piątek, 15 lutego 2019

„Chłopiec z ulicy Wschodniej” Anna Stryjewska





Wydawnictwo -  Szara Godzina
Data wydania -  4 lutego 2019
Liczba stron - 176
Kategoria - Literatura młodzieżowa





To jest już kolejne moje spotkanie z tą autorką i kolejny raz jestem zauroczona jej twórczością. 
Książki, jakie pisze Anna Stryjewska są bardzo emocjonujące, wzruszające i czasami nawet szokujące. Szokuje prawda, którą autorka przemyca do powieści.



Poznajemy Gabriela w momencie, gdy już jest mężczyzną i odwiedza swoją matkę w szpitalu. Potem wracamy do jego wspomnień z dzieciństwa. Z dzieciństwa, którego lepiej nie pamiętać. Wszystkie wydarzenia z lat młodości ukształtowały go i sprawiły, że stał się szanowanym człowiekiem. Do tego miejsca, w którym aktualnie przebywa, prowadziła bardzo trudna droga. Ale tylko ten, kto się poddaje, nie zdobywa szczytów.
  
Gabryś to nieśmiały chłopak, który wraz z rodzicami mieszka w łódzkiej kamienicy w dzielnicy, którą większość omija szerokim łukiem. Jego dzieciństwo to płacz matki, brak jedzenia i wiecznie pijany ojciec. Wystraszony, w stresujących chwilach, zacinający się, w porwanych i za dużych ubraniach jest bardzo dobrym uczniem. Marzy o tym, by kiedyś zwiedzać świat. By razem z kochaną mamą popłynąć olbrzymim statkiem po oceanie. 

Ojciec chłopca pracuje co chwila gdzie indziej, ponieważ zwalniają go za notoryczne picie alkoholu. Cała złość, jaka zbiera się w ciągu dnia, zostaje wylana na najbliższych. Tych, których powinien kochać i bronić. A co robi? Bije i wyzywa. I to w najgorszym tego wydaniu.
Mama Gabrysia jest salową w szpitalu i stara się ukrywać to, co dzieje się u nich w czterech ścianach. Tylko czy wieczne siniaki i bolące ciało da się ukryć przed ludzkim spojrzeniem? Jest ona cudowną matką dla naszego bohatera, tylko dlaczego tak zaślepioną? Dlaczego jest tak bierna w związku i pozwala na takie traktowanie?




Gdy przemoc w rodzinie staje się codziennością, wtedy dom przestaje być bezpieczną przystanią. Bicie za błahy powód, krzyki, upokarzanie, zabieranie ostatnich pieniędzy, wyganianie dziecka za drzwi, gdy zimno na dworze. Takiego miejsca nie powinno nazywać się domem, lecz piekłem na ziemi.

Autorka w swej powieści pokazała bardzo aktualne problemy; mianowicie brak reakcji sąsiadów. A przecież brak jakiekolwiek reakcji, to przyzwolenie na przemoc. Nie reagując  — stajemy się współodpowiedzialni. Nie reagując, gdy krzywdzony jest słabszy  — pokazujemy, że sami jesteśmy słabi. Jak można żyć, słysząc odgłosy codziennego katowania i nic z tym nie zrobić?

Kolejnym problemem, jaki przewija się w tej historii to ten, który przeczy zdrowemu rozsądkowi. Mianowicie kobiety, które doświadczają przemocy ze strony swoich partnerów, nie potrafią od nich odejść. Tkwią w toksycznym związku, niezależnie od wyrządzonych im krzywd. Potrafią całą winę przyjąć na siebie i robić wszystko, by oprawca-kat był szczęśliwy. Dla mnie nie jest to zrozumiałe, ale ponoć miłość pozwala tym kobietom żyć w takich relacjach partnerskich. 
Skatowana kobieta i jej kochający oprawca....


„Chłopiec z ulicy Wschodniej” to bardzo mało ilościowa pozycja, ale to, jaki przekaz ma w sobie, jakie połacie emocji przekazuje, wystarczy, żeby serce czytelnika zaczęło szybciej bić. Ta ilość stron wystarczy, by czytając historię Gabriela zaciskać pięści ze złości i rozpaczy.
Autorka oddała w nasze ręce lekturę na jeden wieczór. Jest to przejmujący i wzruszający portret chłopca, który tak bardzo chciał być kochany. Chciał mieć ojca, z którym grałby w kapsle, który uczyłby go jeździć na rowerze. A co dostał?
Jest to dość smutna książka, powodująca, że niejednemu łzy polecą po policzkach. 

Polecam z całego serca!



czwartek, 14 lutego 2019

„Kwiaciarka” Anna Kasiuk




Wydawnictwo -  Czwarta Strona
Data wydania - 16 stycznia 2019
Liczba stron - 400
Kategoria - Literatura współczesna 



Nigdy nie jest za późno na zmiany.



Książki Anny Kasiuk przeczytałam wszystkie. 
Jest to jedna z autorek, którą kocham za życzliwość i wielkie serce. Jest wspaniałą osobą i taką samą pisarką.

Znacie jej książki? 


Poznajemy Judytę, zakochaną w kwiatach florystkę. Tworzenie wspaniałych bukietów jest idealnym zajęciem dla jej artystycznej duszy. Ta praca to jej wielkie marzenie, które się spełniło i dało jej olbrzymią radość.
Tak jak spełnia się zawodowo, tak w życiu prywatnym już nie jest pięknie. Od kilku lat tkwi w związku, który nie spełnia jej oczekiwań. Nie jest tak szczęśliwa, jak sobie zakładała na początku tej znajomości. Boli ją fakt, że mężczyzna, którego kocha, zdradza ją. Za namową przyjaciół dojrzewa do pewnych decyzji i postanawia zmienić ten stan w swoim życiu. 
Chce zacząć nowe życie bez bólu i kłamstw.

„Trzeba upaść, żeby mieć powody do poderwania się do lotu.(...)”

Życie pisze dla nas swój scenariusz i tak samo jest u Judyty. Na jej drodze postawił Szymona — jej miłość z lat licealnych. To była piękna miłość, ale bardzo niedojrzała jeszcze. Czy tym razem uda im się odnowić tamte młodzieńcze uczucie?
Razem z powrotem Szymona wraca do Judyty niepewność i strach. Coś miało miejsce w tamtych czasach, w czasach, gdy oboje mieli naście lat. Czy to zbieg okoliczności? Mieli o tym zapomnieć, a nie ponownie wracać do tego, co było. 
Jakie tajemnice skrywają z przeszłości? Czy Szymon rozwieje wszystkie demony, które dręczą naszą bohaterkę?



Historia Judyty to w pewnym sensie ciąg dalszy „Andromedy”. Pewne wydarzenia, które są poruszane z przeszłości, właśnie miały miejsce w we wspomnianej książce. Tę pozycję można czytać jako osobną historię, ale fajnie wiedzieć co tak naprawdę wydarzyło się wcześniej w życiu Judyty i Szymona. Można określić je jednym słowem — błędy młodości.

„Takie jest życie. Zaskakuje swoją szczodrością, ale potrafi się upomnieć o to, co jego.”

Autorka, jak ma to w zwyczaju, zaskakuje nas wątkami obyczajowymi, a nawet sensacyjnymi. U niej w powieściach nie może być piękne i gładko. Muszą być problemy i to nawarstwiające się. Demony z przeszłości muszą deptać po piętach swoim bohaterom, bo takie przecież jest nasze życie. Problemy są w naszej codzienności i tylko od nas zależy, jak sobie z nimi poradzimy. 

Książek, które poruszają i skłaniają do przemyśleń, na rynku wydawniczym jest pełno. Poruszają one struny wrażliwości czytelnika wywołane samą treścią. Lecz tylko nielicznym udaje się dotknąć w czytelniku strunę empatii, która działa pod wpływem impulsu płynącego od bohaterów. I to autorce się udało.
A bohaterowie w tej powieści są bardzo fajnie zarysowani. Można ich polubić, aczkolwiek czasami ze złości zgrzytamy zębami. Tempo akcji rośnie wraz z rozwojem sytuacji. Na początku nic się nie dzieje, by na końcu pędzić niczym rozgrzana do czerwoności lokomotywa. To właśnie uwielbiam w prozie tej autorki. Potrafi ona porwać czytelnika w swój magiczny, ale i jakże prawdziwy świat, w którym stykamy się z jej bohaterami i nią samą. Bo przecież jakaś cząstka autora zostaje w książce.






Jeśli nie znacie autorki i jej książek, to musicie koniecznie nadrobić. Ma ona w swoim dorobku trochę magii, sensacji, obyczajówki, romansu; cały wachlarz emocji.

Polecam!
Książka daje do myślenia, szczególnie na temat własnego życia. 
Naszego tu i teraz.






środa, 13 lutego 2019

„Strata” Iwona Wilmowska



Cykl -  Prywatne śledztwo Agaty Brok (tom 3)
Wydawnictwo -  Axis Mundi
Data wydania - 24 października 2018
Kategoria - thriller/sensacja/kryminał
Ilość stron - 236



Jest to już trzeci tom serii kryminalnej.
Każda część opowiada o innym przypadku morderstwa, ale najlepiej jest czytać wszystkie części po kolei. 
Szkoda, że autorka napisała tylko trylogię, bo zabawa w prowadzenie śledztwa razem z bohaterką jest rewelacyjna.  
A może piszą się kolejne części?


Nasza bohaterka, odważna i żywiołowa Agata, ma smykałkę do rozwiązywania zagadek różnego rodzaju i od pewnego czasu próbuje swoich sił w kryminalnych śledztwach. Najpierw za namową znajomych i rodziny, a teraz już za potrzebą charakteru. Agata jest dociekliwa i cierpliwa, a to pomaga w schwytaniu przestępców.

W pierwszych częściach dziewczyna poznaje kolegę z pracy i nawiązuje się między nimi nić sympatii, potem miłości, a teraz okazuje się, że Agata jest w ciąży. Jest w domu i zwyczajnie się nudzi. Pewnego razu widzi zbiegowisko, postanawia przyjrzeć się sprawie. Okazuje się, że doszło do zamarznięcia mężczyzny, który był pod wpływem alkoholu.
Ostatnio głośno jest o tego typu sprawach i bardzo dobrze. Ku przestrodze innym.

Gdy nasza bohaterka zagłębia się w sprawę śmierci lokalnego pijaczka, okazuje się, że to nie był wypadek. To coś więcej. Zaczynają się poszlaki prowadzące do posądzenia osób trzecich.  Czy Agata powinna mieszać się w to śledztwo? Może dla dobra dziecka powinna sobie odpuścić?


 
Autorka pisze te historie w jakiś magiczny sposób. Czytałam ze świadomością, że to ostatnia część, i było mi jakoś smutno. Bohaterowie przedstawieni są w taki sposób, że ma się wrażenie, iż znamy ich jak sąsiadów. Agata jest taka normalna, zwyczajna, niczym koleżanka zza miedzy. Zresztą cała reszta bohaterów dalszego planu pokazuje nam, jak wygląda środowisko małej miejscowości. Tutaj każdy wszystko wie o każdym. Takie właśnie są uroki wsi czy dzielnic. Plotki lecą lotem błyskawicy, ale też, gdy trzeba, cała okolica pomaga, gdy tego sytuacja wymaga.
Fabuła tej lektury jest świetnie zarysowana, nie ma miejsca na nudę. Dialogi poprowadzone po mistrzowsku. Styl lekki i prosty, przez co całą serię szybko się czyta i co najważniejsze  — z ogromną przyjemnością.

„Strata” to rewelacyjny kryminał z nieskomplikowaną fabułą. Na relaks czy zapomnienie o smutnych sprawach idealna. Gwarantuję, że zapomnicie o tym, co was otacza i dacie się porwać zabawie kryminalnej, którą zaczęła Agata Brok.
 
Czyta się jednym tchem. 
Polecam!

 





„Jej portret” Anna H. Niemczynow



Data wydania - 30 stycznia 2019
Liczba stron - 400
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans
Wydawnictwo - Filia

 

Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty… 


Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt
To prawda niepotrzebna wcale mi
Gdy nie po drodze będzie razem iść...
Uniosę Twój zapach snu.
Rysunek ust, barwę słów
Niedokończony, jasny portret Twój...
 


Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i muszę przyznać, że bardzo owocne.
To, co zrobiła ze mną Anna, starczyło, bym zamówiła jej wcześniejsze książki. Jestem ich bardzo ciekawa.

Poznajemy spełnioną kobietę Maję. Wydaje się, że ma wszystko. Pracę, w której się spełnia i która daje jej godne wynagrodzenie, kochającego ją męża oraz czwórkę wspaniałych dzieci. Wymarzony dom, luksusowe samochody i panią do sprzątania, która z czasem staje się nianią. Tylko - czego kosztem? No bo przecież nie może być w życiu idealnie. 

Pewnego razu postanawia pojechać w samotną podróż w poszukiwaniu inspiracji do napisania nowej książki. Nieoczekiwanie spotyka swoją pierwszą miłość. Na nowo odżywają w nich dawne wspomnienia i to, czego doświadczali wiele lat temu. Budzą się w nich młodzieńcze demony i namawiają do złego. To on, Daniel, zostawił ją kiedyś rozkochaną bez słowa wytłumaczenia. Uczucie, które odkryła w sobie na nowo Majka, sprawia, że jej serce rozpada się. Czuje, że to jest jej prawdziwa miłość, miłość, która powinna trwać do dzisiaj, a nie jakieś dwadzieścia lat wcześniej. Co zrobi Majka? Jakie podejmie decyzje?




Książka jest napisana w rewelacyjny sposób. Ja odebrałam ją bardzo emocjonalnie. Szarpały mną takie emocje, że najpierw kręciłam głową, bo nie rozumiałam postępowania Majki, a potem tak bardzo rozumiałam naszą bohaterkę. Jakie te sytuacje są prawdziwe. Jak często dotyczą nas samych.
Zastanawialiście się, dlaczego dochodzi do rozpadów w związkach? Dlaczego powstają kryzysy w idealnych parach? Zawsze wina leży po obu stronach, tak mówią. Ile jest w tym prawdy? 


Kiedy kobieta odchodzi od męża, zostawiając majątek i stabilizację dla nowego partnera, otoczenie puka się w czoło. Zastanawiają się, jak mogła to zrobić, obwiniają. Nie zdają sobie sprawy z tego, że najczęściej kryje się za tym ogromna, niezrealizowana potrzeba miłości. Nie widzą prawdy. Tego, co kryje się za czterema ścianami domu. Bo kobieta potrzebuje obok kogoś, komu może się zwierzyć ze swoich problemów, wesprzeć się, gdy upada, czułości i zrozumienia, gdy jest jej źle. Co z tego, że ma majątek, luksusy, jeśli obok jest wiecznie zapracowany i nieobecny mąż. On to robi w imię miłości, dla rodziny, dla lepszego komfortu. Tylko czy to w związku jest najważniejsze?

 Rodzina jest jak gałęzie drzewa. Wszyscy rośniemy w innych kierunkach, lecz zawsze łączą nas korzenie.

„Jej portret”,  jak napisała sama autorka, jest ku przestrodze wszystkim tym, którzy myślą, że jeśli raz zdobyli miłość, mają już ją zagwarantowaną dożywotnio. Uzmysławia nam również to, że nie warto oceniać zachowania innych kobiet. One wiedzą, co dzieje się u nich w domu, za czterema ścianami, i wiedzą, czego od życia jeszcze oczekują. 

Książka w cudowny sposób pokazuje nam, że nic w życiu nie jest dane nam na zawsze. Jak ważna jest w życiu miłość i potrzeba bycia kochanym. Jest to powieść o ludzkich sercowych dramatach oraz poszukiwaniu własnych ścieżek, które nie zawsze bywają proste.

Dziękuję autorce za te cudowną historię, która po części mogłaby być moja. Pewnie wiele kobiet będzie mogła utożsamiać się z Mają. Tylko czy będzie w nas tyle samo siły i determinacji, by walczyć o lepsze jutro?
Zakończenie powala, ale to tylko dodaje smaczku całej tej powieści.

Polecam!


 

wtorek, 12 lutego 2019

„Winna” Alicja Sinicka PRZEDPREMIEROWO




Wydawnictwo -  Wydawnictwo Kobiece
Data wydania - 13 lutego 2019
Liczba stron - 416
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans




Pragnęła miłości!
Pragnęła szczęścia
Wpadła w pułapkę...



Alicja Sinicka to autorka rewelacyjnej książki pod tytułem Oczy wilka.
Gdy tylko usłyszałam o jej kolejnej pozycji, wiedziałam, że muszę ją mieć.

Poznajemy dwudziestopięcioletnią psycholog, która prowadzi spokojne życie. Na imię ma  Wendy. Czuje się winna, ponieważ po otrzymaniu prawa jazdy wsiadła do auta ojca i pojechała z młodszym bratem na autostradę. Doszło do wypadku, w którym zginęli sprawca i jej brat. Od tamtej pory jej rodzina rozpadła się emocjonalnie. Nie potrafi dojść do porozumienia z własnym ojcem. Jej mama natomiast zamknęła się w swoim świecie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z uczuciami.

Wendy spotyka się ze świetnym chłopakiem, który jest pracownikiem jej ojca i tworzą naprawdę dobrze dobraną parę. Sielanka trwa do czasu, gdy dowiaduje się o jego zdradzie. Kolejny cios w jej serce. Znowu jest winna, bo to przecież ona do tego doprowadziła.

Ludzie za bardzo ufają pozorom, patrzą, ale nie widzą, słyszą, ale nie słuchają, czują, ale nie rozumieją.

Wygląda na to, że cały jej świat, który skrupulatnie buduje, zawsze burzą mężczyźni. Zawsze ci najbliżsi.
Gdy poznaje młodego żołnierza, ma nadzieję na lepszy los. Jim jest wspaniały, troszczy się o nią i daje jej to, czego bardzo potrzebuje — miłość. Pomaga jej zapomnieć o niewiernym partnerze.
Wendy nie zdaje sobie sprawy, że ten mężczyzna doprowadzi do tego, że będzie kolejny raz winna. Kolejny raz będzie miała co sobie zarzucać. Taki widocznie los naszej bohaterki. Jakie zamiary ma nowy przyjaciel kobiety?
Czy gdy rodzicom zacznie dziać się krzywda, stanie za nimi czy przeciw nim?





Jest to wspaniały romans z wątkiem sensacyjnym.
Naprawdę dużo się tutaj dzieje. Początkowo jednostajna akcja rozwija się w pełną podstępów i tajemnic walkę o życie. Spragniona miłości Wendy nie zauważa, że z romantycznych uniesień nie zostaje nic, natomiast wszystko staje się mroczne i zawikłane, a niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem.

Niesamowita książka i bardzo adekwatny tytuł.
Wszystko zaczęło się od śmierci młodszego brata Wendy. Wypadek pozostawia nie tylko piętno na zdrowiu fizycznym; ma również długofalowe konsekwencje dla psychiki. Brak rozmowy z rodzicami nie ułatwia pozbycia się poczucia winy, a wręcz powoduje jego przyrost. Brak wiary w siebie bardzo często doprowadza do niemiłych sytuacji, a zachwianie samooceną wzrasta.

 Jest taka skłonność w ludzkim umyśle, wynikająca z potrzeby akceptacji. Polega na tym, że lgniemy do ludzi, którzy często nas krzywdzą, ale od czasu do czasu potrafią sprawić, że czujemy się doceniani i wartościowi. Lgniemy do nich bardziej niż do tych, którzy zawsze są troskliwi i wyrozumiali.

Autorka oddaje w nasze ręce świetnie napisaną intrygę. Pełno tu wartkiej akcji, momentami sprawiającej, że nasze serce przyspiesza, a czasami zamiera. Bohaterowie są bardzo ciekawie zarysowani. 
Z przyjemnością odkrywałam kolejne sceny odgrywające się w tej powieści. Książkę czyta się znakomicie, gdyż jest napisana pięknym językiem. Czytając, docierają do nas przeplatane w zdarzeniach mądre słowa, pełne psychologicznych znaczeń. Fabuła intrygująca, wywołująca wszelkiego rodzaju emocje.


„Winna” to romans, w którym prym wiedzie wątek sensacyjny. Nic tutaj nie jest oczywiste. Wydaje się nam, że jest pięknie, a za chwilę boimy się o życie bohaterów. Człowiek jest istotą stadną i by być z kimś szczęśliwym, nie zagłębia się w dziwne zachowania, sprawiające, że czasami zapala się czerwona lampka”.

Polecam!






„Nasze własne piekło” Natalia Nowak - Lewandowska PRZEDPREMIEROWO




Wydawnictwo: Pascal
Data wydania - 13 lutego 2019
Ilość stron - 300
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans 






Uwielbiam książki tej autorki, za każdym razem napisana przez nią historia rozrywa mi serce.
Tym razem jest tak samo.

Natalia kiedyś była recenzentką, teraz jest już autorką sześciu książek. Wszystkie są wysoko oceniane.


 Namiętność, która zwycięża uprzedzenia...

Poznajemy Ninę, skrzypaczkę, która przez swoje roztargnienie poznaje taksówkarza, przystojnego Artura. Ona z dobrego domu, rozsądna i ułożona panna, on tajemniczy, z trudną przeszłością i jeszcze bardziej mroczną teraźniejszością. Ona delikatna, dająca się prowadzić i on, pewny siebie mężczyzna, który niczego i nikogo się nie boi. Bardzo wiele ich dzieli i zdają sobie z tego sprawę, ale właśnie to działa na nich jak magnes...
Czy poradzą sobie z przeciwnościami, jakie serwuje im samo życie? 
Czy Artur zdoła odciąć się od swojej mrocznej przeszłości dla wspólnej przyszłości?






Historia, którą mamy przed sobą, pochłania od pierwszych stron, a dla tych, którzy mieszkają w Łodzi, to będzie cudowne doznanie. Ja znam to miasto tylko trochę, ale w opisywanych miejscach byłam i wyśmienicie się czułam, wyobrażając sobie bohaterów spacerujących w tych właśnie miejscach. Opisy są bardzo plastyczne, zachęcające do rozbujania własnej wyobraźni. Przesiąkamy cudownym klimatem Łodzi  i cudownych zakamarków, jakie się tam znajdują. Otacza nas ciepło bijące z połączenia siły naszych bohaterów, ponieważ autorka bardzo wnikliwie opisała wzajemne relacje Niny i Artura. Bardzo wyraźnie czuć namiętność, jaka przebiega między tą wyjątkową parą. Czy to prawda, że przeciwności się przyciągają i sprawiają, że miłość się uzupełnia? Dzięki obustronnej narracji mamy możliwość poznania tej pary w odpowiedni sposób.
Pomijając charakter postaci, wątek grup przestępczych, który występuje w tej historii, oplótł mnie i wciągnął na tyle, że nie oderwałam się od książki aż do momentu zakończenia jej.

 Autorka pokazuje nam, jak wygląda toksyczna relacja Niny z jej matką. Zadawaliście sobie pytanie: kiedy ambicja rodziców nas buduje i pcha do przodu, a kiedy niszczy?
Przecież dziecko nie jest własnością rodzica. Nie może spełniać jego niespełnionych marzeń i planów.



 „Nasze własne piekło” to lektura poruszająca, bardzo emocjonalna, z powalającym zakończeniem, które sprawia, że zamykamy książkę z myślą „Nie...Tak nie może się skończyć!”
Kiedy kolejna część?

Polecam!!




poniedziałek, 11 lutego 2019

„Twarzą w twarz” Agata Suchocka PRZEDPREMIEROWO





Cykl - Daję Ci wieczność (tom 2)
Wydawnictwo -  Initium
Tytuł oryginału - Face to Face
Data wydania -  14 lutego 2019
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans 





Miłość silniejsza niż czas i śmierć!


Jest to druga część bardzo oryginalnej serii, która na pewno jest inna od tych, które zalewają rynek czytelniczy. 

  
W pierwszej części, która jest bardziej mroczna, poznajemy Lothara oraz  Armagnaca i ich przyjaciół. Wiktoriański Londyn, ciemne, pełne tajemnic mroczne uliczki i ich zakamarki oraz rozwiązłe towarzystwo sprawiają, że niejednokrotnie dreszcz niepokoju przebiega po plecach. Co tam się dzieje! Musicie się sami przekonać.


W tej części natomiast jest już bardziej współcześnie. Niektórzy nie będą w stanie sobie z tą nowoczesnością poradzić. Gdzie naszym czasom do wiktoriańskich ulic Londynu...
Lothar został opuszczony przez swojego mentora i przyjaciela. Opłakuje go bardzo długo. Jest to ogromna strata dla niego i przechodzi wszystkie fazy żałoby. Czuje się porzucony, zapomniany, wściekły, pełen furii. Postanawia pojechać do przyjaciół, by tam wypłakać swój żal i ból po stracie bliskiej mu osoby.
Wyrusza do Ameryki, potem do Europy, ciekaw odpowiedzi na nurtujące go pytania. A jest ich tyle w głowie naszego bohatera, że znalezienie na każde z nich odpowiedzi może mu trochę zająć. Czy znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania? Czy w postaci młodego jazzmana, którego spotka na swojej drodze, odnajdzie bratnią duszę?




Agata Suchocka  oddaje w nasze ręce nasyconą emocjami wyśmienitą powieść. Jest tu wszystko to, co sprawia, że książka fascynuje, otacza nas swoją mroczną magią i wciąga niczym wir w rzece. By wydostać się na wierzch, musimy balansować na krawędzi razem z Lotharem, brać udział w perwersyjnych zabawach, niekoniecznie typu kobieta — mężczyzna. To wszystko nie przeszkadza nam w poznawaniu wspaniale opisanych miejsc i poznawaniu bardzo dobrze wykreowanych bohaterów z pierwszego, jak i drugiego planu.
Powieść od czasu do czasu osnuta jest mgłą muzyki.





Zapewniam Was, że jest to naprawdę kawał dobrej literatury. Autorka z rozmysłem używa wysublimowanego języka, pozwalając na to, byśmy mogli cieszyć się magią słowa pisanego oraz raczyli się ucztą rozpalającą wszystkie zmysły. Dla mnie to jest prawdziwa uczta literacka. Po przeczytaniu książek Agaty Suchockiej ciężko czyta się potem inne pozycje. Tu jest wszystko dopracowane, konstrukcja oparta jest na solidnych fundamentach, postaci bardzo charakterystyczne, co sprawia, że zapadają głęboko w pamięć i ciężko o nich zapomnieć.

„Twarzą w twarz” to pochłaniająca bez reszty historia. Wyłaniający się z niej mroczny i tajemniczy klimat przesiąknięty pożądaniem otacza nas i zostawia tylko głód i ochotę na więcej.


 Trudno było mi pożegnać się z tą lekturą. Spędziłam z nią  wspaniały wieczór i do tej pory czuję niedosyt.