niedziela, 24 września 2017

„Jutro będziemy szczęśliwi” Anna Dąbrowska

„Jutro będziemy szczęśliwi” Anna Dąbrowska 




Wydawnictwo - Zysk i S-ka
Data wydania - 11.09. 2017
Liczba stron - 304
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans 


Moja ocena 7/10 


Życie pisze własne scenariusze
Trzy lata – już tyle czasu Zuza próbuje poskładać swoje życie od nowa, ale w tej skomplikowanej układance wciąż brakuje najważniejszego elementu – jej wielkiej miłości. Adam zniknął bez słowa pożegnania, zostawiając ją samą, ze złamanym sercem.

Kiedy Zuza postanawia zmienić swoje życie, zjawia się Adam. Czy dziewczyna będzie w stanie spojrzeć w oczy ukochanego, który tak boleśnie ją zranił? Czy tajemnica, którą skrywa Adam, stanie się przeszkodą w drodze do miłości?

Jutro będziemy szczęśliwi to książka, która rozgrzeje cię jak ciepła herbata z miodem, cytryną… i gwiazdką anyżu.
źródło opisu: opis od wydawcy

źródło okładki: Wydawnictwo Zysk I S-ka



Anna Dąbrowska zachwyciła mnie swoją wcześniejszą książką „W rytmie passady”, a jak było tym razem?

Tym razem mamy całkiem inny rodzaj powieści. Mamy cudowną historię o miłości i tęsknocie.

Czym objawia się zakochanie i miłość? 
Brakiem apetytu, bezsennością, przyrostem energii oraz kłopotami z koncentracją i uporczywymi myślami o obiekcie zakochania. 
Czym objawia się tęsknota po rozstaniu?
A co jeśli ktoś, w kim jesteśmy szalenie zakochani, opuszcza nas praktycznie z dnia na dzień bez słowa wyjaśnienia oraz nie podaje żadnego racjonalnego argumentu? Nie odbiera telefonów ani nie daje znaku życia?
Szaleństwo i rozpacz gwarantowane, prawda?

"(...)Życie nie polega na cofaniu się, tylko na zawracaniu i wybraniu odpowiedniej drogi, gdy ścieżki prowadzą donikąd.(...)"

 Mijają trzy lata od momentu, gdy Zuza została sama, ze złamanym sercem, zostawiona bez słowa pożegnania przez swoją jedyną i największą  miłość — Adama.
Wieś, gdzie mieszka nasza bohaterka, leży na zachodzie Polski i została nazwana przez  Zuzę ''Urokliwe".
O wielkiej miłości Adama i Zuzy dowiadujemy się ze wspomnień, które są pisane inną czcionką. Byli dla siebie wszystkim i spędzali ze sobą każdą wolną chwilę.
Gdy nasza bohaterka pogodziła się ze swoim losem i tęsknotą, zamierzając rozpocząć nowe życie w Szczecinie, zjawia się On.
Co takiego się stało, że Adam zniknął bez słowa?  Czy będą jeszcze razem szczęśliwi? Czy warto dawać kolejną szansę komuś, kto bez słowa znika, łamiąc innym serce?



Akcja książki dzieje się od 30 listopada do 30 grudnia, czyli raczej zimowe i świąteczne klimaty. To nic, że aktualnie mamy jesień, w niczym to nie przeszkadza. Zapachy, które wylatują z kart tej powieści, sprawiają, że chce się ją po prostu czytać. Anyż, wanilia, imbir, zapach pierników, któż z nas nie kojarzy takich aromatów właśnie z okresem świątecznym. A same święta to szczególny okres w życiu każdego człowieka, gdzie staramy się wybaczać i zapominać bolączki dnia codziennego.


Książka napisana jest pięknym językiem, do tego cudownie opisy sprawiają, że otula nas ona ciepłem, jakie płynie z jej treści i przekazu. Bohaterowie barwni, ale i prawdziwi.  Narracja dwutorowa, taka, jaką lubię. Dzięki temu możemy poznać odczucia głównych bohaterów i zrozumieć ich tok myślenia. Czytamy o ich życiu naprzemiennie.

„Jutro będziemy szczęśliwi” to cudowna historia o miłości, rodzinie, o odwadze, by walczyć z przeciwnościami losu oraz o marzeniach i dążeniu do nich. Ta książka jest niczym balsam na zranioną duszę. Ukoi, da ciepło, które rozleje się po wszystkich zakamarkach ludzkiego ciała.
Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję 


29 komentarzy:

  1. Ooo miło, że taki ponad czasowy temat można jeszcze ubrać w piękny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak! Miłość, to temat- klasyka :)

      Usuń
  2. Świąteczne klimaty, czyli za niedługo byłaby jak znalazł:) zaczyna być o tej książce całkiem głośno, dużo blogerek ja chwali, więc musi coś w sobie mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj i przekonaj się sama. Rany na sercu zagoją się :)

      Usuń
  3. Nie przepadam za takim klimatem, już sama okładka mnie odstrasza, choć może to dobry wybór na jesienne smutne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele dobrego słyszałam o tej książce. Muszę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytałam. Ale ciekawi mnie bardzo :)


    Zapraszam do mnie:
    BLOG

    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawa i otula jak ciepły koc zimą :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubi takie książki, to na pewno:)

      Usuń
  7. Nie czytałam, ale raczej nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dwie poprzednie książki autorki mnie zachwyciły, więc i tę na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedna przede mną, jestem jej ciekawa :)

      Usuń
  9. Mam wielką ochotę na tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem tę ochotę :) Też miałam :)

      Usuń
  10. Ta książka mnie zachwyciła, zresztą tak samo jak "W rytmie passady" tej autorki. Muszę przyznać że Anna Dąbrowska pisze fantastycznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Fantastyczne pisze książki

      Usuń
  11. Mmm brzmi smakowicie i niesamowicie ciepło, czułam te wszystkie zapachy czytając Twoją recenzję. Brzmi jak idealna pozycja na długie wieczory z kubkiem herbaty i kotem:) Z pewnością sprawdzę sama :)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka właśnie jest! Idealna na jesienne wieczory, nawet zimowe hehhe

      Usuń
  12. Żałuję, że nie czytam takich książek... Brzmi zachęcająco z tymi pierniczkami i świątecznym klimatem... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Robisz świetne zdjęcia, Agnieszko! :) Twój Opis książki kojarzy mi się z masą nadchodzących cudownych tytułów świątecznych.

    OdpowiedzUsuń