żalu, melancholii oraz tęsknoty. Tęsknoty za tym, co było i zostało utracone, za czymś, czego już nie ma.

„Gdy opadły emocje” to rewelacyjna, pełna emocji historia, ukazująca, co tak naprawdę powinno mieć wartość dla nas ludzi. Nie pieniądze, a przyjaźń. Nie romans, a rodzina. Nie życie marzeniami, lecz życie tu i teraz. Doceńmy to, co mamy, zamiast zastanawiać się, co by było, gdyby...

Polecam!  

piątek, 12 kwietnia 2019

„Gra w życie” Leona Deakin



Tłumaczenie -  Aga Zano
Wydawnictwo -  Burda Książki
Tytuł oryginału - Mind Games
Data wydania - 3 kwietnia 2019
Liczba stron - 386
Kategoria - thriller, sensacja, kryminał




 Autorka jest psycholożką i współpracuje z policją.
Ta książka to jej pierwszy thriller.
Jeszcze w tym roku kolejne przygody doktor Augusty.




Wkraczamy w świat literacki poznając rodzinę samotnej kobiety z syndromem stresu pourazowego po misjach w Afganistanie. Dowiadujemy się, że miała urodziny i akurat w ten dzień zaginęła. Zaginiecie zgłosiła zaniepokojona córka. Z czasem dochodzi do kolejnych zaginięć. Kolejny jest chłopak spodziewający się swojego pierwszego dziecka i pozostali: student oraz kochająca matka, mająca dwójkę małych dzieci. Wydawać by się mogło, że nic ich nie łączy, że każdy z nich zatracił się w grze. Co ma z tym wszystkim wspólnego gra? Bo każda zaginiona osoba miała akurat swoje urodziny i każda z nich dostała kartkę z tajemniczym napisem, znaleziona w ostatnim miejscu pobytu każdego z nich.
„Twój prezent to gra.
Zagraj - jeśli się odważysz.”

Policja ignoruje zgłoszenia zaniepokojonych członków rodziny myśląc, że zaginieni na własne życzenie oddalili się, by zagrać w tajemniczą grę, a gdy znudzą się nią, sami wrócą do domu. Rodziny czekające na zaginionych szaleją z niepokoju i zaczynają szukać innego rozwiązania. Do pomocy zostaje zaangażowana psycholog i detektyw Augusta Bloom. Krok po kroku zaczyna zagłębiać się ona w sprawę zaginionych osób. Im więcej się dowiaduje, tym większy niepokój zaczyna odczuwać. 
Bo ta gra staje się niebezpieczna... organizatorzy gry manipulują ludźmi, a Augusta zaczyna wyścig z czasem.


 Czy uda się jej powstrzymać machinę napędzającą grę?
A może wręcz przeciwnie, nieświadomie pomoże przestępcom? Okazuje się, że całkiem nieświadomie ci, co szukają rozwiązania, mają również coś wspólnego z przestępcami, a przeszłość łączy się z teraźniejszością.






Jest tyle najróżniejszych książek typu thriller, że ciężko wybrać tę najfajniejszą. Wymyślić chwytliwy tytuł - również trudne zadanie. Jak sobie poradziła autorka?
Moim zdaniem nieźle. Opis z tyłu książki intryguje i daje obietnicę na coś naprawdę dobrego.


Historia zaczyna się spokojnie, by z czasem rozkręcać się. Jest tak skonstruowana, by najpierw wabić mroczną tajemnicą, a na końcu wciągnąć w objęcia manipulacji i intryg, jakie zgotowała nam autorka. Trzyma w napięciu, nie daje odetchnąć ani na moment, spokojne wprowadzenie to taka cisza przed burzą, która sprawia, że ciężko jest się oderwać.

Jak dla mnie jest to dobrze napisana historia. Styl, jakim pisze autorka, jest prosty i zrozumiały, bez zbędnych ozdobników. Wszystko to, co aktualnie powinien dostać czytelnik, dostaje. Fabuła przemyślana, zwarta i konkretna, a akcja bardzo żywa. Czyta się szybko i z ogromną przyjemnością. Odkrywanie zagadki w pewnym momencie doprowadza do tego, że nic innego się nie liczy. Bohaterowie przedstawieni w zadowalający sposób. Dzięki psychologicznym wątkom mamy możliwość wejrzenia w głąb ich umysłów.

 „Gra w życie” jest wartą polecenia pozycją. Naprawdę można przy niej spędzić wyśmienity wieczór, bo tyle zajmuje jej przeczytanie. Manipulowanie człowiekiem poprzez gry to temat na czasie. Tylko strach, że tyle psychopatów kręci się wokół nas, a my o tym nie wiemy.