wtorek, 12 marca 2019

„Chata nad jeziorem” Roma J. Fiszer PRZEDPREMIEROWO




Wydawnictwo -  Edipresse
Data wydania - 13 marca 2019
Kategoria - Literatura obyczajowa i romans
Ilość stron - 398



 
Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jestem nią szczerze zachwycona.
Jak czas na to pozwoli, zapoznam się z wcześniejszymi jej pozycjami.


Nawet najpoważniejszy kryzys uczuciowy nie może trwać wiecznie.

Poznajemy trzydziestoletnią artystkę, malarkę Vanessę, która przeżywa poważny zakręt w swoim życiu. Zrezygnowała z własnego ślubu kilka dni przed planowaną datą. Wszystko było już zaplanowane i gotowe, ale kobieta rozczarowała się postawą swojego narzeczonego. Znali się od czasów szkoły średniej, co nie ułatwia odejścia. Po tym, co zrobił jej Andrzej, uciekła do swojego mieszkania. Zostawiła pokłócone ze sobą dwie rodziny, znikła, dała czas sobie i innym, by zapomnieli. Nasza bohaterka w małym gdańskim mieszkanku dochodzi do siebie i zajmuje jej to trzy miesiące.
Po tym czasie, jak zbudzona z letargu idzie na miasto, loguje się na portalu dla artystycznych dusz i poznaje nowe osoby. Zaczyna z nimi korespondować. Poznaje Emilię z Krakowa oraz rzeźbiarza o nicku Samotny Gbur, który pochodzi z Kaszub. Potem te znajomości cudownie zaowocują w życiu prywatnym Vanessy. 
Co takiego sprawi, że osoby poznane w internecie w realnym życiu staną się jej takie bliskie? Na pewno pewna tragedia, która każdemu z nich uzmysłowi, ile dla siebie znaczą.



W tytułowej chacie dzieją się czary. W cudownym miejscu nad jeziorem rozkwita miłość, zabliźniają się rany, talenty nabierają mocy. Sceneria cudownego miejsca na kaszubskiej ziemi to magia. Tutaj dzieje się wszystko co dobre i wartościowe, zakochacie się w tym rejonie.


Autorka oddaje w nasze ręce historię, która momentami zaskakuje i porusza, a czasami sprawia, że uśmiechamy się do naszych bohaterów, którzy są bardzo normalni. Dobrze nakreśleni, bez ubierania ich w złote szaty.
Autorka ma talent do tworzenia akcji, która wciąga od pierwszej strony. To urokliwe miejsce porwało mnie i nie byłam w stanie się oderwać. Na pewno dostarczyło mi chwili wytchnienia i relaksu. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo dobrze — lekko i przyjemnie.

Jeżeli lubicie książki, gdzie widać wspaniałą przyjaźń, gdzie bohaterowie walczą z przeciwnościami losu, stawiają czoła i podejmują niejednokrotnie trudne decyzje, jeżeli lubicie książki, które podnoszą na duchu, rozlewają się w sercu ciepłem wiary w lepsze jutro, to jest to idealna książka dla Was.
 

 „Chata nad jeziorem” to momentami zabawna, wciągająca powieść z uroczym tłem, pełnym krajobrazów Kaszub. Ciepła, pokrzepiająca i pokazująca, jak można cieszyć się z dala od dużych aglomeracji i rozkoszować się ciszą.

Polecam!



„Kryształowe motyle” Katarzyna Misiołek PRZEDPREMIEROWO





Wydawnictwo - Książnica
Data wydania - 13 marca 2019
Liczba stron - 288
Kategoria - Literatura współczesna



Kruche jak kryształ, 
delikatne jak motyle...


Książki tej autorki poruszają trudne tematy. Śmiało mogę powiedzieć, że jej powieści biorę w ciemno. Katarzyna Misiołek nie boi się poruszać smutnych i bolesnych tematów. 
Tym razem za sprawą najnowszej swej książki zerwie wszystkie supełki podtrzymujące tamę łez.


Poznajemy:
Annę — urzędniczkę po czterdziestce, która mieszka razem z matką. Obie nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Elżbietę — która prowadzi razem z mężem zakład pogrzebowy.
Izabelę — córkę znanego i cenionego lekarza. 
Poznajemy życie trzech kobiet. Każda inna, każda z nich prowadzi całkowicie inne życie, a jednak mają coś wspólnego. Wszystkie przeżyły śmierć swojego dziecka i to w dość dramatycznych okolicznościach. Widzimy ich żałobę, rozpacz, jak z trudem nadążają za otaczającym je światem.

Poznały się na portalu internetowym, zaplanowały potem spotkanie i przylgnęły do siebie. Traumatyczne wydarzenia złączyły je niczym najmocniejsze spoiwo. Mogły razem płakać, żalić się, ale i cieszyć z małych, drobnych rzeczy. Takie otwarcie się na nowe jest bardzo potrzebne kobietom po takich przeżyciach. Bo kto je lepiej zrozumie jak druga kobieta, która przeszło to samo?
Co rozwinie się z tej znajomości?  Czy przetrwają burze?





Jest to bardzo mocna historia!
Wstrząśnie niejedną osobą... 
Mnie nie dotyczy problem śmierci dziecka, a zalewałam się łzami. Myślę, że osoby, które zmagają się z takim problemem, mogą nie dać rady przeczytać tej książki. 
Jest ona cudowna, ale i wstrząsająca zarazem. 

„-Dziwne, że ludzie, którzy oddaliby za siebie życie, potrafią się jednocześnie tak ranić.”

Problem niespodziewanej śmierci własnego dziecka należy do coraz bardziej powszechnych, ale temat jest nadal traktowany jako tabu. Nie ma niczego gorszego dla rodzica niż przeżycie śmierci dziecka i nieważne, w jakim wieku jest to dziecko. Było i będzie to wielką tragedią. Każdy przeżywa stratę na własny sposób, inaczej matka i ojciec.
Autorka w rewelacyjny sposób pokazała nam te różnice.
Kobieta otwiera się na ból, rozmawia o tym, dzieli się z innymi, natomiast mężczyzna dusi w sobie. Nie potrafi swojego bólu przelać na innych. Może dlatego, że musi sobie w nowej sytuacji poradzić, a dodatkowo wspierać swoją partnerkę – matkę jego dziecka?

„Po prostu czasem jestem na niego wściekła! Mam ochotę nim potrząsnąć i wykrzykiwać moje imię dotąd, aż na nie zareaguje. Jak to możliwe, że mnie nie poznaje. Kiedyś odbierał mnie ze szkoły, zbierał ze mną kasztany, tulił do snu, podawał syrop...”

Katarzyna Misiołek poruszyła również trudny temat choroby Alzheimera. Pokazała, jak niewiele trzeba, by nasi bliscy stali się ciężarem. Nikomu niepotrzebni, zamknięci w ośrodku. Kłopoty z pamięcią i zagubienie to nie najgorsze objawy choroby. W rzeczywistości odebrane zostaną jeszcze zmysły wzroku, słuchu i dotyku. W zamian dojdą mrowienia, szumy, piski, strach...

Kolejnym problemem, jaki poruszyła w swej książce autorka, to aktualny cały czas temat anoreksji.
Anoreksja nie jest chorobą, którą dałoby się zredukować do chęci bycia szczupłą, podtrzymywaną przez wizerunki modelek w mediach. To ograniczenie sobie wszystkiego oraz sposób myślenia obejmujący większość dziedzin życia. Czy zawsze szczupła sylwetka to okaz zdrowia? Czy potrafimy nad tym zaburzeniem zapanować? Absolutnie nie. 


„W środku było duszno. Anna uchyliła okno, potrącając wiszące na srebrnych nitkach kryształowe motyle, które radośnie zamigotały, zdobiąc białą ścianę tęczowymi plamami.      (...)Anna wierzyła, że córka traktuje je jako przynoszący szczęście talizman, dopiero jakiś czas później skojarzyła, że anorektyczki nazywają siebie motylami.”

„Kryształowe motyle”  to przejmująca lektura. Smutna, prawdziwa, ale i w pewien sposób bardzo szczera. Misternie utkane problemy bohaterek już od pierwszej strony ciekawią, zastanawiają, czasami nawet szokują. To właśnie one, nasze bohaterki, odgrywają tu nadrzędną rolę. Bardzo odmienne kobiety, z wyraźnie nakreślonymi charakterami,
stają się ofiarami, cierpią i wspólnie dążą do powrotu, do normalnego życia i stopniowo wyłaniają się z cienia. Kobieca przyjaźń jest wspaniała, to właśnie przekazuje nam autorka. Pokazuje również, jak życie potrafi nas zaskoczyć. Dzisiaj coś mamy, jutro zostaje nam to odebrane.

Wspaniała, poruszająca, szokująca!
Polecam.







piątek, 8 marca 2019

„Nowe jutro” Agata Polte





Wydawnictwo - Zysk i S-ka
Data wydania - 28 stycznia 2019
Liczba stron - 288
Kategoria -  Literatura młodzieżowa



Wczoraj zmieniło ją na zawsze. Dziś walczy o siebie. Jutro...?


Nie znałam wcześniej tej autorki, więc z zaciekawieniem sięgnęłam po drugą powieść Agaty Polte.

Czy skradła ona moje serce? 


Poznajemy Oliwię, która przeżywa w domu piekło. Kłótnie rodziców doprowadzają do tego, że dziewczyna nie zaprasza do siebie rówieśników. Powodem kryzysu małżeńskiego i rozpadu rodziny naszej bohaterki jest pewne wydarzenie, które miało miejsce kilka lat temu. To, co się wydarzyło, spowodowało, że ojciec stracił pracę i na własne żądanie stoczył się na dno. 

Oliwia jest tegoroczną maturzystką, a po szkole udziela się w przedszkolu jako wolontariuszka. Zamiast wysłuchiwać kłótni rodziców woli spędzać czas poza domem, w miejscu, gdzie świat małego dziecka jest kolorowy i prosty. To właśnie tutaj, w niemiłych okolicznościach poznaje Mikołaja, chłopaka, z którym będzie wiązała jakieś plany. On natomiast odpracowuje karę za zniszczenie mienia przy remoncie przedszkola.
Czy odważy się na to, by wyjawić mu swoją tajemnicę? Czy opowie mu o ciągnących się za jej rodziną koszmarach z przeszłości i jaka będzie jego reakcja?




Powieść jest głównie skierowana do młodzieży. Jest to typowa młodzieżówka. 
Napisana takim stylem, że na pewno młodszym odbiorcom się spodoba. Ja nie przepadam za powieściami typu New Adult. Niczego nowego nie wnoszą w moje uczucia. Są ciepłe, czasami pełne sprzecznych emocji, ale nie potrafią mną wstrząsnąć.
Tym razem było podobnie. Przeczytałam, w niektórych momentach współczułam bohaterce i jej mamie, ale nic poza tym. 

Autorka przemyca kilka spraw, być może ważnych dla młodego pokolenia, ale ja odniosłam wrażenie, że już to było. Generalnie książka jest fajna, napisana prostym językiem, zaciekawia i przedstawia świat, w którym niejedna osoba się odnajdzie, ale zabrakło mi tutaj czegoś. 

Są tu poruszane trudne sprawy, takie jak problemy z akceptacją życia po śmierci własnego dziecka, brak tolerancji, wręcz szykanowanie. Tęsknota za siostrą oraz bliższymi relacjami z rodzicami. Pokazana jest piękna przyjaźń i delikatny wątek miłosny.

 „Czasami trzeba po prostu z kimś pomilczeć i tylko czuć przy sobie jego obecność, by poczuć się choć odrobinę lepiej.

Co najbardziej mi się podobało? Klimat tej książki, który jest bardzo wiarygodny. Pokazanie problemu alkoholowego, doprowadzenie do skrajnej depresji oraz reakcje alkoholika, który swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia innych. Autentyczność postaci daje wrażenie, że jesteśmy obok bohaterów i uczestniczymy razem z nimi, razem cierpimy i podejmujemy ważne decyzje.

 „Można było zapić śmierć, lecz to było zwykłe tchórzostwo. Prawdziwa odwaga polegała na zmierzeniu się ze swoim bólem i przezwyciężeniu go, na zbudowaniu życia od nowa.


„Nowe jutro” to historia pokazująca, jak łatwo można zatracić się w bólu i dodatkowo zranić resztę bliskich osób. Jak jedna tragedia tworzy kolejną. Daje również nadzieję, że po złych momentach w życiu wyjdzie kiedyś słońce. 
Polecam!




 

środa, 6 marca 2019

„Pielęgniarki. Sceny ze szpitalnego życia” Christie Watson






Tłumaczenie - Ewa Borówka
Wydawnictwo - Marginesy
Tytuł oryginału - The Language of Kindness: A Nurse's Story
Data wydania - 13 lutego 2019
Liczba stron - 320
Kategoria - Literatura faktu



PIELĘGNIARKA -  najbardziej niedoceniany z zawodów?

Wzruszający, liryczny portret pielęgniarki i zarys losów ludzi, o których otarła się Christie Watson.


Autorka przepracowała dwadzieścia lat  jako pielęgniarka i w tej osobistej historii pokazuje nam, jak wyglądają kulisy szpitala. Prowadzi nas poprzez wszystkie korytarze i zdradza najciemniejsze sekrety. Zwiedzamy wszystkie oddziały, zaglądamy do salki z wcześniakami, razem z ich rodzicami przeżywamy wszystkie niepokojące objawy, jak i cieszymy się z każdego objawu zwycięskiej walki tych maluchów. Bywa, że walczą o życie, zawieszone na granicy przetrwania dzięki aparaturze. Przejdziemy potem na oddział pacjentów onkologi, zobaczymy jak przeżywają chemioterapię i wszystkie inne decyzje lekarzy. Przekonamy się, jaki stan psychiczny mają tacy pacjenci i jaką rolę właśnie tutaj odgrywają pielęgniarki. 
Te wspaniałe kobiety naprawdę dają z siebie wszystko, możemy być szczęściarzami, jeśli trafimy na taką prawdziwą pielęgniarkę z powołania. 
Dowiadujemy się również jaką funkcję pełni instrumentariuszka. Współtworzy ona łańcuch przy operacji na otwartym sercu. Jak dzielnie zapobiega wszelkim komplikacjom, nawet tym spowodowanym przez niechciane, natrętne owady. 
Staniemy też z boku, gdy pielęgniarki z zatłoczonego SOR-u będą odbierać pacjentów pod wpływem środków odurzających. Spędzimy również interesujący czas w szpitalnej aptece. Ten czas na pewno nie będzie zmarnowany, gdyż ilość wydawanych recept czasami szokuje. Na koniec przez uchylone drzwi zajrzymy do przyszpitalnej kostnicy. Razem z pielęgniarkami oddamy zmarłym ostatnią przysługę i wspólnie  z rodziną zmarłych uronimy łzę. 
Czy zawsze spotykamy tak oddane i życzliwe nam osoby w postaci pielęgniarek? 
Czy są one dostatecznie docenione za swoją pracę? 




Powiem szczerze, że czytając tę książkę byłam niejednokrotnie w szoku. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wielki obowiązek i ogrom pracy spoczywa na tych kobietach. Jak z zaangażowaniem i wielkim poświęceniem oddają się pracy. Tyle wrażliwości i empatii dla drugiego człowieka można zobaczyć chyba tylko w tym zawodzie.

To moja pierwsza taka książka, ale z ogromną ciekawością przeczytałam każdy rozdział, każdy moment z życia autorki.
Uzmysłowiłam sobie, że w momencie, gdy przekraczamy szpital czy przychodnie jesteśmy zdani tylko na personel medyczny. Sami tu niewiele sobie pomożemy. Jak w dużej części jesteśmy zależni od wiedzy, szacunku i życzliwości tych, którzy powinni opiekować się nami i pomagać wrócić do zdrowia. Kto z nas chciałby być traktowany jak kolejna rzecz do zrobienia, bez braku wsparcia i pomocy, chociażby duchowej?

„Większość czasu spędzają jednak na stojąco;sprawdzają działanie licznych aparatów utrzymujących pacjentów przy życiu, porządkują przestrzeń, wprowadzają dane do systemu, wypełniają tabele zaleceń, wypisują recepty, opróżniają dreny, wymieniają strzykawki z lekami inotropowymi, sprawdzają ustawienia respiratora, rozmawiają z rodzinami.”  

 Ja zostałam przez tą książkę pochłonięta.
Autorka w fascynujący sposób przelała na papier swoje życie, zmaganie się z chorobami, łzami i wszelkimi przeciwnościami losu. Poznajemy jej dolę i niedolę, jej smutki i radości, od czasów młodości do czasów doświadczonej pielęgniarki. Jej przemyślenia i podejmowane decyzje. Jest wspaniałą kobietą o ogromnym sercu pełnym zrozumienia dla krzywdy drugiego człowieka.
Nikogo nie ocenia, nie krytykuje, nie potępia.


Są to wspaniałe wspomnienia autorki. 
Szczere, pełne bólu, ale i zrozumienia. Pielęgniarki tak naprawdę są w szpitalach od wszystkiego, a i tak podporządkować się muszą lekarzom. Wydaje mi się, że nie doceniamy ich roli w szpitalach. Pomimo ogromnej odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa, nie mają adekwatnego wynagrodzenia. Zastanówmy się nad tym, jak sami traktujemy pielęgniarki? Wymagamy od nich, myśląc, że one od tego tam są, prawda? Tylko czy aby na pewno?


 „Pielęgniarki. Sceny ze szpitalnego życia” to świetna pozycja uświadamiająca nam, pacjentom, jaki ogrom pracy muszą wykonać i jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na ich barkach. Piękna to książka! 
Wzruszająca i szczera do bólu.
Polecam!!


poniedziałek, 4 marca 2019

„Dziecko z mgły” Renata Kosin



Wydawnictwo -  Filia
Data wydania - 27 lutego
Liczba stron - 390
Kategoria - Literatura współczesna


Znacie książki Renaty Kosin?
Każda jej opowieść jest oryginalna, pełna sekretów oraz zawiera w sobie rarytasowy (jak dla mnie) temat. 


W czym tym razem się zatracimy?

Poznajemy młodą kobietę Alicję. Wiedzie ona spokojne i poukładane życie singielki. Pewnego dnia spokój został zakłócony telefonem od pewnej kobiety, informującej ją, że stoi na peronie i czeka na nią z małą dziewczynką, sierotą, która rzekomo jest jej daleką krewną. Alicja też kiedyś była sierotą i zaopiekowała się nią ciocia. Czyżby teraz role miały się odwrócić? Obie dziewczyny są bardzo do siebie podobne.
Alicja angażuje kolegę policjanta w sprawę opieki nad sierotą i dowiaduje się rzeczy, które burzą jej krew w żyłach. Okazuje się, że została wplątana i to całkowicie wbrew sobie, w swoją przeszłość. Gdy zaczyna przypominać sobie wcześniejsze lata, uzmysławia sobie, że tak naprawdę jej życie wcale nie jest spokojne i poukładane. Wszystko zostało perfidnie ukartowane.
Jak zareaguje nasza bohaterka, gdy dowie się, że mała dziewczynka jest całkiem inna od zwyczajnych dzieci. I co zrobi, gdy dowie się, jaki jest prawdziwy powód jej opieki nad sierotą?




Uwielbiam nieszablonowość książek tej autorki!
Tym razem zostałam zaskoczona nurtem New Age, a co za tym idzie poznaniem świata kryształowych dzieci. Dzieci Indygo, geniuszy nie z tego świata. 

Mała Mia, mając zaledwie 6 lat, czyta książki i to klasykę dla dorosłych oraz ma zachwycającą pamięć. Jej oczy mają szmaragdowy kolor. Wpatrując się w nie, można utonąć w nich niczym we mgle; stanowią odbicie wielkiej dobroci i mądrości. Takie dzieci są bardzo uzdolnione. Posiadana przez nich wiedza nie jest wynikiem czytania dużej ilości książek — ona w nich po prostu jest. 

Renata Kosin kolejny raz zaskakuje i kolejny raz serwuje swojemu czytelnikowi historię, od której ciężko się oderwać.
Tworzy ona świetnie rozwijającą się fabułę, buduje stopniowo napięcie, wzbudzając w czytelniku niepokój i wyjaśniające wszystkie zagadki zakończenie.
To, czego dowiecie się z treści tej książki, zaskoczy Was niesamowicie. Dzieje się tutaj i to dosyć dużo. Historia dziewczynki o imieniu Mia skradnie wasze serce, porwie umysł i sprawi, że zaczniecie obserwować dzieci żyjące obok was. Ja w tej historii przepadłam.

Gwarantuję, że biorąc tę książkę do ręki, nie odłożycie jej aż do momentu zakończenia. Należy do tego typu książek, które są nieodkładalne. Z każdą kolejną stroną zostajemy wciągnięci do środka i możemy czuć się niczym dziecko we mgle.

„Dziecko z mgły” to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Niesamowicie udzielił mi się klimat tej powieści, więc jeśli szukacie naprawdę dobrej książki, to dajcie się namówić.

Polecam!












niedziela, 3 marca 2019

„Wiara, Nadzieja, Miłość” Monika Jagodzińska





Wydawnictwo - Psychoskok
Data wydania - 26 marca 2018
Liczba stron - 120
Kategoria - Literatura młodzieżowa




Monika Jagodzińska jest młodziutką kobietą z małego miasta, lecz z dużą energią i głową pełną marzeń. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Zaintrygowała mnie tym, że w tak młodym wieku można pisać tak poważne książki. Pisząc poważne, mam na myśli pełne problemów i tego, co niesie samo życie.


Poznajemy Dianę, uczennicę trzeciej klasy gimnazjum. Przechodzi ona bardzo trudny okres w swoim życiu. Nie jest akceptowana ani nawet lubiana przez swoich rówieśników, wręcz stanowi okaz wyzwisk i upokorzeń. Ma problemy z emocjami i z akceptowaniem własnej osoby. Wie, że ma problemy z tuszą, ale uwielbia pocieszać się dobrym jedzeniem. Jest typem szarej myszki, która woli być niewidzialną niż stać się głównym tematem rozmów. Unika ludzi poza swoją przyjaciółką Jowitą. Przyczyną wszystkich nieszczęść, jakie spadają na naszą bohaterkę, jest jej waga. Wyśmiewana przez kolegów z klasy, szykanowana przez rówieśników, a na końcu ośmieszona w internecie przez chłopaka, który miał z niej dobrą zabawę sprawiło, że Diana zamknęła się w sobie i z obsesyjną wręcz zawziętością zaczęła zwracać uwagę na to, co je. Zaczęła ćwiczyć. Postanowiła zrewolucjonizować swoje dotychczasowe życie. Do tej pory wszystko wygląda pięknie. Dbanie o swój wygląd, zdrowy tryb życia i poprawa humoru. Spadek wagi i poprawa jej wizerunku u znajomych. Tylko, że Dianie tego było za mało. Uparta i zawzięta nie daje sobie przemówić, że powinna się już zatrzymać. Nieświadomie zaczyna niszczyć swój organizm.
Czy się opamięta? Czeka ją niełatwa droga do przejścia, pełna ostrych zakrętów i wzniesień. Czy jej los odmieni się na lepsze? Na pewno potoczy się w tym kierunku, w którym nie planowała...





Z pozoru niewinna przemiana naszej bohaterki doprowadza do tragedii. Bardzo często dziewczęta w wieku dorastania zaczynają zwracać większą uwagę na swój wygląd i budowę ciała. Gdy widzą swoje mankamenty, zaczynają robić coś na własną rękę. Może nie od razu przestają jeść, ale ograniczają posiłki, aby odchudzić się. Problem zaczyna się wtedy, kiedy odchudzanie staje się chorobą. Zwłaszcza kiedy odchudzająca się nastolatka nie jest w stanie przestać się odchudzać. Chudnie i od razu podnosi kolejną poprzeczkę, by odchudzać się dalej. To, co zakładała sobie na samym początku tej drogi, drogi przemiany i pokazania się znajomym, nie ma już z tym nic wspólnego. Nie ma również niczego wspólnego z logiką. Patrzy na swoje chude ciało i widzi sam tłuszcz, którego tak naprawdę nie ma.
 „Tak długo, jak nie umiera nadzieja, jest szansa na jasne światło.
Widzimy Dianę jako strasznie zakompleksioną nastolatkę. Bez wiary w siebie, swoje zdolności i to, co ma w środku. Strasznie mnie irytowała. Każdy chłopak, jakiego spotkała na swej drodze, to był ten jeden jedyny. Każdy ją ranił, ale ona i tak po jednym spotkaniu marzyła o nim jak o księciu z bajki. Nie rozstawała się z telefonem lub chodziła pół dnia w miejsca, gdzie mogła spotkać danego chłopaka. Jej zachowanie było bardzo nieadekwatne do jej wieku, wręcz powiedziałabym, że infantylne. Zamiast patrzeć na to, co działo się wokoło niej, jak kochających i oddanych miała ludzi, jej myśli kręciły się tylko przy niespełnionych marzeniach o miłości.

  „O ile wcześniej czułam się popękana, o tyle teraz rozsypałam się do końca. Pozwoliłam mu wejść w swój świat. Otworzyłam dla niego serce. Uwierzyłam. Miałam nadzieję. Brakło miłości.

Autorka oddała w nasze ręce bardzo wartościową pozycję. W tej cienkiej, bo zaledwie 120-stronicowej powieści, znajdziemy mnóstwo życiowej prawdy, jak wygląda życie napiętnowanego nastolatka i do czego może to doprowadzić. Jest to również lektura idealna dla rodziców młodzieży. Ku przestrodze.

Diana nie tylko walczyła z anoreksją, lecz z innymi następstwami i powikłaniami drastycznej diety. Poznajemy jej myśli i odczucia, ponieważ ta książka pisana jest w formie pamiętnika. Na bieżąco poznajemy uczucia i emocje naszej bohaterki. Jest to historia skrajnych emocji.


Po przeczytaniu ostatniej strony odnosi się wrażenie, że jednak dobro wygrywa. Że wiara w drugiego człowieka i jego dobre serce pomoże wtedy, gdy sami w to nie wierzymy. Zawsze, nawet w najgorszych sytuacjach jest wyjście i znajdzie się ktoś, kto nam pomoże uwierzyć w siebie. 
Warto wierzyć w lepsze jutro i czekać z nadzieją na tę prawdziwą miłość!


„Wiara, Nadzieja, Miłość” nie jest łatwą lekturą. Jest to wręcz szokująca historia nastolatki, która tylko pragnęła stać się lubiana i akceptowana przez otoczenie. 



Polecam!



„Koniec scenarzystów” Wojciech Nerkowski




Wydawnictwo -  Czwarta Strona
Data wydania - 13 lutego 2019
Kategoria - thriller/sensacja/kryminał
Ilość stron - 414



Superprodukcja zmierza do nieuchronnego finału, w którym na planie padnie być może nie tylko ostatni klaps, ale i kilka głów!

 Wcześniejsze części tej serii to „Spisek scenarzystów” oraz
„Zdrada scenarzystów”



Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, a napisał już kilka książek. Mam ogromną ochotę zapoznać się z jego wcześniejszymi pozycjami, bo spodobało mi się to, jak i o czym pisze. Dziwi mnie fakt, że nie słyszałam o nim wcześniej, bo to przecież już trzecia część tej serii.

Jak wiadomo praca w Hollywood to marzenie niejednego aktora, a zwłaszcza scenarzysty. Kiedy polskie rodzeństwo Sylwia i Kuba dostają taką okazję i stają przed szansą by móc realizować swój sen w Los Angeles, okazuje się, że mogą to życie stracić. Dlaczego? Dlatego, że zamiast pisać scenariusz, który został zamówiony przez producenta, oni zostają wplątani z dziwną sytuację i zajmują się rozwiązywaniem zagadki zaginięcia aktorki Mandy Powell. Nie wiedzą tylko, że za zaginięciem stoi przebiegły przeciwnik, który jest niebezpieczny, a oni nie przyjechali tu by szukać czy uciekać, tylko grać. Przy okazji historii zaginięcia Mandy odkrywają mroczne tajemnice i na własnej skórze odkrywają magię słynnej Fabryki Snów. Rodzeństwo niezrażone pożarem ani śmiercią współlokatorki brnie dalej w zawiłą sytuację, by wyjaśnić sprawę Mandy.
Czy dadzą radę wytrwać do końca? Czy ich wzajemne dogryzanie nie sprawi, że rodzinny duet rozpadnie się?
I co z ich scenariuszem?

 


Ta książka gwarantuje jazdę bez trzymanki. To, co tu się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Groza, śmiech i szalone tempo. 
Autor napisał wyśmienitą książkę. Jestem zachwycona jego umiejętnościami pisarskimi, ponieważ porwał mnie jego lekki i plastyczny język. Czytałam historię naszych bohaterów, a miałam wrażenie, że ja również w tym szaleństwie biorę udział. Wątki, które w zamierzony sposób porozrzucał, idealnie na koniec połączył w całość. Opisy oraz cięte riposty sprawiają, że książkę czyta się w zastraszająco szybkim tempie. Śmiało mogę nazwać tego autora mistrzem dialogów.

Jeśli macie chandrę lub brakuje Wam humoru, polecam tę książkę. Jest to idealny lek na smutek czy zły dzień. Dawno żadna książka tak mnie nie rozśmieszyła. Koniecznie muszę zapoznać się ze wcześniejszymi częściami tej serii. Nie mam pojęcia, czy zepsułam sobie zabawę czytając od końca, ale trudno. Na pewno przeczytam wcześniejsze przygodny rodzeństwa Leśniewskich. 

Największym jak dla mnie atutem, poza dialogami i rewelacyjnym humorem autora, są bohaterowie. Ich kreacja wypadła wyśmienicie. Nawet ci drugoplanowi dopełniają całości. Ich podejście do życia sprawia, że akcja goni akcję, a czytelnik, by nadążyć za ich pomysłami, niejednokrotnie zostaje z otwartymi ustami. 
Dzięki bohaterom poznajemy również kulisy realiów przemysłu filmowego, jaki ma miejsce w Los Angeles w Hollywood. To ta ciekawsza, bardziej mroczna strona Fabryki Snów.


„Koniec scenarzystów”  to książka, dzięki której na Waszej twarzy zagości uśmiech. Czasami nawet głośny, niekontrolowany wybuch śmiechu. Jest to naprawdę rewelacyjna komedia kryminalna, pełna intryg, zaskakujących tropów, różnych zbiegów okoliczności oraz ukazująca nam absurdy codzienności. 
Lekkość, intrygi i poczucie humoru.

Polecam!!