czwartek, 16 lutego 2017

"Niebo dla akrobaty" - Jan Grzegorczyk

"Niebo dla akrobaty"


Wydawnictwo - Znak
Data wydania - 2006 
Liczba stron - 264
Kategoria - Literatura piękna

Moja ocena 7/10 - bardzo dobra


Nowa książka Jana Grzegorczyka, autora bestsellerowych powieści Adieu i Trufle, to historia kilkunastu postaci, połączonych wspólnym problemem: chorobą ich samych lub ich bliskich. Akrobaci to książka o sile charakteru, wierze, radości życia, przyjaźni i solidarności.

Jan Grzegorczyk - (ur. 1959) - pisarz, publicysta, tłumacz, autor scenariuszy filmowych i słuchowisk radiowych.

 

 

 To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i od razu bardzo udane.

 Jest to bardzo dobra książka, składająca się z 10 opowiadań związanych z cierpieniem, chorobą i śmiercią. Akcja książki dzieje się w hospicjum, gdzie bohaterowie przeżywają swoje ostatnie chwile. Hospicjum kojarzy się z bólem i śmiercią, jakby nic poza cierpieniem tutaj nie było. Rzeczywistość jest jednak inna, tutaj przebywają ludzie chorzy, dla których nie ma już medycznego ratunku. To taki przedsionek nieba?

W tej książce autor umieścił przeróżne postacie, od profesora muzyki, młodego nastolatka, aż po kloszarda. Historie każdego bohatera  różnią się czasami diametralnie, ale spotykają się oni wszyscy połączeni chorobą. Najwspanialszą osobą, jaką pokochałam od pierwszej strony, jest przebywający tam kapelan. Ksiądz z duszą na ramieniu. Takich ludzi spotkać na swojej drodze, to samo szczęście. Opowieści opisane są z różnego punktu widzenia: opiekunek, lekarzy, pielęgniarek i wolontariuszy.

Tutaj słowo hospicjum oznacza gościniec, miejsce, w którym otacza się potrzebującą osobę opieką i troską. Pielęgniarki i lekarze są wspaniali. Śmierć nie musi boleć. Jednym słowem-przygody tutaj opisane to historie ludzi nieuleczalnie chorych, którzy pokazują nam, że jednak można hospicjum nazwać  miejscem szczególnym i  magicznym.

 

 "Ludzie rozpaczają nad krótkością życia, dlaczego nie rozpaczają nad jego bylejakością?"

 

Jest to poruszająca serce pozycja. Wzruszająca i uzmysławiająca, jakie życie mają ludzie opuszczeni przez rodzinę. Niejednokrotnie zostają sami ze swoją chorobą i strachem przed śmiercią. Mną targały przeróżne emocje-śmiech i łzy, a nawet niedowierzanie...

Autor poruszył bardzo trudny temat, zmuszając czytelnika do refleksji, wiary w marzenia oraz przewartościowania swojego życia. 

 

"(...) A najważniejsze w nich jest to, że są. Wcale nie muszą się spełniać."

 

Wiele tu mądrości i słusznych obserwacji, wiele różnych emocji i wielka siła do czynienia dobra.

W tej powieści czytelnik  przeżywa losy każdego z bohaterów od czasów choroby aż do śmierci, tak pięknie jest tu ujęte życie, miłość i sama śmierć.

 Za możliwość przeczytania tej pięknej i wzruszającej książki dziękuję autorowi. Również za cudną dedykację ;)

 

21 komentarzy:

  1. Książek Pana Jana Grzegorczyka przeczytałam jeszcze kilka oprócz tej, o której piszesz.
    Szczególnie zaczytywałam się we wszystkich częściach...Przypadków księdza Grosera,oprócz tego "Chaszcze" , "Puszczyk" .Należy autor do moich ulubionych i pewnie tak już zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w domu "Chaszcze" ale nie czytałam . Teraz już i mój będzie ulubiony heheh

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałem o autorze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości autora, ale na chwilę obecną nie dam rady sięgnąć po powyższa książkę, ponieważ najpierw muszę ogarnąć inne zobowiązania czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to bardzo dobrze :)
      Serdeczności!

      Usuń
  4. Ta książka jest jeszcze przede mną, a słyszałam o niej dużo dobrego, zbiera pozytywne recenzje. Podobno wzruszająca i chce się po niej zmieniać życie :). Lubię takie tytuły, teraz też po Twojej recenzji spodziewam się czegoś bardzo wartego uwagi. Pozdrawiam :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Mocne przesłania, odwołujące się do tego, co w ludzkim życiu najważniejsze, a to zawsze ciekawi czytelnika, który chce wynieść z książki coś więcej niż tylko rozrywkę czytelniczą. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak. Duchowość, myśl o życiu i śmierci, to zawsze ciekawy temat ;)

      Usuń
  6. Twoja recenzja przypomniała mi, że w taki sposób właśnie widziałam hospicjum, gdy przebywała tam moja babcia. Przeczytam tę książkę na pewno. Bardzo chciałabym pokazać ją też wszystkim tym, którzy uważają, że oddanie bliskiej osoby do hospicjum to wygodnictwo i obojętność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Hospicjum to piękne miejsce ;)

      Usuń
  7. Pół roku temu okazało się że mój tata jest ciężko chory. Bardzo złośliwy rak żołądka, przeżuty i w efekcie zwał serca. Od stwierdzenia choroby minął niecały miesiąc, i tata odszedł. To zdecydowanie nie jest książka dla mnie. Przynajmniej na chwilę obecną.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podejrzewam, ze to ważna i bardzo wzruszająca książka. Kiedy bohaterami są ludzie na pograniczu życia i śmierci, to wszystko jest ostateczne. DO takiej lektury trzeba się przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale jest to książka bardzo ciepła, dodająca wiary

      Usuń
  9. Strasznie żałuję, że nie trafiłem na tę recenzję jakiś miesiąc wcześniej, kiedy zbierałem materiały do scenariusza filmu :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna recenzja. Mimo, że to opowiadania, a ja wolę powieści - przekonałaś mnie do lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już dawno. Moim zdaniem świetna książka.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń