środa, 4 października 2017

„Niczemu winne” Anna Krzyczkowska

„Niczemu winne”  Anna Krzyczkowska 

Wydawnictwo - Szara Godzina
Data wydania - 25 września 2017
Liczba stron - 320
Kategoria - literatura współczesna 


Moja ocena 7/10 - bardzo dobra


Szczęście nie zawsze można urodzić. Bywa, że trzeba je pochować.
Laura od lat jest mężatką. Na pozór spełniona i szczęśliwa, z dnia na dzień coraz silniej odczuwa emocjonalną pustkę. Wydaje się jej, że wszystkie prawdziwe uczucia zatrzasnęła wiekiem białej trumny niewielkich rozmiarów. Mimo to uśmiecha się i zawodowo doradza innym, jak się podnieść po upadku.
Strata, rozczarowanie, bolesne wejście w dorosłość, wulkan miłości, namiętności, nadziei i walki ulokowane w krainie smutku, którą należy ukryć przed światem. Jak się w tym odnaleźć?


źródło opisu: http://www.szaragodzina.pl
źródło okładki: http://www.szaragodzina.p



Anna  Krzyczkowska — pasjonatka psychologii i zagłębiania najciemniejszych zakamarków nie tylko ludzkiego umysłu. Miłośniczka zwierząt, u której szczególne miejsce w sercu zajmują boksery oraz devon rex'y. Od 2012 roku związana z Fundacją SOS Bokserom. 

Żałoba po śmierci dziecka nigdy się nie kończy. 
I nie jest ważne, czy dziecko w chwili śmierci było dorosłe, tydzień wcześniej rozpoczęło naukę czy nie dożyło narodzin. Rodzice borykają się z poczuciem przegranej i bardzo często zadają sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego ja?

Laura — nasza bohaterka — straciła swoje dziecko w piątym miesiącu ciąży. Jednego dnia cieszy się życiem, kupuje ubranka dla synka, a kolejnego patrzy, jak krew spływa po kafelkach łazienki. Załamuje się.
Proces przeżywania straty bliskiej osoby wyzwala wielorakie emocje w tym żal, smutek, gniew, poczucie winy. Kobieta zatapia się w czarnej rozpaczy i coraz silniej odczuwa emocjonalną pustkę. 
Razem z mężem ponownie starają się  o dziecko, ale organizm odmawia posłuszeństwa. Do stresu związanego ze śmiercią dochodzi jeszcze brutalny fakt z życia naszej bohaterki, który miał miejsce dawno temu, gdy była nastolatką. W zranionej psychice następuje blokada.


 "(...) Wszystko się psuje, niszczeje, gnije i wygasa. To, co wydaje się najpiękniejsze, niesie ze sobą największe zniszczenie. To, co świat zdobi, po czasie zamienia go w zgliszcza. Ciche morze nagle podtapia nadzieję, topi sens życia i ciągnie na dno zwalniające serce. Ciepły ogień wypala namiętność i zwęgla wszystkie obietnice. Ziemia, stabilna i pewna, osuwa się spod stóp. I pełen wiary człowiek zatraca się w cierpieniu.(...)"

Laura ma też młodszą siostrę Karolinę, z którą są same kłopoty. Ucieka z domu, pije, sprawia ogromne kłopoty oraz prowadzi niezbyt grzeczne życie.
Wiadomość o jej ciąży wszystkich zaskakuje. 
Rodzi zdrowego synka, a Laura dzięki opiece nad małym Kacperkiem, doświadcza namiastki macierzyństwa, jednak cały czas marzy o swoim dziecku. 
Marzenie z czasem się spełni, ale nie tak, jak powinno.





Jest to debiut literacki Anny Krzyczkowskiej. 
Jak dla mnie, jest on bardzo dobry. Sięgając po niego, kompletnie nie spodziewałam się tak dobrej lektury. Historia na pozór prosta, ale jakże głęboka w swoim przesłaniu. Pokazuje nam, że trzeba cieszyć się życiem, gdyż nie wiadomo, kiedy będziemy musieli się z nim rozstać przez chorobę, a przecież na nią nikt nie ma immunitetu.

Fabuła książki opowiada o różnych odcieniach miłości oraz kobiecości. O macierzyństwie i o wyborach, jakie musi podjąć matka. O kobietach zdradzanych i ich psychice, gdy dowiedzą się prawdy. Oraz o kobietach lekkich obyczajów, które żyją z dnia na dzień.
Napisana jest pięknym i płynnym językiem, dzięki czemu czyta się ją niesamowicie szybko i przyjemnie. 
Czytając tę książkę, niejednokrotnie miałam łzy w oczach. Roniąc łzy, robi się jednocześnie ciepło na sercu. Jest to książka ciepła i emanująca spokojem.

 "(...) Nadmiar — to takie niebezpieczne słowo. Czasem szczypta szczerości może wywołać niestrawność. Tak łatwo jest sprawić, że życie stanie się gorzkie, choćby się naprawdę brało w palce. I choćby się później łapczywie rzucało na każde ziarenko słodyczy, to smaku życia można nie odzyskać.(...)"

„Niczemu winne” to lektura wzruszająca i piękna — dzięki smutkowi. Radosna i wesoła — dzięki normalności. 
Magiczna — dzięki przesłaniu.
Co tu dużo pisać, jest to bardzo dobra książka.
Polecam!

Kupując tę książkę, przekazujesz 1 PLN na rzecz Fundacji SOS Bokserom – www.sosbokserom.pl
Gdyby ktoś chciał, polecam bloga autorki 
www.wypisz-wymaaaluj.blogspot.com 





Za możliwość zrecenzowania dziękuję 


12 komentarzy:

  1. Wow, skoro wywołuje aż takie emocje to zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też muszę ją przeczytać ;) Skoro polecasz, na pewno jest warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proste historie często są najlepsze :) Nie ma nic przyjemniejszego, niż udane debiuty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa książka :) Dziękuję za recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno piękna historia, ale chyba dla mnie zbyt smutna

    OdpowiedzUsuń